Tomasz Adamk: nigdy nie byłem faworytem

– Wiem, że nie jestem faworytem, ale kiedy nim naprawdę byłem? Jak popatrzysz na przewidywania dziennikarzy, to zobaczysz, że już w półciężkiej, później w junior ciężkiej i wreszcie w ciężkiej miałem przegrywać wiele walk, które wygrywałem. Wtedy to nie miało znaczenia, dziś też nie ma – mówi Tomasz Adamek (41-1, 28 KO).   

– Tomek czyta te wszystkie przepowiednie, a ja się cieszę, że większość z nich kończy się słowami „on nie ma większych szans z Witalijem Kliczką” – dodaje Roger Bloodworth. – Tomek to twardziel i wojownik. Innych takie opinie by rozbiły. Jego wzmacniają – mówi trener „Górala” po rozpoczęciu obozu przygotowawczego przed walką 10 września we Wrocławiu z mistrzem świata WBC, Witalijem Kliczką (42-2, 39 KO)

Przemek Garczarczyk:  Jesteś gotowy na 12 tygodni ciężkiej pracy?

fot.Wojtek Kubik/ Polski pięściarz Tomasz Adamek 10 września zmierzy się z Witalijem Kliczką

Tomek Adamek: – Gotowy, nawet na to czekam.  Żartuję, że jestem w takiej formie, że Taylor, mój specjalista od przygotownia fizycznego i Roger będą mieli za łatwo…

Roger Bloodworth: – Tomek nigdy się nie „zapuszcza”. Pierwszego dnia miał na wadze 220 funtów czyli tyle, albo kilka funtów mniej niż chciałbym, żeby wniósł na ring 10 września. Ilu pięściarzy może to o sobie powiedzieć? Dla niektórych te dwanaście tygodni wydaje się być bardzo długim obozem treningowym – dla mnie i Tomka  to normalny okres przygotowań. Wygląda na bardzo wypoczętego, choć przecież ostatni raz walczył tylko dwa miesiące temu. Wypoczęty psychicznie i fizycznie. Zainteresowany całym tym biznesem bokserskim, kontraktami i całą resztą, ale przede wszystkim chce pokonać Witalija, zdobyć pas..

Do tego roku walczyłeś – jak  bokserzy w tej kategorii wagowej dekady temu –   aż cztery razy w roku. W tym był kwietniowy  Kevin McBroide, a 10 września czeka cię najważniejsza walka w życiu, przynajmniej w tej kategorii wagowej, przeciwko Witalijowi Kliczko.

– Od początku mojej pracy z Rogerem, czyli prawie od dwóch lat, słyszałem od niego, że potrzebuję tych walk, by mój organizm przyzwyczaił się do noszenia tych dodatkowych prawie 10 kilogramów  plus oczywiście fakt dodatkowego doświadczenia z walk z wielkimi chłopami, cięższymi od mnie o 20 kilogramów.  Wszystko po to, żebym teraz mógł wyjść na Kliczkę. Czyli – zgodnie z planem.

RB: – Tomek tego potrzebował, dlatego się  od początku upierałem, żeby go za szybko nie wypychać do walki o tytuł.  Nie wszystkim się to podobało, ale miałem poparcie Tomka i Zyggiego. Teraz jest gotowy, nie ma na co więcej czekać. Witalij zaoferował Tomkowi walkę w najlepszym dla nas momencie.

Mówicie, że te 12 tygodni nie będzie problemem – w jaki sposób potrafisz przez tak długi czas utrzymać koncentrację? Nie ma sytuacji, że Roger, Twój menedżer Zyggi Rozalski czy wreszcie żona Dorota muszą wypychać Cię do sali?

– Nigdy się to nie zdarzyło i nigdy się nie zdarzy. Ludzie, którzy nie rozumieją co czeka ich na ringu, nigdy nie powinni na niego wychodzić. Idę się bić, więc jakbym odpuszczał treningi, to tak jakbym sam się walił po głowie. Głupota.  Na koniec to nie Roger, Zyggi czy Dorota wychodzą  na ring tylko ja.  Przez następne trzy tygodnie trenuję w New Jersey, później podróż w góry Poconos. Trenuję sześć razy w tygodniu – do piątku dwa razy dziennie, w sobotę raz.

RB: Mam z Tomkiem umowę partnerską – on mi mówi wszystko, ja jemu też. W trakcie obozu treningowego musisz cały czas utrzymywać zainteresowanie pięściarza – dlatego niczego nie planuję z Tomkiem z wyprzedzeniem, tylko decyzja jest podejmowana tego samego dnia. Staram się wyłapać momenty, kiedy Tomek traci zainteresowanie tym, co robimy, kiedy zaczyna się nudzić. Ale to się prawie nie zdarza, bo ja naprawdę myślę, że on lubi trenować i to ja muszę go czasami powstrzymywać, żeby nie robił za dużo. Sam wiesz, bez wspominania żadnych nazwisk, że czasami miałem pięściarzy, którzy nie byli chętni do pracy. Trener nie musi być kumplem zawodnika, by robić dobrą robotę, ale to na pewno pomaga, choć na końcu liczy się tylko jedno – przegrana lub wygrana.  Nie mówię tych rzeczy  o partnerstwie – jak wielu trenerów – bo tak wypada. U nas tak jest.

Niewielu specjalistów bokserskich daje ci szanse na pokonanie Witalija Kliczki, choć nikt nie neguje faktu, że oprócz pojedynku Władymira Kliczko z Davidem Haye, Twoja walka z Witalijem jest najlepszą, jaką można pokazać w wadze ciężkiej.  Wasza opinia?

– Wiem, że nie jestem faworytem, ale kiedy nim naprawdę byłem? Jak popatrzysz na przewidywania dziennikarzy, to zobaczysz, że już w półciężkiej, później w junior ciężkiej i wreszcie w ciężkiej miałem przegrywać wiele walk, które wygrywałem. Wtedy to nie miało znaczenia, dziś też nie ma.  Gdzieś czytałem, że najlepsza walka w ciężkiej do zrobienia to będzie walka przegranych, jak Władymir wygra z Davidem, a Witalij ze mną. Dlaczego to nie może być najlepsza walka dwóch wygranych?

RB: – To jest zadanie dziennikarzy – kreować zainteresowanie. Mówię, to z pełnym szacunkiem do tego zawodu, bez żadnych podtekstów. Oczywiście wiem, że Tomek nie jest faworytem i oczywiście wiem, jak trudnym i niebezpiecznym rywalem jest Witalij. Nie jestem idiotą. Ale to nie ma znaczenia – moja rola w tym biznsie polega na jak najlepszym przygotowaniu Tomka do 10 września. Tomek czyta te wszystkie przepowiednie, a ja się cieszę, że większość z nich kończy się słowami „on nie ma większych szans”.  To go dodatkowo buduje, motywuje. Tomek to twardziel-wojownik. Innych takie opinie by rozbiły, jego wzmacniają. A, że przy okazji cała presja spada na Witalija, też mi nie przeszkadza. I jeszcze chciałbym ci pogratulować…

Czego?

RB: – Że ani razu nie zapytałeś jaką będziemy mieli taktykę na Witalija. I tak nie powiedziałbym prawdy. Dopiero 10  września we Wrocławiu wszyscy to zobaczą.

Rozmawiał: Przemek Garczarczyk  

Categories: Sport

Comments

  1. baba :)
    baba :) 27 czerwca, 2011, 08:29

    ..moze to wina zbyt inteligentnego wygladu ? Ale mity trza obalac, by szczesliwym byc, bo zyje sie raz …jak w ponizszym dowcipie….Chłopak i dziewczyna poznali się na imprezie i wylądowali w łóżku. Widząc w pełnej okazałości organ świeżo poznanego kochanka dziewczyna zauważa lekceważąco:
    – Kogo masz zamiar tym małym uszczęśliwić?
    – Siebie – odpowiada spokojnie chłopak zabierając się do rzeczy.

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*