Piłkarskie MME – Polska – Słowacja 1:2. Falstart gospodarzy

Polacy zaimponowali w pierwszej minucie, później było już tylko gorzej fot.Wojciech Pacewicz/EPA

Piłkarze młodzieżowej reprezentacji Polski przegrali w Lublinie ze Słowacją 1:2 (1:1) w swoim pierwszym meczu mistrzostw Europy U-21. We wcześniejszym meczu grupy A Anglia zremisowała w Kielcach ze Szwecją 0:0. W poniedziałek, również w Lublinie Polacy zagrają ze Szwedami.

Polska: Jakub Wrąbel – Tomasz Kędziora, Jan Bednarek, Jarosław Jach, Paweł Jaroszyński – Przemysław Frankowski, Paweł Dawidowicz, Karol Linetty, Patryk Lipski (82. Jarosław Niezgoda), Bartosz Kapustka (59. Łukasz Moneta) – Mariusz Stępiński (85. Krzysztof Piątek).W kadrze Słowacji znalazło się aż 11 graczy, którzy mieli za sobą występy w seniorskiej reprezentacji. Większość z nich ma na koncie jednak pojedyncze występy. Wyjątkiem jest Milan Skriniar z Sampdorii Genua, który w seniorskiej reprezentacji Słowacji rozegrał dziewięć meczów.

Jego klubowy kolega Karol Linetty, który do kadry U-21 dołączył po meczu z Rumunią (3:1) w eliminacjach mistrzostw świata 2018, w seniorskiej drużynie narodowej rozegrał 15 meczów. Oprócz niego występy w drużynie Nawałki mają za sobą Bartosz Kapustka (14), Mariusz Stępiński (3) i Paweł Dawidowicz (1).

Spotkanie świetnie rozpoczęło się dla podopiecznych Marcina Dorny, bo już w pierwszej minucie objęli prowadzenie. Po dośrodkowaniu z prawej strony Tomasza Kędziory, piłkę głową skierował do bramki Patryk Lipski.

Od tej pory zdecydowaną przewagę mieli Słowacy. To oni narzucili swój styl gry i dominowali na boisku. Efekt tego nastąpił w 20. minucie, kiedy to Martin Valjent strzałem w dłuższy róg bramki pokonał polskiego bramkarza. Jakub Wrąbel bliski był skutecznej interwencji, ale uderzenie było na tyle mocne, że piłka wpadła do bramki po jego rękach.

W 25. minucie Słowacy powinni objąć prowadzenie. Wrąbel nieskutecznie wybił piłkę przed siebie po uderzeniu sprzed pola karnego Jaroslava Mihalika, ale świetnie interweniował przy dobitce z około pięciu metrów Adama Zrelaka.

Tuż po wznowieniu gry świetną okazję na zdobycie gola miał Przemysław Frankowski, ale nie wykorzystał sytuacji sam na sam z bramkarzem Adrianem Chovanem. Wciąż jednak to Słowacy mieli sporą przewagę. Nie potrafili jednak jej wykorzystać, podobnie jak błędów na przedpolu Wrąbla.

Biało-czerwoni natomiast ograniczali się do groźnych kontrataków. W 76. minucie świetną okazję zmarnował Linetty, który nie trafił w bramkę z około 12 metrów. Niespełna dwie minuty później to Słowacy przeprowadzili skuteczny kontratak. Po rajdzie Matusa Bero środkiem boiska, Jan Bednarek przy próbie interwencji przewrócił się, a piłka dosyć przypadkowo trafiła do Pavola Safranko, który kilka minut wcześniej pojawił się na boisku. Ten nie zmarnował doskonałej okazji i pewnie pokonał Wrąbla.

Niespełna minutę później niesamowitą interwencją popisał się słowacki bramkarz. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego z kilku metrów głową uderzył Dawidowicz, jednak Chovan zdołał wybić piłkę z linii bramkowej. Do końca meczu biało-czerwoni nie zdołali wyrównać i mistrzostwa Europy U-21 rozpoczęli od porażki.

W barwach reprezentacji Słowacji do 82. minuty występował Jaroslav Mihalik z Cracovii. Zmienił go Lukas Haraslin z Lechii Gdańsk.

Po meczu powiedzieli:

Marcin Dorna (trener młodzieżowej reprezentacji Polski): „Zdobyty gol na początku spotkania był efektem zastosowania wysokiego pressingu i było to coś pozytywnego. Jednak po tym euforia była zbytnia i inicjatywę przejęli Słowacy. Dopiero później uporządkowaliśmy grę. Wiemy, że Słowacja ma dobrych zawodników występujących w ligach zagranicznych, ale na szczegółową analizę tego co się wydarzyło przyjdzie czas. Zmiana Bartka Kapustki spowodowana była względami zdrowotnymi związanymi ze stawem skokowym”.

Pavel Hapal (trener młodzieżowej reprezentacji Słowacji): „Jestem bardzo szczęśliwy z wyniku, ale także z tego, że był to dobry mecz, w którym dominowaliśmy nad zespołem Polski i wykorzystaliśmy tę szansę. Dziękuję zawodnikom, którzy wykonali ciężką pracę indywidualnie stanowiąc jednocześnie zgrany kolektyw. Musimy przemyśleć tę sytuację, po której szybko straciliśmy bramkę, ale później piłkarze wypełniali założone zadania taktyczne. Teraz musimy zregenerować się, nie popadając w euforię, i odpocząć przed następnymi spotkaniami. Pracujemy nad tym, by w dalszej części turnieju podtrzymać dyspozycję z dzisiejszego meczu. Podkreślić też trzeba znakomitą atmosferę, jaką tworzyli polscy kibice”.

Tomasz Kędziora: „Dobrze zaczęliśmy spotkanie, ale zbyt szybko cofnęliśmy się. Niepotrzebnie tak głęboko zeszliśmy do defensywy. Powinniśmy pójść za ciosem, ale to Słowacy wyrównali. W drugiej połowie zagraliśmy lepiej i mieliśmy więcej sytuacji bramkowych od rywali. Po meczu powiedziałem, że nie możemy się załamywać, bo przed nami jeszcze dwa spotkania. Musimy wierzyć, że uda nam się je wygrać. Jeśli gra się na mistrzostwach Europy, to presja jest na każdym meczu”.

Krystian Bielik: „Do następnego meczu musimy podejść bardziej zdecydowanie, bo w meczu ze Słowacją zabrakło nam jaj. Musimy pokazać, że je mamy i zgarnąć trzy punkty. Wówczas wróci do nas wiara w awans. To trener Marcin Dorna ustala skład, ale byłem przekonany, że jeśli nie zagram od początku, to wejdę na boisko na 10-20 minut. Tak się nie stało, ale nie zwieszam głowy i nie jestem zły na tę sytuację”.

Jakub Wrąbel: „Przy stracie pierwszej bramki piłka przeszła mi palcach. Przy drugiej starałem się skrócić kąt i piłka przeleciała mi obok nogi. Muszę przeanalizować te sytuacje. Być może zgubiła nas euforia po szybko zdobytej bramce. Zabrakło nam też doświadczenia, bo mieliśmy swoje okazje na kolejne bramki. Po meczu powiedzieliśmy sobie, że turniej jeszcze się nie skończył i wciąż mamy szanse na awans. Przegraliśmy tylko jeden mecz i w kolejnych musimy powalczyć o trzy punkty”.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*