Tour de Pologne – Rafał Majka: możemy grać dwoma kartami

Rafał Majka był zadowolony ze swojego wyniku, choć przyznał, że mogło być jeszcze lepiej fot.Andrzej Grygiel/EPA

„Możemy teraz grać dwoma kartami” – powiedział Rafał Majka, trzeci na mecie trzeciego etapu Tour de Pologne w Szczyrku. Liderem wyścigu został ponownie jego kolega z grupy Bora-Hansgrohe Słowak Peter Sagan, a polski kolarz zajmuje trzecie miejsce.

Zawodnicy niemieckiej ekipy mają dobrą pozycję przed następnymi odcinkami, a zyskali cenne sekundy przewagi nad takimi kolarzami, jak Włoch Vincenzo Nibali, Luksemburczyk Bob Jungels czy Holender Wout Poels.

„Możemy rozstrzygnąć wyścig na naszą korzyść, grać dwoma kartami, a przed nami jeszcze dwa górskie etapy – do Zakopanego i wokół Bukowiny, które +dadzą popalić+. Znam tamte podjazdy i wiem, że będzie ciężko” – ocenił.

Majka był zadowolony ze swojego wyniku, choć przyznał, że mogło być jeszcze lepiej. Zabrakło niewiele, by razem z Saganem wyprzedzili Belga Dylana Teunsa.

„Sam się nie spodziewałem, że tak dobrze mi pójdzie. Przemek Niemiec radził mi, żebym zaatakował 200 metrów przed metą, gdzie jest najbardziej stromo. Ruszyłem chyba trochę za późno, ale i tak jestem zadowolony. Nie lubię takich sztywnych podjazdów, ale wjechałem i to mając jeszcze pewną rezerwę” – analizował.

Sagan, drugi na mecie, odzyskał żółtą koszulkę po dniu przerwy.

„Trochę z Rafałem zaspaliśmy, Teuns za daleko nam uciekł. Mogliśmy zaatakować trochę wcześniej” – przyznał Słowak.

Dwukrotny mistrz świata zadeklarował, że spróbuje pomóc Majce wygrać wyścig. „Chodziło o to, aby dziś wygrać etap. Myślałem, że wygra Rafał albo ja, a okazało się, że ubiegł nas Belg. Mamy żółtą koszulkę, ale w następnych dniach będziemy jechać dla Rafała” – podkreślił.

25-letni Teuns, który w poniedziałek odniósł pierwsze w karierze zwycięstwo w wyścigu rangi World Tour, jest w życiowej formie. Na Tour de Pologne przyjechał bezpośrednio po triumfie w wyścigu etapowym Dookoła Walonii.

Na takich podjazdach jak „Orle Gniazdo” radzi sobie bardzo dobrze. Podobna ściana znajduje się w belgijskim Huy, gdzie rozstrzyga się klasyk Strzała Walońska. W tegorocznej edycji Teuns zajął tam wysokie, trzecie miejsce.

„Dzisiaj najważniejsze było wygrać ostatnią wspinaczkę. Drużyna wyprowadziła mnie na dobrą pozycję na początku tego podjazdu. Poczekałem na odpowiedni moment do ataku, bo zacząć zbyt wcześnie też jest niebezpiecznie. Wybrałem dobry moment” – ocenił Teuns.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*