Tałant Dujszebajew: będę prosić o dymisję

fot.Marius Becker/EPA

Tałant Dujszebajew po zakończeniu eliminacji do ME przestanie być trenerem kadry polskich szczypiornistów fot.Marius Becker/EPA

Po zremisowanym 27:27 meczu eliminacji mistrzostw Europy 2018 z Białorusią trener reprezentacji Polski Tałant Dujszebajew poinformował, że złoży rezygnację ze stanowiska szkoleniowca bialo-czerwonych.

– Chcę pogratulować zespołowi Białorusi, który przegrywając dwoma bramkami, ostatecznie zremisował. My już nie możemy awansować do mistrzostw Europy, ja, jako trener, myślę, że nie zdobyłem tego, co chciałem i będę prosić o dymisję – powiedział na konferencji prasowej Tałant Dujszebajew.Pochodzący z Kirgizji, mający również obywatelstwo hiszpańskie trener pracował z drużyną 14 miesięcy. Dujszebajew miał przygotowywać drużynę do Igrzysk Olimpijskich 2020, ale po meczu w Płocku zdecydował, że jego misja się zakończyła.- Mam nadzieję, że wielu ludzi, będzie bardzo, bardzo zadowolonych z mojej decyzji, dla mnie to był zaszczyt walczyć i pracować z reprezentacją. Ja bardzo dobrze mówię po polsku, żyję jak Polak. Jestem dumny, że mogłem pracować z kadrą i życzę sukcesów następnemu trenerowi, żeby osiągnął sukces – stwierdził, kończąc współpracę w drużyna narodową.W czwartek reprezentacja Polski przegrała w Mińsku 23:32, znacznie utrudniając sobie drogę do Euro 2018. Mimo wzmocnienia zespołu kadrowiczami, którzy ogłosili zakończenie kariery – Karolem Bieleckim, Marcinem Lijewskim oraz powracającymi po kontuzji Michałem Jureckim i Kamilem Syprzakiem, kadra narodowa Polski nie zdołała pokonać rywali.

Mecz, nazywany spotkaniem ostatniej szansy, lepiej rozpoczęli Białorusini, którzy w 4. min. prowadzili 4:2. Polacy szybko doprowadzili do remisu 4:4, a potem do głosu doszedł Barys Puchouski, który strzelił pięć kolejnych bramek. Rozgrywającego reprezentacji Białorusi nie potrafili zatrzymać obrońcy ani bramkarz Adam Malcher.

Przewagę, wywalczona przez Puchouskiego w 17. min. (7:9), goście powoli powiększali. W 24. min. prowadzili 14:10 i dopiero w końcówce pierwszej połowy udało się zniwelować różnicę do dwóch goli.

Od razu po przerwie Polacy zmniejszyli różnicę do jednej bramki, a w 41. min., po golu Jureckiego, był remis 18:18. W 44. min., a po bramce Przemysława Krajewskiego, po raz pierwszy gospodarze wyszli na prowadzenie 21:20.

W 46. min. Mateusz Kus za faul na Arcjomie Kułaku ujrzał czerwoną, a chwilę później niebieską kartkę.

Polska reprezentacja nie wykorzystała prowadzenia w spotkaniu. Goście szybko doprowadzili do wyrównania, a w 51. min. na tablicy był wynik 21:24. W 53. min., przy stanie 23:24, sam na sam z białoruskim bramkarzem był Krzysztof Łyżwa, ale nie zdołał go pokonać.

W 56. min. po golu Piotra Chrapkowskiego był remis 25:25, a chwilę później, po rzucie Michała Daszka, Polacy znów wyszli na prowadzenie. Goście zgubili piłkę, a Jurecki trafił na 27:25 w 58. min. pojedynku. 22 sek. przed końcem spotkania był remis 27:27, trener Tałant Dujszebajew wziął czas, a polski zespół rozegrał ostatnią akcją meczu, która zakończyła się stratą piłki. Remis praktycznie wyklucza biało-czerwonych z walki o awans do finałów Euro 2018.

Polska jesienią 2016 przegrała na własnym terenie z Serbią 32:37 oraz uległa na wyjeździe Rumunii 23:28 i Białorusi 23:32.

Do finału EURO 2018 awansują po dwie najlepsze drużyny z każdej grupy oraz jedna z najlepszym bilansem z trzecich miejsc. Ostatni raz zabrakło Polaków w ME w 2000 roku, gdy impreza odbyła się w… Chorwacji.

Podopiecznych Dujszabajewa czekają jeszcze w eliminacjach do mistrzostw Europy dwa spotkania: 14 czerwca w Niszu z Serbami i cztery dni później w gdańsko-sopockiej Ergo Arenie z Rumunią.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*