Przerwana passa Bears. Zadecydowała dogrywka

Miami Dolphins zapewnili sobie zwycięstwo na trzy sekundy przed końcem dogrywki fot.Facebook

Miami Dolphins przerwali zwycięską passę Chicago Bears. Po jednym z najlepszych tegorocznym meczów pełnym dramaturgii, zwrotów akcji i obustronnie niewykorzystanych szans, wygrali po dogrywce 31:28 (7:0, 0:0, 6:21, 15:7, 3:0).

Kiedy tuż przed rozpoczęciem meczu okazało się, że rozgrywający Miami Ryan Tannehill odniósł kontuzję barku, wydawało się, że nic nie jest w stanie przeszkodzić Bears w odniesieniu czwartego z kolei zwycięstwa. Okazało się jednak, że rezerwowy Brock Osweiler spełnił swoje zadanie i choć dwa razy został przechwycony przez Kylego Fullera, ostatecznie to on może określić siebie mianem ojca zwycięstwa.

W pierwszej połowie nic specjalnego się nie wydarzyło, z wyjątkiem akcji Osweilera, którego celne podanie do Nicka O’Leary’ego dało gospodarzom prowadzenie 7:0. Były to jedyne punkty tej odsłony.
Prawdziwe emocje rozpoczęły się w trzeciej ćwiartce. Mitchell Trubisky w ciągu dwóch minut celnie podał do Troya Burtona i Allena Robinsona II, którzy przyłożeniami dali Bears prowadzenie 14:7. Gospodarze odpowiedzieli celnym kopnięciem Jasona Sandersa z 50 jardów, ale chwilę później Tarik Cohen przebiegł 21 jardów i przewaga Bears powiększyła się do 11 punktów. Wprawdzie Sanders ponownie celnie kopnął, tym razem z 20 jardów, ale zaliczka ośmiu punktów przed finałowymi 15 punktami dawała gościom nadzieję na czwarte z rzędu zwycięstwo.

Teraz jednak przyszła pora na odrabianie strat przez gospodarzy. Akcja Alberta Wilsona i poprawka za dwa punkty Osweilera wyrównały stan. Na pięć minut, bo Trubisky popisał się trzecim podaniem skutkującym przyłożeniem, tym razem 29-yardowym do Anthony’ego Millera.

Wydawało się, że jest to rozstrzygający cios. Niestety chwilę później Dolphins mieli powody do radości, kiedy ponownie Wilson po 75 jardowym biegu doprowadził do dogrywki. A w niej najpierw gospodarze stracili piłkę w czerwonej strefie, później Cody Parkey nie wykorzystał zwycięskiej szansy, nie trafiając z 53 jardów, by ostatecznie Sanders na trzy sekundy przed zakończeniem meczu z odległości 47 jardów zapewnił Miami czwartą w tym sezonie wygraną.

Dariusz Cisowski

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*