Portugalia zagra w finale, rekordy Ronaldo

fot.Abedin Taherkenareh/EPA

Cristiano Ronaldo został uznany piłkarzem meczu fot.Abedin Taherkenareh/EPA

Piłkarze Portugalii pokonali Walię 2:0 i zagrają w finale mistrzostw Europy. Cristiano Ronaldo poprawił swój rekord występów w turniejach finałowych, rozgrywając 20. mecz, a pod względem liczby bramek wyrównał osiągnięcie Michela Platiniego.

Walijczycy wystąpili bez dwóch zawieszonych piłkarzy: obrońcy Bena Daviesa oraz lidera drugiej linii Aarona Ramseya. Rywale za kartki stracili Williama Carvalho, natomiast z powodu kontuzji ostatecznie nie mógł wystąpić zawodnik Realu Madryt Pepe.

Na pierwszą okazję bramkową kibice w Lyonie musieli czekać do 16. minuty. Wówczas kapitan Portugalii Cristiano Ronaldo, który rozgrywał 20. mecz na ME i wystąpił po raz trzeci w półfinale (jest pod tymi względami rekordzistą), podał do Joao Mario, a ten oddał strzał z narożnika pola karnego, ale uderzył lekko i niecelnie.

Walijczycy odpowiedzieli w 19. minucie sprytnie wykonanym rzutem rożnym, po którym klubowy kolega Ronaldo z Realu Madryt Gareth Bale dostał piłkę niepilnowany kilkanaście metrów od bramki Rui Patricio, ale strzelał w niewygodnej decyzji i chybił.

Chwilę później Bale przebiegł z piłką niemal całe boisko i spróbował pokonać portugalskiego bramkarza sprzed linii pola karnego, ale trafił w środek bramki. Rui Patricio interweniował bez kłopotów.

W pierwszej połowie emocji nie było wiele, ponieważ oba zespoły skupiły się na defensywie, co zresztą dobrze im wychodziło. Napastnicy nie dochodzili nawet do pozycji strzeleckich, a gdy próbowali z dystansu, nie stwarzali zagrożenia.

W 44. minucie Ronaldo wreszcie doskoczył do piłki po jednym z dośrodkowań, ale obrońca rywali był blisko niego i Portugalczyk nie mógł oddać celnego uderzenia. Chwilę później sędzia Jonas Eriksson zakończył pierwszą połowę.

Obrona Walii „pękła” w 50. minucie, gdy tym razem precyzyjniejszą główką popisał się Ronaldo, nie dając żadnych szans bramkarzowi Wayne’owi Hennesseyowi. Trzy minuty później ten sam zawodnik mocno wstrzelił piłkę w pole karne, a tor jej lotu zmienił Nani i było już 2:0. Biorąc pod uwagę, jak defensywnie w tym turnieju grają Portugalczycy, wiadomo było, że rywalom będzie bardzo trudno odrobić stratę.

Ronaldo zdobył dziewiątego gola w historii występów na ME, wyrównując rekord wszech czasów Michela Platiniego. Francuz wszystkie bramki uzyskał w 1984 roku, kiedy rozegrał pięć meczów.

Do końca spotkania okazje podbramkowe mieli już tak naprawdę tylko podopieczni Fernando Santosa, m.in. kiedy Ronaldo minimalnie pomylił się z rzutu wolnego. W 79. minucie Hennessey obronił też z problemami strzał Danilo. Rui Patricio tylko raz zmuszony był do poważniejszego wysiłku – gdy obronił strzał z dystansu Bale’a.

Portugalia zagra w finale ME po raz drugi w historii. 12 lat temu, gdy była gospodarzem, niespodziewanie uległa w decydującej rundzie Grecji. Tym razem zmierzy się z Francją lub Niemcami.

Po meczu powiedzieli:

Fernando Santos (trener Portugalii): „Jestem bardzo szczęśliwy. Ze względu na piłkarzy, moją rodzinę, wszystkich Portugalczyków i wszystkich Greków. Mój pierwszy mecz w roli selekcjonera Portugalii był na Saint-Denis, teraz pięknie będzie tam wrócić. Mamy solidny zespół. Ktoś mi kiedyś powiedział, że w finale nie chodzi o to, żeby grać, tylko żeby wygrać, i tak rzeczywiście jest. Teraz trzeba dobrze wypocząć”.

Chris Coleman (trener Walii): „Jestem bardzo dumny ze swoich piłkarzy. Dotarcie do półfinału to wielkie osiągnięcie. Dużo zyskaliśmy na tym turnieju, ale dziś była nasza kolej, żeby przegrać. Ale to nie jest koniec tego zespołu, będą grać jeszcze długo po tym, jak ja odejdę. To było wspaniałe doświadczenie”.

Cristiano Ronaldo (zdobywca pierwszej bramki, wybrany piłkarzem meczu): „Drużyna wykonała świetną pracę, by awansować do finału. To coś, czego chcieliśmy od początku. To była długa droga, ale wciąż jesteśmy w walce. Mam nadzieję, że w niedzielę będziecie mnie widzieli płaczącego ze szczęścia. Zawsze chciałem zdobyć trofeum z Portugalią. Od 13 lat jestem na najwyższym poziomie i liczby nie kłamią. Z taką ilością pracy i pokory efekty przychodzą naturalnie”.

Gareth Bale (napastnik Walii): „Trudno teraz ten mecz przeanalizować, oczywiście jesteśmy zawiedzeni. Ale przede wszystkim powinniśmy być dumni. Daliśmy z siebie wszystko na boisku i poza nim, staraliśmy się cieszyć tym doświadczeniem. Chcemy podziękować wszystkim kibicom za wsparcie, bo było niesamowite. Rywale zdobyli gola pierwsi, przy drugiej bramce mieli trochę szczęścia. Próbowaliśmy z całych sił wrócić do gry, walczyliśmy do ostatniej sekundy. Przykro nam, że nie dostaliśmy się do finału, ale widocznie nie było nam to pisane. Jesteśmy dumnym narodem i cieszymy się z tego, co osiągnęliśmy”.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*