Wimbledon – Brown zasypany pochwałami i gratulacjami po pokonaniu Nadala

 Dustin Brown fot.Facundo Arrizabalaga/EPA

„Jeśli wcześniej nie znaliście Dustina Browna, to teraz z pewnością już znacie”  fot.Facundo Arrizabalaga/EPA

Dunstin Brown od czwartkowego wieczora jest na ustach wszystkich miłośników tenisa. Wyróżniający się imponującymi dredami ciemnoskóry Niemiec po wyeliminowaniu Hiszpana Rafaela Nadala w 2. rundzie Wimbledonu został zasypany gratulacjami i pochwałami.

– Dustin urodził się dla tej chwili. Ten gość jest niesamowity. To był jeden z najlepszych występów w wykonaniu niżej notowanego zawodnika na korcie centralnym Wimbledonu, jaki widziałem – ekscytował się Amerykanin John McEnroe, były charyzmatyczny tenisista, a obecnie ekspert i komentator.

Zajmujący 102. miejsce w rankingu ATP Brown zyskał jego podziw oraz Szweda Bjoerna Borga także za sprawą prezentowanego stylu. Podczas czwartkowej konfrontacji z Nadalem – wygranej 7:5, 3:6, 6:4, 6:4 – zanotował 99 prób typu „serw i wolej”. Aż 71 z nich okazało się skutecznych.

– On stwarzał sobie okazje walcząc ze świetnym tenisistą. Po prostu szedł po zwycięstwo. Gdyby połowa zawodników w tourze grała jak on, a druga biegała przy linii końcowej, to byłoby absolutnie niesamowicie – ocenił Borg.

Na efekt zaskakującego zwycięstwa nad Nadalem nie trzeba było długo czekać. „Jeśli wcześniej nie znaliście Dustina, to teraz z pewnością już znacie” – zauważył słusznie jeden z internautów.

Z gratulacjami za pośrednictwem portali społecznościowych pospieszyli nie tylko tenisiści, jak Amerykanka Taylor Townsend i Francuz Paul-Henri Mathieu, ale także m.in. amerykańska aktorka Jada Pinkett Smith, czym wzbudziła euforię u niespełna 31-letniego zawodnika, który do głównej drabinki Wimbledonu dostał się z kwalifikacji.

W sieci od razu pojawiły się artykuły typu „siedem rzeczy, które trzeba wiedzieć o Brownie”. Triumfator szczecińskiego challengera z 2014 roku wyróżnia się spośród pozostałych tenisistów m.in. wyglądem. W pierwszej kolejności rzucają się w oczy imponujące dredy – podczas meczu McEnroe zastanawiał się, ile ważą. Na brzuchu zawodnik, który jest synem Niemki i Jamajczyka, ma wytatuowany wizerunek ojca. Obywatelstwo niemieckie przyjął pięć lat temu. Początkowo mieszkał w tym kraju, później rodzina przeniosła się na Jamajkę, by wrócić po 10 latach do Europy. Rodzice kupili mu w 2004 roku kamper, którym przez pięć lat podróżował na kolejne turnieje i spał w nim, by nie wydawać pieniędzy na hotele.

– To wszystko uczyniło ze mnie osobę, jaką dziś jestem i zaprowadziło mnie do dnia, który jest chyba najszczęśliwszym w moim życiu. Ludzie pytają mnie czasem, czemu jestem taki dziwny. Ja tego tak nie odczuwam, bo dla mnie to normalne. Mógłbym usiąść i spytać innych, dlaczego to wy jesteście dziwni – zaznaczył na konferencji prasowej w Londynie Brown, na której pojawił się w koszulce z symbolem Supermana.

Zawodnik ten słynie z niekonwencjonalnej gry i często popisuje się efektownymi uderzeniami. Na jego nieprzewidywalność zwrócił uwagę Marcin Matkowski.

– Jak grasz przeciwko niemu, to po prostu czekasz, co zrobi, bo nie da się tego przewidzieć. Może posłać piłkę cztery metry w aut, może zagrać cokolwiek innego. Nie ma u niego w ogóle rytmu – zaznaczył polski deblista.

Przybity czwartkową porażką był Nadal. Hiszpan, który w ubiegłym sezonie miał kłopoty zdrowotne, a w tym także nie może odnaleźć wielkiej formy, nie po raz pierwszy odpadł z Wimbledonu we wczesnej fazie. W 2012 roku poniósł porażkę w drugiej rundzie, w 2013 – w pierwszej, a przed rokiem – w czwartej. Wówczas także pokonali go znacznie niżej notowani rywale, którzy byli poza „100” światowego rankingu.

– Przeciwnik, ja. Kombinacja tych elementów dała taki efekt – odparł na pytanie o przyczyny porażki były lider listy ATP.

Hiszpan to dwukrotny triumfator wielkoszlemowego turnieju w Londynie. Ze zwycięstwa cieszył się w 2008 i 2010 roku, a do finału dotarł pięć razy z rzędu w okresie 2006-11 (w 2009 roku nie startował).

Jeden z dziennikarzy zapytał, czy zostanie dłużej w Anglii w wychwalanym przez siebie wynajętym dużym domu, w którym mieszkał przez ostatnich kilkanaście dni z rodziną.

– Moja praca w Londynie jest skończona, więc… Jeśli chcesz wynająć ten dom, to od jutra będzie wolny – skwitował Nadal.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*