Real nie obroni trofeum. Juventus rywalem Barcelony w finale Ligi Mistrzów

 fot.Alberto Martin/EPA

Po 12.latach Juventus ponownie w finale Ligi Mistrzów fot.Alberto Martin/EPA

Juventus Turyn awansował do finału piłkarskiej Ligi Mistrzów, w którym zmierzy się z Barceloną. W środę włoska drużyna zremisowała w Madrycie z Realem 1:1, ale okazała się lepsza w dwumeczu dzięki zwycięstwu przed tygodniem na własnym stadionie 2:1.

Real: Iker Casillas – Dani Carvajal, Sergio Ramos, Raphael Varane, Marcelo – James Rodriguez, Toni Kroos, Isco – Gareth Bale, Karim Benzema (67. Javier Hernandez), Cristiano Ronaldo.

Juventus: Gianluigi Buffon – Stephan Lichtsteiner, Leonardo Bonucci, Giorgio Chiellini, Patrice Evra – Paul Pogba (89. Roberto Pereyra), Andrea Pirlo (79. Andrea Barzagli), Arturo Vidal, Claudio Marchisio – Carlos Tevez, Alvaro Morata (84. Fernando Llorente).

Broniący trofeum „Królewscy” rzucili się do ataków od pierwszych minut. Pomimo tego to bramkarz gospodarzy musiał wykazać się kunsztem pierwszy – Iker Casillas poradził sobie jednak bez problemu ze strzałem Chilijczyka Arturo Vidala w 14. minucie. Chwilę później odpowiedział Walijczyk Gareth Bale, który uderzył jeszcze groźniej sprzed pola karnego, ale tym razem na wysokości zadania stanął golkiper „Starej Damy” Gianluigi Buffon.

Ataki Realu nie ustawały, a efekt przyniosły w 22. minucie. Wówczas w pole karne gości wpadł Kolumbijczyk James Rodriguez i został sfaulowany przez Giorgio Chielliniego. „Jedenastkę” na gola zamienił Cristiano Ronaldo.

Portugalczyk powiększył swój dorobek goli w Champions League do 77 i zrównał się na czele klasyfikacji wszech czasów z Argentyńczykiem Lionelem Messim z Barcelony. Dogonił też gwiazdę Katalończyków w tabeli strzelców tego sezonu – obaj mają po 10 trafień.

Swój jubileusz miał tego dnia także Casillas, który rozgrywał 150. mecz w LM. Jest drugim zawodnikiem, który osiągnął tę granicę. Pierwszym został we wtorek Xavi Hernandez – pomocnik Barcelony, która wyeliminowała Bayern Monachium (w dwumeczu 5:3).

Do przerwy sytuacja „Królewskich” była idealna – wynik 1:0 dawał im awans do finału Champions League, a do tego wydawało się, że w pełni kontrolują wydarzenia na boisku.

Ten stan trwał jednak tylko do 57. minuty, kiedy „Stara Dama” przeprowadziła akcję, którą wykończył były zawodnik Realu Alvaro Morata. Hiszpan oddał mocny strzał z bliska i choć piłka przeszła blisko rękawic Casillasa, bramkarz nie zdążył z interwencją.

W 69. minucie bramkarz Realu pokazał jednak swój kunszt, wychodząc zwycięsko z sytuacji sam na sam z Claudio Marchisio. „Uratował zespół” – skomentowali zgodnie dziennikarze internetowych serwisów dzienników „Marca” i „As”.

Na niewiele się to jednak zdało. Co prawda więcej groźnych sytuacji stwarzali gospodarze, ale brakowało im skuteczności. Minimalnie niecelne były m.in. uderzenie z dystansu Rodrigueza oraz główka z bliska Bale’a.

Mało kto przed rozpoczęciem tego sezonu typował turyńczyków na finalistów Champions League. Tymczasem mistrzowie Włoch utrzymali korzystny wynik do końca i zagrają z Barceloną 6 czerwca w Berlinie.

Do ładnego zdarzenia doszło w 79. minucie, kiedy plac gry opuszczał lider drużyny gości Andrea Pirlo. Doświadczonemu i zasłużonemu piłkarzowi owację zgotowali także fani „Królewskich”.

Po meczu powiedzieli:

Gianluigi Buffon (bramkarz Juventusu): „To uśmiech losu. Stało się to, o czym marzyliśmy, ale nie możemy na razie za daleko wybiegać w przyszłość. Finał w Berlinie to będzie mecz, który będzie miał tak wielką stawkę. Jestem bardzo dumny z naszej pracy i postępu, jaki zrobił nasz zespół”.

Sergio Ramos (obrońca Realu): „Ciężko się pogodzić z odpadnięciem z Ligi Mistrzów, gdy było się tak blisko walki o trofeum. Byliśmy faworytami i wskazywano, że powtórzymy sukces sprzed roku… Juventus zasłużył na zwycięstwo w dwumeczu. Po tym, jak zdobyliśmy bramkę myśleliśmy, że wykonaliśmy zadanie, ale musimy pogratulować +Juve+. Awansowało, bo lepiej sobie radziło. To nie była kwestia jednego meczu, tylko dwóch. Nie byliśmy w stanie zdobyć więcej goli u siebie ani skuteczniej bronić własnej bramki. Po tym jak dziś rywale wyrównali, nasze morale nieco podupadło, ponieważ wcześniej rozgrywaliśmy dobry mecz, a nie przynosiło to efektu. Mieliśmy w pierwszej połowie kilka okazji na wyrównanie, ale nie wykorzystaliśmy ich. Trzeba wyciągnąć wnioski z popełnionych teraz błędów”.

Alvaro Morata (napastnik Juventusu): „Wolałbym zrobić to w rywalizacji z innym zespołem. Takie jest jednak życie. Sergio Ramos i Iker Casillas pogratulowali mi po przyjacielsku. To dziwne, słodko-gorzkie uczucie. Walczyliśmy twardo, by dostać się tu, gdzie jesteśmy. Chcemy zapisać się w historii i wygrać ten finał. W tym meczu nie będzie faworyta. Barcelona to świetny zespół, tak samo jak my”.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*