ray@goodbye.com

ray@goodbye.com

W wieku 74 lat zmarł wynalazca poczty elektronicznej Ray Tomlinson. Przed 45 laty w sieci ARPNET, która była prekursorką Internetu, Ray wysłał pierwszy w historii e-mail, przy czym oba komputery − nadawcy i odbiorcy − znajdowały się tuż obok siebie, na podłodze tego samego pokoju.

Ray zwierzył się niedawno, że nie pamięta jaka była treść tej pierwszej wiadomości, ale sądzi, iż był to jakiś totalny „gibberish”, coś w rodzaju „amwuatrqw”. Zasługą Tomlinsona jest również zastosowanie znaku „@” jako centralnego symbolu każdego adresu e-mailowego. Wyjaśnił kiedyś, że „@” wydawał mu się naturalnym wyborem, ponieważ w „erze przedinternetowej” w języku angielskim stosowane były takie wyrażenia jak „10 apples @ $1.00 each”, czyli „10 jabłek po dolarze za sztukę”.

Poczta elektroniczna jest dziś wszechobecna, mimo że od lat uważana jest za niezbyt efektywną metodę komunikacji. Jeśli dodać do tego tzw. spam oraz doczepki z wirusami, zadziwiające jest to, że wynalazek Raya przetrwał tak długo. Dyskusje o ewentualnym następcy poczty elektronicznej trwają od dawna, ale na razie żadnego sensownego kandydata nie ma.

Znak „@” różne narody nazywają po swojemu. W Polsce i Niemczech to „małpa”, dla Ormian jest to „szczeniak”, Chińczykom podoba się „mała mysz”, Duńczycy preferują „trąbę słonia”, Kazachowie upatrują w tym symbolu „ucho księżyca”, a dla Węgrów jest to „glista”.

Andrzej Heyduk

Na skróty przez technikę

* Koncern Google zatrudnił Chrisa Poole’a, znanego w przeszłości jako „moot”, który w roku 2003 założył witrynę internetową „4chan”. Słynęła ona z tego, że umieszczano w niej często treści obraźliwe. Specjalizowała się też w publikowaniu roznegliżowanych zdjęć znanych powszechnie osób. Władze przez kilka lat przypatrywały się działalności Poole’a, ale ostatecznie nigdy nie został o nic oskarżony. Nie bardzo wiadomo, co ma robić w Google, ale jego zatrudnienie przez koncern dowodzi, że przestępstwa czasami mimo wszystko się opłacają.

* Po raz pierwszy w historii pojawił się wirus typu „ransomware” atakujący komputery Macintosh. Szkodnik został doczepiony do wersji 2.90 programu o nazwie Transmission, używanego powszechnie do kopiowania tzw. torrentów. W zainfekowanych maszynach wszystkie pliki tekstowe oraz obrazy graficzne zostały zaszyfrowane, a przestępcy za odszyfrowanie żądają okupu. Wynika stąd jasno, że „jabłko” zostało nadgryzione.

* Na targach elektronicznych w Barcelonie zaprezentowano telefon komórkowy z wbudowaną kamerą termiczną, przy pomocy której można sobie zrobić „selfie” pokazujące rozkład temperatury głowy. Rzecz nazywa się Cat 360. Nie wiem do czego to ma służyć. Być może chodzi o ustalenie, czy ktoś ma w głowie gorąco, czy też panuje w niej polarny mróz.

* Firma Verizon Wireless doszła do porozumienia z federalną agencją FCC, na mocy której zapłaci rządowi 1,35 mln dolarów tytułem mandatu za nielegalne śledzenie nawyków klientów przy pomocy tzw. „supercookies”. Są to małe pliki, do których zapisywane są dane o tym, jakie miejsca odwiedza klient i co w nich robi. Zwykłe „cookies” są powszechnie stosowane i legalne. Ich wersja w firmie Verizon była niewidoczna dla klienta, a to jest niedozwolone. Niestety mandat w wysokości 1,35 miliona to dla Verizon mniej więcej to samo, co 5 zielonych.

* Rumun Marcel Leher Lazar, który włamał się do konta e-mailowego jednego z członków rodziny Bushów, zostanie poddany czasowej ekstradycji do USA, gdzie ma zostać osądzony. Taką decyzję podjął rumuński sąd. Lazar uzyskał rzekomo dostęp do różnych prywatnych szczegółów z życia politycznego klanu Bushów. W USA grozi mu kara 5 lat więzienia. Należy przypuszczać, że za włamanie się do poczty elektronicznej Donalda Trumpa grozi kara śmierci.

 

fot.geralt/pixabay.com

Categories: Technologie, Technology

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*