Podniebny krach

fot.Jim Lo Scalzo/EPA

fot.Jim Lo Scalzo/EPA

Spore poruszenie wywołały ostatnio perypetie, jakie przeżywały przez dwa dni trzecie największe na świecie linie lotnicze, Delta Air. Z powodu “awarii systemu komputerowego” konieczne stało się odwołanie kilku tysięcy lotów na całym świecie, co spowodowało chaos. Zdenerwowani pasażerowie, koczujący godzinami na lotniskach, pytali jak to jest możliwe, że tak wielka organizacja zostaje sparaliżowana przez stosunkowo prostą usterkę.

Pytania tego rodzaju są całkiem uzasadnione. Eksperci zwracają uwagę na fakt, że współczesne systemy komputerowe, którymi posługują się wszystkie główne linie lotnicze, mogą sparaliżować działalność tychże linii tylko z trzech powodów. Po pierwsze, może chodzić o atak hakerski, ale w tym akurat przypadku nic takiego się nie wydarzyło, nie mówiąc już o tym, że Delta posiada odpowiednie zabezpieczenia przed hakerami. Po drugie, problem jest w stanie pojawić się wtedy, gdy system komputerowy nie posiada wystarczającej redundacji, czyli zabezpieczenia przez sieć elektronicznych „dublerów”. Delta sieć taką ma, a zatem to też nie mogło być przyczyną 2-dniowego krachu.

Pozostaje zatem trzecia możliwość – ludzki błąd. Gdy operator jakiegoś komputera strzela gafę, zwykle w gąszczu nakładających się na siebie systemów trudno jest się zorientować, co dokładnie się stało i jak można problem rozwiązać. Przed laty w przypadku awarii spowodowanej przez błąd człowieka można było doraźnie powrócić na jakiś czas do starożytnej metody ręcznego dokonywania rezerwacji, wydawania papierowych biletów, itd. Dziś jest to zupełnie niemożliwe z uwagi na konieczność dostępu do różnych elektronicznych baz danych, dotyczących np. pasażerów potencjalnie niebezpiecznych.

Należy zatem zawsze być przygotowanym na koczowanie.

Andrzej Heyduk

Na skróty przez technikę

* W hotelu Hilton na Florydzie odbyła się doroczna “olimpiada” użytkowników pakietu oprogramowania Microsoft Office. Walka była zacięta, choć nie wiem dokładnie, na czym polegała. W każdym razie mistrzem programu Power Point, używanego jak Ameryka długa i szeroko do pokazywania nudnych biznesowych slajdów, został 17-letni Ryan Catalfu z Północnej Karoliny, który dostał złoty medal oraz 7,5 tys. dolarów nagrody. Mnie jednak zastanawia, jak to jest możliwe, że w czasie kilkudniowych zmagań program Power Point ani razy się nie zawiesił.

* Piosenkarz Justin Bieber zlikwidował swoje konto w serwisie Instagram, ponieważ użytkownicy rzekomo stroili sobie żarty z jego nowej narzeczonej, Sofii Richie. Wcześniej Bieber wymieniał się w Instagramie kąśliwymi uwagami ze starą narzeczoną, Seleną Gomez. Jak wieść gminna niesie, Justin miał w tym serwisie 78 milionów wielbicieli, którzy znaleźli się w niezwykle trudnej sytuacji, gdyż muszą teraz pilnie szukać jakiegoś innego forum do pisania głupot.

* W USA rozpoczął się proces rosyjskiego obywatela Romana Selezniewa, syna posła Dumy, Walerego Selezniewa, który jest oskarżony o to, że w latach 2008-14 przeprowadził serię ataków na kilka sieci placówek, serwujących pizzę w okolicach Seattle w stanie Waszyngton. Wykradł rzekomo tysiące numerów kart kredytowych i zakupił nielegalnie towary na sumę 170 milionów dolarów. Selezniewa agenci amerykańskiej Secret Service aresztowali przed dwoma laty na Malediwach. Proponuję, by w więzieniu na obiad serwowano Rosjaninowi codziennie pizzę.

* Firma Google wypuszcza na rynek kolejny przyrząd do wideogadania przez telefon. Program nazywa się Duo, a korzystać z niego za darmo będzie mógł każdy posiadacz telefonu Android. Duo ma się stać bezpośrednią konkurencją dla takich produktów jak FaceTime, Facebook Messenger i Skype. Program różni się od rywali przede wszystkim tym, iż facjata dzwoniącego do nas delikwenta ukazuje się na ekranie zanim jeszcze abonent odpowie, a zatem można będzie skutecznie zignorować telefon na podstawie czyjejś fizjonomii.

Categories: Technologie, Technology

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*