Ekspert: chodziło o to, by zamordować jak najwięcej ludzi

Ekspert: chodziło o to, by zamordować jak najwięcej ludzi

Zamachy w Paryżu wskazują, że terroryści islamscy zmienili metody. Po raz pierwszy w historii Francji zamachy przeprowadzili samobójcy. Starali się oni „zamordować jak najwięcej zwykłych ludzi” – powiedział PAP francuski ekspert Mathieu Zagrodzki.

„Po raz pierwszy w historii mieliśmy do czynienia z zamachami samobójczymi. Osoby, które zdetonowały ładunki wybuchowe w pobliżu stadionu Stade de France to byli kamikadze” – powiedział PAP w sobotę dr Mathieu Zagrodzki z paryskiego Centrum Badań Socjologicznych nad Przestępczością i Instytucjami Karnymi (CESDIP).

Ekspert zwrócił uwagę na fakt, że w przeciwieństwie do ataków bombowych w styczniu 2015 roku, które były wymierzone w konkretne cele takie, jak redakcja pisma satyrycznego „Charlie Hebdo”, policja oraz ludność żydowska, tym razem celem zamachów był „każdy, kto nawinął się pod rękę”. Jak podkreślił, „chodziło o to, by zamordować jak najwięcej ludzi”.

Zagrodzki uważa, że piątkowe ataki terrorystyczne nie stanowiły bezpośredniego zagrożenia dla prezydenta Francji Francois Hollande’a. Przypomniał, że ochronę stadionu Stade de France podczas pomniejszych meczy zapewnia zazwyczaj kilkuset policjantów. W sytuacji, gdy na trybunach pojawił się nie tylko prezydent, ale też inni przedstawiciele rządu, a tak było w piątek, liczba funkcjonariuszy była zwielokrotniona. „Na dachach na pewno byli snajperzy. Bezpieczeństwa głowy państwa pilnowała też dodatkowo osobista ochrona prezydenta” – podkreślił.

„Ludzie, którzy wczoraj wieczór byli na Stade de France, znaleźli się prawdopodobnie w najbezpieczniejszym miejscu w całym regionie paryskim” – powiedział ekspert. „Wejście na ten obiekt jest starannie monitorowane i sprawdzane. W użyciu są wykrywacze metalu i detektory ładunków wybuchowych. Nikt uzbrojony się nie przeciśnie” – ocenił Zagrodzki.

Ekspert wyraził zdziwienie, że ładunki zdetonowano poza stadionem, ale jeszcze w czasie meczu. „Ten obiekt mieści jednorazowo 80 tys. osób. Zastanawia mnie, dlaczego terroryści nie zaczekali, aż ludzie zaczną wychodzić” – zaznaczył.

W piątek w nocy na ulicach Paryża pojawiło się dodatkowo 1,5 tys. żołnierzy. „Obecność wojska nie jest niczym nowym” – powiedział Zagrodzki. „Teraz ten kontyngent został wzmocniony. Armia stała się od wczoraj bardziej widoczna. W mieście widać zaparkowane wozy wojskowe” – podzielił się wrażeniami.

„Funkcjonariusze policji, którzy mieli wolne w związku z weekendem, zostali wezwani do powrotu na służbę”. W ocenie Zagrodzkiego policjantów na ulicach może być więcej niż 6 tys., o których informują media. „W całym regionie paryskim siły policji liczą 35 tys. funkcjonariuszy. W tej liczbie są też śledczy i urzędnicy. Kontyngent policji został wzmocniony jeszcze w styczniu 2015 r. po podniesieniu alertu bezpieczeństwa, nazywanego we Francji +Plan Vigipirate+, do najwyższego poziomu, oznaczonego kolorem czerwonym” – podsumował.

W przekonaniu eksperta służby porządkowe i policja stanęły na wysokości zadania. „Pojawiają się głosy, że policja i antyterroryści mogli reagować szybciej. Ludzie oburzają się, że kilka osób mogło dokonać ataków w wielomilionowym mieście pod nosem służb. Nie zdają sobie jednak sprawy z tego, jakim trudnym zadaniem jest przeciwdziałanie aktom terroru” – zauważył Zagrodzki.

Przypomniał, że francuskie służby prowadzą całodobową inwigilację ok. 4 tys. osób posądzanych o sympatyzowanie z radykalizmem islamskim. „W porównaniu z innymi krajami UE, we Francji jest statystycznie więcej policji. Szczególnie dużo funkcjonariuszy jest w Paryżu. Ich działalność koncentruje się wokół miejsc o strategicznym znaczeniu takich jak dworce, Pola Elizejskie czy wieża Eiffla” – zaznaczył, dodając, że „terroryści uderzyli w dzielnicach mieszkalnych. Są tam tylko mało znane bary i kafejki, w których młodzież się bawi w piątkowe czy sobotnie wieczory. Nie ma tam żadnych atrakcji turystycznych czy miejsc o znaczeniu strategicznym”. „Nie sposób postawić policjanta w każdej z uliczek Paryża” – dodał.

Jego zdaniem na obecnym etapie trudno ustalić, czy obecną serię ataków terrorystycznych można już uznać za zamkniętą. „Warto przypomnieć, jak to się odbywało w styczniu, gdy w zamachach zginęło 12 osób” – powiedział. „Pierwszy atak miał miejsce w środę, drugi – w czwartek, a wszystko zakończyło się dopiero w piątek” – dodał.

Pochwalił decyzję mer Paryża Anne Hidalgo, która zwróciła się z apelem do mieszkańców aglomeracji paryskiej, aby nie opuszczali swych domów. Atmosferę w Paryżu określił jako „przygnębiającą”, a miasto nazwał „opustoszałym”.

System Vigipirate został wprowadzony w 1978 roku decyzją prezydenta Valery’ego Giscarda d’Estaing. Kolory od żółtego do czerwonego oznaczają skalę zagrożeń. „Po zamachach dokonanych przez islamistów algierskich w latach 90. alert utrzymywał się na ostrzegawczym, pomarańczowym poziomie.

Mariusz Sielski (PAP)

Zamieszczone na stronach internetowych portalu www.DziennikZwiazkowy.com materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Codziennego Serwisu Informacyjnego PAP, będącego bazą danych, którego producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Alliance Printers and Publishers na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.

Categories: Świat

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*