Turniej WTA w New Haven – Agnieszka Radwańska w finale

Agnieszka Radwańska fot.Tannen Maury/EPA

Agnieszka Radwańska do wywalczenia awansu do finału potrzebowała 79 minut fot.Tannen Maury/EPA

Najwyżej rozstawiona Agnieszka Radwańska pokonała czeską tenisistkę Petrę Kvitovą (6.) 6:1, 6:1 i awansowała do finału turnieju WTA Tour Premier na kortach twardych w New Haven (pula nagród 695,9 tys. dol.). Zmierzy się z nim z Ukrainką Jeliną Switoliną (10.).

Półfinał przebiegał pod dyktando Radwańskiej, która tylko raz pozwoliła zmagającej się z przeziębieniem rywalce na „break pointa” i wyszła z tej sytuacji obronną ręką. Krakowianka do wywalczenia awansu do finału potrzebowała 79 minut.

– Nie spodziewałam się, że ten mecz skończy się tak szybko. Dziś wszystko mi wychodziło. Grałam naprawdę dobry, solidny tenis od początku do końca. Czułam się bardzo dobrze na korcie, byłam pewna siebie i rozluźniona. Serwowałam też znacznie lepiej niż ostatnio. Co jeszcze mogę powiedzieć? Cieszę się, że wygrałam w takim stylu – podsumowała Polka.

Po raz szósty startuje w New Haven, ale nigdy wcześniej nie dotarła do półfinału. Z kolei Czeszka to trzykrotna zwyciężczyni tych zawodów, w tym dwóch ostatnich edycji, i finalistka z 2013 roku.

Bilans dotychczasowych meczów jest wciąż minimalnie lepszy dla Kvitovej, która wygrała sześć z 11 pojedynków. Krakowianka jednak rozstrzygnęła na swoją korzyść też dwa poprzednie spotkania – jesienny finał WTA Finals i marcowy ćwierćfinał w Indian Wells.

Kvitova przyznała, że Radwańska grała tego dnia zbyt dobrze, by mogła się jej skutecznie przeciwstawić.

– Dużo czasu minęło odkąd siedziałam w tej sali jako pokonana, prawda? A tak na poważnie, nie był to mój najlepszy mecz, ale uważam, że mam za sobą dobry turniej. Dotarłam do półfinału. Każde moje zagranie wracało. Biegałam, wkładając w to całą energię. Za mną ciężkie trzy tygodnie. Miałam tylko tydzień przerwy między igrzyskami w Rio de Janeiro i przylotem tutaj. Wciąż jestem chora i nie wiem, ile zajmie mi wykurowanie się. W US Open pierwszy mecz gram w poniedziałek i mam nadzieję, że do tego czasu będę się czuła lepiej – zaznaczyła.

W pierwszej rundzie Polka miała „wolny los”, a potem wygrała z Łotyszką Jeleną Ostapenko 7:5, 6:1 i Belgijką Kirsten Flipkens 6:1, 6:4. Po raz szósty startuje w New Haven, ale nigdy wcześniej nie dotarła nawet do czołowej „czwórki”.

Drugą finalistką została 23. na liście WTA Switolina, która pokonała Szwedkę Johannę Larsson 6:4, 6:2. Krakowianka zmierzyła się z tą przeciwniczką dotychczas dwukrotnie i oba mecze, które toczyły się na korcie twardym, wygrała.

Radwańska ma w dorobku 18 tytułów. W decydującym spotkaniu imprezy zaliczanej do touru wystąpi po raz 26. Poprzednio miało to miejsce w styczniu, gdy wygrała w Shenzhen. Ukrainka, która od pół roku współpracuje ze słynną byłą belgijską tenisistką Justine Henin, ma jak na razie stuprocentową skuteczność w finałach turniejów WTA – wygrała wszystkie cztery. W tym roku triumfowała już w Kuala Lumpur.

Impreza w New Haven jest ostatnim sprawdzianem formy tenisistek przed rozpoczynającym się w poniedziałek wielkoszlemowym US Open.

Rywalką Radwańskiej w pierwszej rundzie będzie Jessica Pegula. 22-letnia reprezentantka gospodarzy do głównej drabinki nowojorskiego turnieju dostała się z kwalifikacji.

Pegula zajmuje 139. miejsce w rankingu WTA. Po raz drugi znalazła się w głównej drabince US Open. W poprzednim sezonie dotarła do drugiej rundy. To jej jedyny wcześniejszy występ w turnieju głównym Wielkiego Szlema. W latach 2011-12 zatrzymała się w Nowym Jorku na kwalifikacjach.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*