Pjongczang. Skoki narciarskie – Polacy w pełni skoncentrowani

Kamil Stoch: liczy się tylko walka o olimpijskie medale, nic innego nie ma tutaj znaczenia fot.Filip Singer/EPA-EFE/REX/Shutterstock

Niemal areszt domowy, wyjątkowa ostrożność w kwestiach higieny i żywienia – to reżim, jakiemu w Pjongczangu poddani się polscy skoczkowie narciarscy. Żaden na to się jednak nie skarży. „Doskonale wiemy, po co przyjechaliśmy na igrzyska” – zgodnie podkreślają.

„Liczy się tylko walka o olimpijskie medale. Nic innego nie ma tutaj znaczenia” – powiedział Kamil Stoch.

Podwójny mistrz olimpijski z Soczi emanuje spokojem. Po sobotnim konkursie na obiekcie normalnym, w którym od brązowego medalu dzieliło go zaledwie 0,4 pkt, wrócił do pełnej równowagi.

„To było trudne doświadczenie, ale nie nowe. Nie pierwszy raz któryś z nas miał szansę na sukces, jednak musiał się obejść smakiem. Oczywiście, było to trudne doświadczenie i pojawił się wielki żal. W przyszłość patrzę jednak z optymizmem, bo wiem, że jestem dobrze przygotowany” – zdradził.

Skoczkowie mają świadomość, że dobra forma, cały sezon treningów, a w przypadku igrzysk nawet cztery lata, mogą łatwo zostać zaprzepaszczone. We wtorek, po raz pierwszy od sobotniego konkursu opuścili wioskę olimpijską na ok. 30-minutowe spotkanie z dziennikarzami.

„Nawet jeśli któremuś z nas pojawił się w głowie pomysł wyjścia, to i tak na pewno nie odważył się zapytać o to trenera. Każdy z nas zna odpowiedź. Nie przyjechaliśmy tu na wycieczkę” – podkreślił Maciej Kot.

W związku z niską temperaturą i przenikliwym wiatrem zawodnicy z dbałością ubierają się nawet, gdy idą tylko na stołówkę. Odnotowane w Korei przypadki zarażeń norowirusami przypomniały natomiast, jak ważne jest mycie rąk. Zalecenia zawodnicy otrzymali także w zakresie żywienia.

„Jedzenie w wiosce jest bardzo dobre i generalnie możemy jeść to, na co mamy ochotę. Oczywiście w granicach rozsądku i zdrowo. Unikać musimy przede wszystkich rzeczy surowych. Wszystko co spożywamy powinno być ugotowane, usmażone lub pieczone. Sałatki i owoce więc odpadły. Trener czuwa nad tym, co nakładamy na talerze” – zdradził Piotr Żyła.

W takim reżimie skoczkowie będą do poniedziałku, kiedy odbędzie się ostatnia konkurencja w ich dyscyplinie – konkurs drużynowy. W sobotę natomiast czeka ich indywidualna walka o medale na dużym obiekcie. Jednak nawet po wyjeździe z Korei całkowicie hamulce im nie puszczą.

„Po powrocie z igrzysk jeszcze nam trochę sezonu zostało” – zwrócił uwagę Dawid Kubacki.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*