Przerwana seria Realu Madryt

Valencja przerwała zwycięską passę madryckiego Realu fot.Carlos Cardenas/EPA

Valencja przerwała zwycięską passę madryckiego Realu fot.Carlos Cardenas/EPA

Piłkarze Realu Madryt i Barcelony ponieśli wyjazdowe porażki w 17. kolejce hiszpańskiej ekstraklasy. „Królewscy”, którzy odnieśli wcześniej 22 zwycięstwa z rzędu, licząc wszystkie rozgrywki, ulegli Valencii 1:2. Katalończycy przegrali z Realem Sociedad 0:1.

Dla Realu, który w grudniu został w Maroku klubowym mistrzem świata, spotkanie w Walencji rozpoczęło się znakomicie. W 14. minucie objął prowadzenie po strzale Cristiano Ronaldo z rzutu karnego, podyktowanego za zagranie ręką Alvaro Negredo. To 26. gol Portugalczyka w obecnym sezonie Primera Division.

„Nietoperze” nie załamały się niekorzystnym obrotem sprawy. Gospodarze mogli wyrównać np. w doliczonym czasie pierwszej połowy, ale po strzale Andre Gomesa i rykoszecie piłka trafiła w słupek.

Po przerwie fani Valencii mieli ogromne powody do radości. W 52. minucie na strzał zdecydował się Antonio Barragan. Piłka odbiła się jeszcze od Pepe i wpadła do bramki Ikera Casillasa. Niespełna kwadrans później gospodarze objęli prowadzenie. Tym razem po dośrodkowaniu z rzutu rożnego efektownym i bardzo mocnym uderzeniem głową popisał się Argentyńczyk Nicolas Otamendi. Casillas nie miał żadnych szans.

Chwilę później Barragan zmarnował doskonałą sytuację, ale od tego czasu przewagę zaczęli osiągać piłkarze Realu. Chwilami zamykali gospodarzy w okolicach ich pola karnego, byli bliscy wyrównania m.in. po strzale głową Sergio Ramosa. Mądrze broniący się piłkarze Valencii utrzymali jednak korzystny wynik do końca i awansowali na czwarte miejsce w tabeli (34 pkt).

W zespole trenera Nuno Espirito Santo zadebiutował wicemistrz świata Argentyńczyk Enzo Perez, sprowadzony kilka dni wcześniej z Benfiki Lizbona za ok. 25 mln euro.

Przed meczem z Valencią Real mógł się pochwalić 22 zwycięstwami z rzędu w meczach o stawkę (nie liczy się niedawna porażka w towarzyskim meczu z Milanem 2:4). Do wyrównania światowego rekordu brazylijskiej drużyny Coritiba (24) zabrakło dwóch wygranych.

Zespół Carlo Ancelottiego, który z uwagi na występ w klubowych MŚ ma jeden mecz zaległy (z Sevillą), zachował pozycję lidera hiszpańskiej ekstraklasy (39 pkt). „Królewskich” mogła wyprzedzić Barcelona (38), ale w niedzielę wieczorem przegrała w San Sebastian z Realem Sociedad 0:1.

Jedyna bramka padła już w drugiej minucie, gdy samobójcze trafienie zaliczył obrońca wicemistrzów Hiszpanii Jordi Alba. Trener Luis Enrique nieco zaryzykował z wyjściowym składem, zostawiając na ławce rezerwowych Lionela Messiego i Neymara. Argentyńczyk wszedł na boisko tuż po przerwie, a Brazylijczyk w 58. minucie. Mimo ogromnej przewagi gości wynik nie uległ jednak zmianie. Piłkarze Barcelony od dawna mają problemy ze zdobywaniem punktów w San Sebastian. Po raz ostatni wygrali tam ligowy mecz w 2007 roku. W poprzednim sezonie (22 lutego 2014) Real Sociedad pokonał u siebie Katalończyków 3:1, a 19 stycznia 2013 roku – 3:2.

Ekipa z San Sebastian w tym sezonie spisuje się słabo, wygrała dopiero cztery ligowe mecze (licząc niedzielny z Barceloną), ale ma patent na potentatów. Wcześniej pokonała… Real Madryt 4:2 (31 sierpnia) i mistrza kraju Atletico Madryt 2:1 (9 listopada). W tabeli zajmuje 13. miejsce z dorobkiem 18 punktów.

W sobotnich meczach 17. kolejki piłkarze piątej obecnie Sevilli (33 pkt) – z Grzegorzem Krychowiakiem w składzie – pokonali Celtę Vigo 1:0, natomiast trzecie w tabeli Atletico (38) wygrało z Levante 3:1.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*