Polska – Niemcy 2:3. Francja półfinałowym rywalem

fot.Gregor Fischer/EPA

Polacy przegrywając z Niemcami trafią w półfnale na aktualnie najlepszych na świecie Francuzów fot.Gregor Fischer/EPA

Polscy siatkarze przegrali w Berlinie z Niemcami 2:3 (25:21, 17:25, 22:25, 25:20, 10:15) i zagrają z rewelacyjnymi Francuzami w sobotnim półfinale turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk w Rio de Janeiro. W drugim półfinale zmierzą się gospodarze z Rosjanami.

Polska: Bartosz Kurek, Karol Kłos, Mateusz Bieniek, Grzegorz Łomacz, Michał Kubiak, Mateusz Mika i Paweł Zatorski (libero) oraz Damian Wojtaszek (libero), Dawid Konarski, Fabian Drzyzga, Marcin Możdżonek, Rafał Buszek, Andrzej Wrona, Wojciech Żaliński.

Obie drużyny mogły podejść do rywalizacji ze spokojem. Miały bowiem zapewniony awans do półfinału, ale chodziło przede wszystkim o to, by uniknąć Francji w meczu o finał. „Trójkolorowi” od maja przegrali tylko jeden mecz, a po drodze triumfowali w Lidze Mistrzów i mistrzostwach Europy. To, według ekspertów, obecnie najlepsza drużyna na świecie.

Dlatego też trenerzy Polski Stephane Antiga i Niemiec Vital Heynen postanowili wystawić najsilniejsze składy. Na trybunach atmosfera była też bardzo gorąca. W hali zawisło ponad 70 polskich flag ze wszystkich zakątków kraju. Niemieccy kibice nie ustępowali jednak biało-czerwonym, a w obiekcie było tak głośno, że utrudniona była nawet komunikacja między zawodnikami.

Organizatorzy tym razem nie tylko pozwolili polskim kibicom na zaśpiewanie hymnu a capella, ale także puścili polskie piosenki. To był też pierwszy mecz, w którym wystąpiły cheerleaderki, a na trybunach nie było wolnego miejsca.

W telewizji ten mecz śledzili także reprezentanci innych dyscyplin. „Polska-Niemcy w siatkówce, już siedzimy i kibicujemy. Bartek Kurek klasyka w temacie” – napisał na Twitterze piłkarz Sebastian Mila.

Pierwszy set, choć wyrównany na początku, później był pod kontrolą Polaków. Bardzo dobre obrony Damiana Wojtaszka, ale przede wszystkim ataki Mateusza Miki – przemyślane i mylące, sprawiły, że biało-czerwoni wygrali 25:21. Mika, zawodnik gdańskiego Lotosu, miał stuprocentową skuteczność w ataku.

Wystarczyło jednak, by gospodarze odczytali jego grę, a wszystko się posypało. Przewaga Niemców rosła, a Antiga nie miał wyjścia – musiał zmieniać. Przy stanie 13:19 wszedł najpierw Fabian Drzyzga, później Dawid Konarski, a nawet Andrzej Wrona, dla którego był to debiut w berlińskim turnieju.

Niemcy jednak nie dali sobie zabrać już zwycięstwa. Przy bocznej linii szalał Heynen, który co chwila prowokował Polaków. Gospodarze wygrali 25:17.

Do trzeciego seta biało-czerwoni przystąpili znowu w najmocniejszym składzie, ale kiwki Miki, czy silne ataki Bartosza Kurka, nie robiły wrażenia na Niemcach. Czytali znakomicie grę Polaków i szybko znowu prowadzili 4:0. Ta partia miała jednak dłuższą historię.

To była walka… rezerwowych. Pod koniec seta po obu stronach siatki z podstawowego składu zostali wyłącznie libero. W reprezentacji, w dniu swoich 28. urodzin, zadebiutował Wojciech Żaliński. Zmiany nic nie dały. Wprawdzie był remis 19:19, ale w końcówce biało-czerwoni nie mieli nic do powiedzenia i przegrali 22:25.

Kolejny set to popis polskich… rezerwowych. Antiga zaufał drugiej szóstce i okazało się to słusznym posunięciem. Niemcy, którzy też grali drugim składem, nie mieli nic do powiedzenia. Biało-czerwoni wygrali do 20.

Zmian w składzie nie było. Ani Heynen, ani Antiga nie wpuścili w tie-breaku swoich dotychczasowych najmocniejszych szóstek. I tym razem to trener Niemców był górą. Było 7:4 i 10:6 dla gospodarzy. Wszedł Mika. Nie pomogło. Niemcy grali jak natchnieni i zwyciężyli. W tie-breaku 15:10.

To oznacza, że w sobotnim finale Polacy zagrają z rewelacyjnymi Francuzami, a Niemcy zmierzą się z mistrzami olimpijskimi Rosjanami.

Turniej w Berlinie zakończy się w niedzielę. Zwycięzca wywalczy bezpośrednią kwalifikację olimpijską. Dwa kolejne zespoły dostaną jeszcze jedną szansę – w maju w Japonii.

Po meczu powiedzieli:

Stephane Antiga (trener reprezentacji Polski): „To był bardzo dziwny mecz. Nie było jednak sensu męczyć podstawowych zawodników pięcioma setami. Pojawiło się pytanie, czy lepiej wygrać to spotkanie, czy być wypoczętym w półfinale. Odpowiedź była prosta. Niestety nie graliśmy wystarczająco dobrze, by wygrać z Niemcami. Oczywiście, że lepiej byłoby uniknąć Francuzów w półfinale, ale jesteśmy w stanie ich pokonać. Dotychczasowe spotkania były bardzo wyrównane. Nie możemy sobie w tym meczu pozwolić na pewno na błędy. Francuzi każdy element mają bardzo dobry. Emocje, ale i postawa na boisku odegrają podobną rolę”.

Marcin Możdżonek (środkowy reprezentacji Polski): „W końcowym rozrachunku nie ma znaczenia, z kim zagramy w półfinale, bo jeśli byłaby to Rosja, to także byłby to bardzo trudny przeciwnik. Z Francją czeka nas bardzo ciężki mecz i zapowiada się na długi. A może jak w sobotę wygramy, to w finale będzie łatwiej? Nikt na pewno nie odpuści ani jednej piłki, ani jednego punktu. Będziemy walczyć o każdy centymetr boiska. Oczywiście „Trójkolorowi” świetnie bronią, ale my niewiele gorzej. Może zatem nawet lepiej się stało, że nasi najlepsi zawodnicy mogli odpocząć. Nie pierwszy i nie ostatni raz mamy sytuację, w której późno kończymy mecz, a na drugi dzień gramy znowu. Umiemy wyjść z tego obronną ręką”.

Michał Kubiak (kapitan reprezentacji Polski): „My się Francuzów w półfinale nie boimy. Oczywiście to dosyć pewny zespół i na pewno bardzo silny. Mogę tylko powiedzieć tyle, że przyjechaliśmy do Berlina, by wygrać cały turniej. Wcześniej czy później trzeba było zatem trafić na „Trójkolorowych”. Los nas skojarzył w półfinale i tyle”.

Wojciech Żaliński (przyjmujący reprezentacji Polski): „Mam nadzieję, że prezent urodzinowy odbiorę sobie w niedzielę. Spodziewałem się, że trener da mi zadebiutować w urodziny. Tym bardziej, że zdawaliśmy sobie sprawę, że Niemcy będą oszczędzać swoich podstawowych graczy. By wygrać tę imprezę i tak byśmy musieli pokonać Francuzów, więc nic jakoś diametralnie się nie zmieniło. Czujemy się pewni siebie i chcemy udowodnić, że przegrana z Niemcami była wypadkiem przy pracy. To, że gramy jutro kolejny mecz, nic nie znaczy. To nie jest nadludzki wysiłek, grać dwie godziny w siatkówkę. To jest nasze hobby, lubimy to robić. Na pewno nikt z nas nie będzie narzekał, tym bardziej że znaliśmy zasady tego turnieju. Przegrałem dzisiaj też zakład z Lukasem Kampą i będę musiał zrobić polski obiad z polską +białą+. Za to odbiorę sobie serbski obiad z rakiją. Nie jest zatem tak źle. Kluczowa w sobotę w półfinale będzie skuteczność w poszczególnych elementach”.

Bartosz Kurek (atakujący reprezentacji Polski): „Mecz zakończył się w tie-breaku, a wszyscy nasi zawodnicy mieli okazję się zaprezentować i to było pozytywne. Oczywiście negatywny jest wynik, ale przed nami teraz dwa najważniejsze mecze, które mogą zadecydować o tym, czy pojedziemy na igrzyska w Rio de Janeiro. O zwycięstwo z Francją w sobotę będzie bardzo, bardzo trudno”.

Fabian Drzyzga (rozgrywający reprezentacji Polski): „Oczywiście chcieliśmy wygrać z Niemcami, ale też jak najmniejszym kosztem sił chłopaków z podstawowej szóstki. Nie ma co teraz jednak o tym myśleć. Wszystko zaczyna się od nowa. Nie powinniśmy się obawiać Francji. Rewelacyjnie gra Earvon Ngapeth, ale reszta zawodników jest na swoim zwykłym poziomie. Powinno być zatem dobrze. Kluczem do wygranej będzie walka i serducho na boisku”.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*