Radzie Europy rozpoczęła się debata o praworządności, m.in. w Polsce

fot.Patrick Seeger/EPA

W środę wieczorem w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy rozpoczęła się debata nt. praworządności w niektórych krajach Europy, w tym Polsce. Po debacie członkowie ZPRE mają głosować nad projektem rezolucji, wzywającym kraje do przywrócenia praworządności.

Autorem wniosku i sprawozdawcą projektu jest niemiecki poseł Bernd Fabritius, który jest wiceszefem komisji prawnej i praw człowieka Zgromadzenia Parlamentarnego RE. Wskazuje on, że w niektórych krajach zagrożone są normy prawne, i koncentruje się na sytuacji w Bułgarii, Polsce, Mołdawii, Rumunii i Turcji. Projekt w imieniu komisji prawnej i praw człowieka wzywa „wszystkie państwa członkowskie Rady Europy do pełnego wdrożenia zasad państwa prawa”.

„Chodzi o próby upolitycznienia rad sądowniczych i sądów (Bułgaria, Polska i Turcja), zwolnień sędziów na dużą skalę (Turcja) lub prób podejmowanych w tym celu (Polska) oraz korupcję (Bułgaria, Republika Mołdawii i Rumunia). Istnieją również obawy co do tendencji do ograniczenia władzy ustawodawczej parlamentu (Republika Mołdawii, Rumunia i Turcja)” – wyjaśnia w uzasadnieniu.

Autor projektu proponuje zalecenia skierowane do tych pięciu krajów. Wyraża szczególne zaniepokojenie sytuacją w Turcji w następstwie działań podjętych po niedawnych zmianach w konstytucji w tym kraju.

W przypadku Polski – jak informuje – problem z praworządnością dotyczy regulacji związanych z systemem sądowniczym. Kieruje też do Polski apel.

„Wzywam polskie władze, aby powstrzymały się od wszelkich reform, które mogłyby zagrozić poszanowaniu zasad państwa prawa, a zwłaszcza funkcjonowaniu KRS i niezawisłości sądownictwa oraz prokuratorów. Zachęcam również polskie władze do korzystania z odpowiednich uregulowań Rady Europy, (…) do pełnej współpracy z jej organami oraz do wdrożenia zaleceń Komisji Weneckiej” – czytamy w projekcie.

Fabritius wskazuje, że „obecną sytuację Trybunału Konstytucyjnego należy ponownie zbadać w świetle zaleceń międzynarodowych organów w celu zapewnienia pełnego poszanowania zasad legalności i pewności prawa”.

Członek ZPRE poseł Arkadiusz Mularczyk powiedział PAP, że jest głęboko zaniepokojony trybem pracy nad rezolucją dotyczącą praworządności. „Sprawozdawca tego dokumentu jest Bernd Fabritius, szef Związku Wypędzonych, który nie tak dawno mówił, że Polska nie ma prawnych, ale też moralnych podstaw do domagania się reparacji od Niemiec. Taki człowiek nie ma żadnych kwalifikacji moralnych ani etycznych, żeby przygotować raport na temat stanu praworządności w Polsce” – powiedział.

Jak dodał, praktyka jest taka, że nad raportami pracują służby sekretariatu Rady Europy. „Establishment urzędniczy, którzy rządzi w Radzie Europy, chce pewne kraje karcić i wśród tych krajów jest Polska. Uważam, że takie instytucje jak RE bardzo daleko odeszły od pewnych zasad i pryncypiów, jakie powinny realizować, tylko zajmują się bieżącą polityką i realizacją własnej wizji świata” – zaznaczył.

Podkreślił, że wielu parlamentarzystów w RE ma niewielkie pojęcie, co znajduje się w rezolucjach, gdyż co roku zmieniają się tu delegacje. „Brakuje ciągłości, a raporty de facto przygotowują urzędnicy” – zaznaczył.

Jego zdaniem w takich instytucjach jak RE coraz częściej przymyka się też oko na poważne naruszenia praw człowieka i demokracji w Europie Zachodniej, a koncentruje się na działaniach w Europie Środkowej i Wschodniej, ingerując w demokratyczne procesy i procesy ustawodawcze na tym obszarze.

Senator Aleksander Pociej (PO) powiedział PAP, że wniosek w sprawie raportu o praworządności został złożony kilka miesięcy temu. „Takie raporty, które dotyczą różnych krajów, są na porządku dziennym. Niedawno był wniosek dotyczący Francji, o tym, że kraj ten półtora roku utrzymuje stan wyjątkowy. Była sprawa dotycząca Anglii o tym, że ten kraj nie bierze pod uwagę orzeczeń Trybunału w Strasburgu. Taki monitoring jest główną domeną tej organizacji, do tego została powołana” – powiedział.

Pociej dodał, że jego zdaniem nie najszczęśliwsze jest to, iż „Polska znalazła się w tym samym koszyku, w którym znalazła się Turcja”. „Problemem polega na tym, że praca nad Turcją zaczęła się wcześniej, przed zamachem stanu” z lipca 2016 roku – wyjaśnił. Dodał, że w RE pojawiała się również inicjatywa, żeby zająć się sprawą Katalonii, jednak zrezygnowano z tego, ponieważ przeważyła opinia, iż „działania separatystyczne są niezgodne z hiszpańską konstytucją”.

Z Strasburga Łukasz Osiński (PAP)

Categories: Świat

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*