Piłkarskie MŚ do lat 20 – falstart Polaków. Sroga lekcja od Kolumbii

Polscy piłkarze nie byli w stanie nawiązać równorzędnej walki z Kolumbią fot.Grzegorz Michałowski/EPA-EFE/REX/Shutterstock

Polscy piłkarze przegrali w Łodzi z Kolumbią 0:2 (0:1) w pierwszym występie w rozpoczętych w czwartek mistrzostwach świata do lat 20. We wcześniejszym meczu grupy A Senegal pokonał w Lublinie 3:0 zespół Tahiti, który w niedzielę, również w Łodzi, będzie kolejnym rywalem biało-czerwonych.

Oficjalny mecz otwarcia z udziałem gospodarzy turnieju poprzedziła krótka ceremonia inauguracji młodzieżowego mundialu. „Niech to będą mistrzostwa kreatywności. Powitajmy piłkarski świat w naszym pięknym kraju. Zaczynajmy” – ogłosił, należący do grona legend FIFA były napastnik reprezentacji Polski Andrzej Juskowiak.

Spotkanie na stadionie Widzewa oglądało ponad 17 tysięcy kibiców, którzy głośno wspierali biało-czerwonych. Na trybunie honorowej byli zaś m.in. prezydent FIFA Gianni Infantino, prezes PZPN Zbigniew Boniek, selekcjoner Jerzy Brzęczek oraz byłe gwiazdy futbolu.

Od początku meczu większą ochotą do gry wykazywali się Kolumbijczycy. Polacy nastawili się na kontry, lecz jedyne zagrożenie stworzyli w dziewiątej minucie po centrze Adriana Stanilewicza, przy której błąd popełnił bramkarz drużyny z Ameryki Południowej. Po kwadransie mocniej nacisnęli goście, a piłkarze trenera Jacka Magiery nie umieli sobie z tym poradzić.

Ostrzeżeniem dla nich była akcja z 17. minuty, kiedy dwóch rywali w polu karnym minął Ivan Angulo, lecz jego strzał zablokowali obrońcy, a dobitka Andresa Perei była niecelna. Niewiele później fatalny w skutkach błąd popełnił Sebastian Walukiewicz, który naciskany przez rywali niedokładnie zagrał piłkę wzdłuż pola karnego i przejął ją Angulo. Napastnik brazylijskiego Palmeiras płaskim strzałem pokonał Radosława Majeckiego w sytuacji sam na sam i w 23. minucie było 0:1.

Po stracie gola polska drużyna długo nie mogła się otrząsnąć. Zawodnicy nie potrafili wymienić kilku podań, byli niedokładni. Nie mieli też pomysłu na szybko grających Kolumbijczyków, którzy przed przerwą nie wykorzystali ich kilku błędów.

Niewiele zmieniło się w drugiej połowie. W 51. minucie, znów po niedokładnym zagraniu gospodarzy, sam na sam z bramkarzem znalazł się Angulo, jednak górą był Majecki. Polski bramkarz obronił też dwa uderzenia z pola karnego Luisa Sandovala. W poprzeczkę trafił zaś Johan Carbonero.

Trochę odważniej biało-czerwoni zagrali w ostatnich minutach, lecz nie zagrozili poważniej bramce rywali. Do tego w doliczonym czasie gry po kontrze Kolumbijczyków stracili drugiego gola. Majecki obronił strzał Carbonero, ale skapitulował przy dobitce Sandovala.

Awans do 1/8 finału MŚ wywalczą dwie czołowe drużyn w grupach oraz cztery zespoły z najlepszym bilansem z trzecich miejsc.

W kolejnym grupowym meczu Polacy zagrają w niedzielę w Łodzi z Tahiti (godz. 20.30), a ich ostatnim rywalem w pierwszej fazie turnieju będzie w środę Senegal (20.30).

Po meczu powiedzieli:

Jacek Magiera (trener reprezentacji Polski): „Wygrał zespół lepszy, bardziej konkretny, który stworzył więcej sytuacji, oddał więcej strzałów, szybciej myślał i działał. Widać, że był dzisiaj lepiej dysponowany. Brawa dla Kolumbii, a dla nas to lekcja. Mamy dwa dni do następnego meczu, w tej chwili to jest dla nas najważniejsze. Ten turniej się nie skończył, nie mamy prawa tak myśleć. Naszym celem jest, aby wyjść z grupy. Moją rolą i sztabu jest teraz najszybciej podnieść drużynę i przygotować do niedzielnego meczu z Tahiti.

– Wiedzieliśmy, że to będzie trudne spotkanie. Wiedzieliśmy, jak gra Kolumbia i niczym nas nie zaskoczyła. Widać było zdecydowanie większe zgranie, tego nie da się oszukać. Kolumbia rozgrywała piętnasty mecz w tym roku, a my – trzeci. To było widoczne, że zawodnicy z Kolumbii rozumieją się zdecydowanie lepiej na boisku, choć obie bramki padły po błędach indywidualnych.

– Nie mamy jeszcze informacji, jaki jest stan zdrowia Sebastiana Walukiewicza. Zderzył się w pierwszej połowie z rywalem, miał zawroty głowy. Kolejny kontakt z przeciwnikiem w drugiej połowie spowodował, że nie mógł kontynuować gry. Pojechał do szpitala, czekamy na diagnozę”.

Arturo Reyes (trener reprezentacji Kolumbii): „Nie mogliśmy wymarzyć sobie lepszego początku. Próbowaliśmy kontrolować przebieg meczu, grać spokojnie, uważać na błędy. Wykorzystywać okazje, które nam się nadarzały. To się udało. Mówiliśmy sobie o tym, że musimy być konsekwentni na boisku i tacy byliśmy. Teraz najważniejsze jest, żeby nie dać ponieść się emocjom. Uważam, że wiele rzeczy możemy jeszcze poprawić. Od jutra będziemy myśleć o Senegalu, bo w niedzielę czeka nas trudne spotkanie pod względem fizycznym”.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*