Vive Tauron Kielce po raz 14. mistrzem Polski

Szczypiorniści Vive Kielce nie stracili z Wisłą Płock ani razu prowadzenia fot.Facebook

Piłkarze ręczni Vive Tauronu Kielce zdobyli mistrzostwo Polski pokonując w rewanżowym spotkaniu Orlen Wisłę Płock 31:29 (17:14). Pierwszy mecz w Płocku wygrali także kielczanie. To 14. tytuł w historii klubu z województwa świętokrzyskiego.

Vive Tauron Kielce: Sławomir Szmal – Michał Jurecki 6, Tobias Reichmann 6, Piotr Chrapkowski, Mateusz Kus, Julen Aginagalde 2, Karol Bielecki 8, Mateusz Jachlewski, Manuel Strlek 1, Mariusz Jurkiewicz, Uros Zorman 3, Dean Bombac 2, Darko Djukic 3, Patryk Walczak.Orlen Wisła Płock: Rodrigo Corrales, Marcin Wichary, Adam Morawski, – Michał Daszek 2, Gilberto Duarte 1, Dan Racotea 3, Adam Wiśniewski 1, Valentin Ghionea 3, Tiago Rocha 5, Mateusz Piechowski 1, Marko Tarabochia 4, Milijan Pusica, Lovro Mihic 3, Jose de Toledo, Dmitrii Żytnikow 6, Zbigniew Kwiatkowski.

W spotkaniu decydującym o tytule Vive zagrało bez Krzysztofa Lijewskiego. Rozgrywający kieleckiej drużyny po meczu w Płocku trafił do szpitala. Popularny „Lijek” ma krwiaka w krtani i lekarze nie zezwolili mu na występ w ostatnim pojedynku sezonu.

Gospodarze rozpoczęli spotkanie od mocnego uderzenia. W trzeciej minucie Rodrigo Corralesa po raz drugi pokonał Michał Jurecki i Vive prowadziło 3:1. Świetnie rozpoczął mecz Sławomir Szmal, który popisywał się efektownymi interwencjami.

W 10. min na ławkę kar powędrował Mateusz Jachlewski, ale nie zdeprymowało to gospodarzy. Kielczanie po kontrze wykończonej przez Tobiasa Reichmanna mieli trzy bramki przewagi (5:2). 120 sekund później po trafieniu Jureckiego obrońcy tytułu prowadzili już 8:4.

Zespół z Płocka nie zamierzał jednak składać broni. W 19. min, kiedy kielczanie ponownie grali w osłabieniu (kara dla Darko Djukica), Szmala pokonał Dmitrii Żytnikow i przewaga Vive stopniała do dwóch oczek (10:8). Podopieczni Tałanta Dujszebajewa szybko wrócili do równowagi. Już cztery minuty później po bramce Deana Bombaca wygrywali 14:10. Przy rzucie słoweński rozgrywający był faulowany przez Gilberto Duarte. Między zawodnikami doszło do krótkiego spięcia. Efektem tego były kary: dla Bombaca 2 min., a dla szczypiornisty Wisły – 4.

Końcowa faza pierwszej odsłony decydującej batalii o mistrzostwo kraju była już bardzo wyrównana. Wynik po 30 minutach na 17:14 dla Vive ustalił atomowym rzutem z drugiej linii Karol Bielecki.

Znajdujący się w trudnej sytuacji goście niespodziewanie i dosyć szybko wrócili do gry. W 40. min do pustej kieleckiej bramki (kara dla Jureckiego) trafił Lovro Mihic i było już tylko 19:18 dla Vive. W zespole z Płocka świetną partię rozgrywał Żytnikow, który po 45 minutach miał na swoim koncie już sześć bramek.

Na kieleckiej ławce zrobiło się nerwowo, ale sytuację trochę uspokoił rozgrywający ostatni mecz w barwach Vive Tobias Reichmann. Niemiecki skrzydłowy pokonał Corralesa po raz czwarty i gospodarze prowadzili w 48. min. 23:20.

Sześćdziesiąt sekund później karnego wykorzystał Karol Bielecki (24:20) i kibice gospodarzy mogli odetchnąć z ulgą, jak się jednak okazało – nie na długo. Goście walczyli bowiem do końca. W 52. min. Dan Racotea pokonał Szmala i przewaga Vive ponownie stopniała do dwóch bramek (25:23).

Obie drużyny grało bardzo nerwowo, a sędziowie rozdawali kary. Więcej spokoju w ostatnich minutach zachowali kielczanie. W 59. min Bielecki zdobył swoją ósmą bramkę w tym spotkaniu. Zespół z Kielc prowadził w tym momencie 31:28 i losy tytułu zostały rozstrzygnięte.

Ostatecznie Vive Tauron Kielce pokonało Orlen Wisłę Płock 31:29, zdobywając 14. tytuł mistrza Polski w historii klubu.

Po meczu powiedzili:

Piotr Przybecki (trener Orlen Wisły): „Mieliśmy swoje sytuacje w tym meczu, ale liczne kary wybiły nas z rytmu. Gratulacje dla zespołu z Kielc, zasłużył na to zwycięstwo. Szkoda mi tych chłopaków, którzy kończą grę w naszym zespole: Adama Wiśniewskiego, Milijana Pusicy, Rodrigo Corralesa, Dimy Żytnikowa czy Zbyszka Kwiatkowskiego. Rzucili wszystkie siły na szalę, ale niestety trochę zabrakło, może jednej, może dwóch bramek w końcówce. Ale taki jest sport, musimy się podnieść i walczyć w przyszłości”.

Tałant Dujszebajew (trener Vive Tauron): „Mieliśmy jednobramkową zaliczkę z pierwszego spotkania, ale to bardzo niebezpieczny wynik. Przeciwnik nie miał nic do stracenia, dlatego dzisiaj Wisła postawiła nam bardzo trudne warunki. Jestem bardzo dumny i zadowolony z chłopaków, że przez 60 minut potrafili utrzymać koncentrację. Graliśmy bez leworęcznego zawodnika. Na początku meczu kontuzji doznał też Dean Bombac. Ale nawet to nie przeszkodziło nam w odniesieniu zwycięstwa. Jestem bardzo szczęśliwy. Dziękuję moim zawodnikom i kibicom za wspaniały doping”.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*