Bez końca

fot.ADMC/pixabay.com

fot.ADMC/pixabay.com

 

Wydaje się, że nowym pomysłom nigdy nie będzie końca, jeśli chodzi o telewizory. Jeszcze kilka lat temu standardem były urządzenia wyświetlające obrazy w standardzie Full HD. Potem przyszedł czas na telewizory 4K o rozdzielczości 3840 na 2160 pikseli. Teraz oferowany zaczyna być tzw. szeroki zakres tonalny (HDR).

Zgodnie z definicją High Dynamic Range Image, czyli HDR, jasność obrazu jest porównywalna z tym, co widzi ludzkie oko. Do tej pory HDR był znany przede wszystkim w fotografii, gdzie pierwotnie oznaczał technikę nanoszenia na siebie od 3 do 5 fotografii o różnych nastawieniach naświetlania, tak by uzyskać jak najlepszy efekt. Po raz pierwszy technika ta została użyta w 1857 roku, ale dla amatorów stała się przystępna dopiero niedawno, dzięki programom do obróbki graficznej zdjęć i rozwojowi fotografii cyfrowej. Teraz HDR zaczyna być używana w telewizorach.

Pierwsze monitory tego rodzaju już są na rynku, ale na razie nie ma jeszcze żadnych treści telewizyjnych w pełni wykorzystujących te nowe możliwości. Wtajemniczeni twierdzą, że różnica jakości obrazu między telewizorami 4K i 4K-HDR jest „bardzo duża”, choć „trudna do opisania”. Różnica w cenach jest natomiast nie tylko równie duża, ale trudna do zaakceptowania.

Łza się w oku kręci, gdy sobie człowiek przypomni polskie telewizory Szmaragd, które w czasie transmisji hokejowego meczu pokazywały zamazanych zawodników, ale krążka nigdy nie było widać. Ale to może i lepiej, bo polska reprezentacja zawsze przegrywała.

Andrzej Heyduk

Na skróty przez technikę

* Złodzieje w Japonii w ciągu zaledwie trzech godzin wypłacili sobie z bankomatów sumę 13 mln dolarów, posługując się podrobionymi kartami kredytowymi, sporządzonymi na podstawie danych wykradzionych z banku w RPA. Sumę prawie tysiąca dolarów pobrano z 14 tysięcy bankomatów, głównie w sieci sklepów 7-Eleven. Policja podejrzewa, że przestępców było ok. stu. Znalezienie ich może okazać się trudne lub niemożliwe. Pewien już się opalają w jakichś odległych kurortach.

* Koncern Google ogłosił, że wypuści na rynek cyfrowego „asystenta”, który nazywać się będzie Google Assistant, a który ma się stać bezpośrednią konkurencją dla podobnego urządzenia firmy Amazon, zwanego Amazon Alexa, o którym w tym miejscu już pisałem. Asystent Google ma mieć bardzo podobne funkcje jak Alexa, ale ma przewyższać konkurentów dostępem do „olbrzymiej bazy danych informacji”. Wszystko wskazuje na to, że w niedalekiej przyszłości przy świątecznym stole nie będzie się kłócić ciocia z wujkiem, lecz Alexa z Googlem.

* Z najnowszych danych wynika, że udział Windows Phone na światowym rynku stał się na tyle znikomy, że smartfony te zapewne w ogóle przestaną wkrótce istnieć. Firma Gartner twierdzi, iż klientela Microsoftu w świecie telefonii komórkowej stanowi 0,7 proc. całego rynku. Gorzej wiedzie się tylko kanadyjskiej firmy Blackberry, której telefony stanowią 0,2 proc. ogólnej liczby smartfonów znajdujących się w użyciu.

* A skoro już o procentach mowa, po raz pierwszy od bardzo wielu lat liczba internautów posługujących się systemem operacyjnym Windows spadła poniżej 90 procent. To nadal ogromna przewaga nad konkurencją, ale począwszy od roku 2007 liczba użytkowników maszyn Mac potroiła się i dziś stanowi prawie 10 procent. Linux pozostaje na poziomie mniej więcej 1 procent.

* Firma Facebook przeprosiła za „pomyłkę” polegającą na niedopuszczeniu do publikacji reklamy, przedstawiającej kobietę o „okrągłych kształtach” w bikini. Reklama jest dziełem australijskiego ugrupowania feministek Cherchez La Femme. Początkowo Facebook stwierdził, że klip przedstawiał ciało „w niekorzystnym świetle”, ale teraz twierdzi, że „doszło do nieporozumienia”.

Categories: Technologie, Technology

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*