Puchar Davisa – przegrywamy po pierwszym dniu z Argentyną 0:2

Guido Pella w meczu otwarcia pokonał Michała Przysiężnego fot.Adam Warzawa/EPA

Guido Pella w meczu otwarcia pokonał Michała Przysiężnego fot.Adam Warzawa/EPA

Polscy tenisiści przegrywają w Gdańsku z Argentyńczykami 0:2 po pierwszym dniu rywalizacji w 1. rundzie Grupy Światowej Pucharu Davisa. Hubert Hurkacz w drugiej odsłonie piątkowych zmagań musiał uznać wyższość Leonardo Mayera 2:6, 6:7 (3-7), 2:6. Na otwarcie Michał Przysiężny uległ Guido Pelli 1:6, 4:6, 6:7 (5-7).

Zajmujący 602. miejsce w rankingu ATP Hurkacz w piątek zaliczył debiut w Pucharze Davisa. 19-letni Polak w czterosobowym składzie biało-czerwonych pojawił się dopiero w czwartek, zastępując Kamila Majchrzaka. Kapitan gospodarzy Radosław Szymanik argumentował, że ten pierwszy dysponuje potężniejszym serwisem i gra bardziej kombinacyjnie, co będzie bardzo przydatne w konfrontacji na korcie twardym.

Pochodzący z Wrocławia zawodnik potwierdził duże możliwości w zakresie własnego podania. Już w pierwszym secie piłka przy jego podaniu poleciała z prędkością powyżej 240 km/h. W tej odsłonie nie był jednak w stanie zbytnio zagrozić znacznie bardziej doświadczonemu rywalowi, który zajmuje 41. miejsce na światowej liście. Błysnął za to w kolejnej odsłonie. Grał bez kompleksów i odważnie. Na walkę „gem za gem” Argentyńczyk reagował coraz większym zdenerwowaniem. W tie-breaku Hurkacz stracił jednak dwa punkty z rzędu i przegrywał 1-4. Nie był już w stanie odrobić tej straty.

W trzeciej odsłonie Mayer szybko uporał się z rywalem i zakończył spotkanie po dwóch godzinach i pięciu minutach. Polak posłał 15 asów, zawodnik z Ameryki Południowej – o jednego mniej. Pierwszy popełnił jednak 44 niewymuszone błędy, a drugi 21

Ekipa gospodarzy musi sobie radzić w pierwszym w historii występie w 16-zespołowej Grupie Światowej bez kontuzjowanego Jerzego Janowicza.

Na sobotę zaplanowany jest pojedynek deblowy, do którego zgłoszeni zostali Marcin Matkowski i Łukasz Kubot oraz Carlos Berlocq i Renzo Olivo. Będzie to ostatnia szansa biało-czerwonych na przedłużenie szansy odniesienia zwycięstwa w całym meczu. W niedzielę rewanżowe spotkania gry pojedynczej. Wygra ekipa, która zdobędzie trzy punkty.

Reprezentacje Polski i Argentyny nigdy wcześniej się nie zmierzyły. Biało-czerwoni pierwszy w historii awans do 16-zespołowej Grupy Światowej zawdzięczają pokonaniu we wrześniowym barażu w Gdyni Słowacji 3:2. Drużyna z Ameryki Południowej w ubiegłym roku dotarła do półfinału rozgrywek. Jeszcze nigdy nie zdobyła Pucharu Davisa, ale czterokrotnie była uczestnikiem finału – w 1981, 2006, 2008 i 2011 roku.

Wyniki: 

Michał Przysiężny - Guido Pella 1:6, 4:6, 6:7 (5-7)
Hubert Hurkacz - Leonardo Mayer 2:6, 6:7 (3-7), 2:6

Powiedzieli:

Radosław Szymanik (kapitan reprezentacji Polski): „Nie jestem zadowolony z wyniku, to na pewno. Nawet mając problemy zdrowotne w kadrze wierzyłem, że będziemy w stanie zdobyć chociaż jeden punkt. Hubert prezentował się dobrze, ale na pewno sam też nie jest z siebie w pełni zadowolony. Rozjeżdżała mu się trochę dyscyplina taktyczna, brakowało mu czasem takiego cwaniactwa. Nie każdy debiutuje w Pucharze Davisa, siadając na tak wysokiego konia. Leonardo to 41. rakieta świata. Gdy on miał momenty słabości, to potrafił wyjść z tego bez szwanku, a gdy Hubert je miał, to przeciwnik je wykorzystywał.

– Scenariusz 0:2 wisiał w powietrzu przed meczem. Braliśmy to pod uwagę. Ale po treningach liczyliśmy, że uda się wygrać choć jedno spotkanie. Liczyliśmy na Huberta, że sprawi niespodziankę. To, co dziś pokazał, to nie jest szczyt jego możliwości. Grał za dużo schematów. Miał więcej zaskakiwać, stosować urozmaicenie.

– Rywale są w komfortowej sytuacji. Mogą decydować, czy chcą odpuścić debla i dać odpocząć singlistom, czy nie. Oni teraz tylko mogą, a my musimy. Inny bagaż będzie na barkach zawodników z obu ekip.

– Było kilka czynników, dlaczego było tyle pustych miejsc. Hala jest dosyć duża. Nigdy nie graliśmy na tak dużym obiekcie. Godzina nie była na pewno optymalna, by ściągnąć dużo osób na trybuny. Był przekaz na żywo w telewizji publicznej i ludzie zostali w domowych pieleszach. Uważam, że jutro będzie dużo więcej ludzi na trybunach i będą nas dopingować”.

Hubert Hurkacz: „Nie utrzymałem równego poziomu przez całe spotkanie. Muszę sprawić, by momenty słabości nie miały wpływu na stratę podania. Dziś spałem spokojnie, nie miałem problemu z zaśnięciem z powodu debiutu. To było moje największe wyzwanie w karierze, dziś mu nie sprostałem. Mam nadzieję, że będę miał okazję zagrać w decydującym spotkaniu w niedzielę, przy stanie 2:2. W tenisie na najwyższym poziomie decydują detale. Rywal jest doświadczony. Starałem się grać jak najlepiej potrafiłem, nie wyszło. Rzadko zwracam uwagę na prędkość swojego podania. Może przy asach. Plan był taki, by serwisem wyrzucić go z kortu”.

Daniel Orsanic (kapitan reprezentacji Argentyny: „Przed sobotnim deblem nie będzie żadnych zmian. Zagrają Carlos Berlocq i Renzo Olivo, tak jak pierwotnie zaplanowaliśmy.”

Leonardo Mayer: „Widać, że Hurkacz bardzo dobrze czuje się na takiej nawierzchni, ale wygrało moje doświadczenie. To co Hubert ma wspólnego z Jerzym Janowiczem, to na pewno bardzo dobry serwis. Łodzianin jest oczywiście bardziej doświadczony. Przed tie-breakiem w drugiej partii nie miałem jakichś specjalnych myśli. Było tak jak zawsze – skupiałem się na tym, by wygrać. O tym, co Hurkacz może poprawić w swojej grze, powiem mu po niedzielnych pojedynkach. Gdybym zrobił to teraz, to mógłby to jeszcze zastosować przed rewanżowymi singlami. Nie opóźniałem specjalnie gry, to nie była taktyka. Nie robię tego specjalnie, chcę grać fair”.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*