Koniec monopolu?

fot.PublicDomainPictures/pixabay.com

fot.PublicDomainPictures/pixabay.com

 

Nie jest dla nikogo tajemnicą to, że w USA dostęp do Internetu jest w znacznej mierze zmonopolizowany przez duże koncerny, takie np. jak Verizon czy Comcast. Na domiar złego, często jest tak, że na danym obszarze USA nie ma prawie żadnej konkurencji, gdyż rynek został podzielony między „wielkich graczy”.

Sytuacja ta może się wkrótce mocno zmienić za sprawą nowego serwisu o nazwie G.Fast, który powstał w oparciu o pomysłowe procesory izraelskiej firmy Sckipio. Jeszcze w tym roku w Ameryce nowy serwis ma się stać dostępny dla wszystkich posiadaczy tradycyjnych telefonów. Nie trzeba niczego kopać, niczego dodatkowego instalować, a szybkość przepływu danych przez stare, poczciwe linie telefoniczne ma wynieść 750 megabitów, czyli mniej więcej 50 razy więcej niż w przypadku obecnych potentatów.

Ceny są na razie nieznane. Warto jednak zauważyć, że poszczególne firmy telefoniczne nie muszą w żaden sposób inwestować, by móc udostępnić klientom serwis G.Fast, a zatem być może nie czeka nikogo cenowy szok.

Problem w tym, że znaczna liczba Amerykanów już dawno pożegnała się z tradycyjną telefonią „drutową” na korzyść komórek. Kto wie, może się jeszcze z tymi drutami przeproszą, tym bardziej, iż ich „wskrzeszenie” jest zwykle bardzo łatwe, gdyż wymaga tylko odnowienia telefonicznego serwisu w AT&T, Sprincie, Verizonie, itd.

Andrzej Heyduk

Na skróty przez technikę

* Dołująca od paru lat internetowa firma Yahoo może zostać wkrótce podzielona na części i sprzedana inwestorom, gdyż jej wyniki finansowe są fatalne. Jeśli do sprzedaży dojdzie, wiele osób z kierownictwa zapewne straci pracę, na czele z główną szefową, panią Marissą Mayer, która począwszy od roku 2012 próbowała ratować Yahoo, co jednak się jej nie udało. Ale Marissa może spać spokojnie. Jeśli Yahoo upadnie, dostanie ona 55 milionów dolarów „odprawy”. Wynika stąd, że w górnych eszelonach informatyki im więcej ktoś partoli, tym większe dostaje wynagrodzenie.

* Rada Miejska Moskwy, z sobie tylko znanych powodów, postanowiła wyrzucić z ulic miasta wszechobecne kioski, sprzedające rosyjską wersję gyrosa zwaną szawarmą. Radni twierdzili, iż placówki te „nie są wystarczająco higieniczne”. Wieść ta spowodowała internetową burzę protestów, w wyniku czego politycy pośpiesznie schowali głowę do grilla i wycofali się ze swego pomysłu. Być może najbardziej przerazili się tym, iż niektórzy mieszkańcy stolicy Rosji zaczęli nawoływać do rozpętania „szawarmajdanu”, na modłę ukraińskiej rewolucji ulicznej sprzed paru lat. Power to kebabs (and people)!

* Złowróżbne mocarstwo, zwane też czasami Microsoftem, poinformowało, że zablokuje możliwość używania internetowej wyszukiwarki Google w głosowej „asystentce” Windows 10, zwanej Cortaną. Pytania kierowane do Cortany będą „obrabiane” wyłącznie przez wyszukiwarkę Bing, która jest produktem Microsoftu. Główny czarnoksiężnik technologiczny firmy z Redmond, Ryan Gavin, stwierdził, że podjęcie tego kroku stało się konieczne, ponieważ „pewne mechanizmy” Cortany działają sprawnie wyłącznie w mariażu z Bingiem. Yeah, right…

* W marcu 2015 roku w stanie Pensylwania zapuszkowano niezidentyfikowanego na razie faceta, któremu policja skonfiskowała wcześniej dwa zaszyfrowane twarde dyski. Władza twierdzi, że dyski te mogą zawierać dziecięcą pornografię i domagają się od właściciela ich rozszyfrowania. Ów jednak stanowczo odmawia. Podejrzany ma pozostać za kratkami aż do chwili, gdy „zmięknie” i odszyfruje co trzeba, co jest oczywiście tak samo zgodne z konstytucją jak waterboarding.

Categories: Technologie, Technology

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*