Piłkarski PP – Lechia pierwszym półfinalistą

Lechia pokonała Górnika po raz trzeci w tym sezonie fot.Facebook

Prowadząca w tabeli piłkarskiej ekstraklasy Lechia Gdańsk jako pierwsza awansowała do półfinału Pucharu Polski. W środę zespół z Trójmiasta pokonał na wyjeździe Górnika Zabrze 2:1 (0:0). Pozostałe mecze tej fazy odbędą się 12-14 marca.

Broniąca trofeum Legia o półfinał PP zagra 13 marca z liderem 1. ligi Rakowem w Częstochowie.

Dwa pozostałe kluby z ekstraklasy także zmierzą się z pierwszoligowcami. Beniaminek Miedź Legnica zagra z Puszczą Niepołomice, a czwartą parę tworzą Jagiellonia Białystok i Odra Opole.

Górnik zaczął spotkanie bardzo ofensywnie. Prowadzenie mógł mu dać już w 1. minucie Ioannis Mystakidis. Jego strzał z bliska obronił gdański bramkarz. Potem jeszcze dyspozycję Zlatana Alomerovica przetestowali Igor Angulo i Mateusz Matras.

Wydawało się, że gol dla gospodarzy jest tylko kwestią czasu. Tymczasem w 33. minucie popełnili w jednej akcji kilka błędów. Stracili piłkę na połowie rywala, nie przerwali kontry Lechii, wreszcie – pozwolili Michałowi Makowi na oddanie pięknego i celnego strzału zza pola karnego. Trener Górnika Marcin Brosz miał do swoich zawodników wyraźne pretensje. Ta sytuacja przesądziła o tym, że do przerwy goście prowadzili.

Gdańszczanie na początku drugiej połowy nie pozwolili przeciwnikom na jakiś szturm. Ale w miarę upływu czasu gospodarze zyskali przewagę w posiadaniu piłki. Tyle, że długo nie potrafili jej przełożyć na poważne zagrożenie bramki przyjezdnych.

Po niespełna kwadransie trener Brosz dokonał dwóch zmian, wpuszczając na boisko Ishmaela Baidoo i Łukasz Wolsztyńskiego, co ożywiło grę jego zespołu.

Lechia nie rezygnowała z rzadkich prób podwyższenia prowadzenia i w 60. minucie Chudego zmusił do interwencji Błażej Augustyn. Odpowiedział mocnym – i również obronionym – uderzeniem Baidoo, a chwilę później pojedynek jeden na jeden z Alomerovicem przegrał Igor Angulo.

Napór zabrzan rósł, a wraz z nim doping miejscowych kibiców na trybunach. Goście mieli problemy z wyjściem z własnej połowy, ale… zdobyli drugiego gola pięć minut przed końcem spotkania, kiedy Tomasz Makowski uderzył z dystansu. Wydawało się, że rozstrzygnął losy rywalizacji, bo w doliczonym czasie Konrad Michalak zmarnował jeszcze sytuację sam na sam z Chudym. Tymczasem w ostatniej chwili honorowego gola dla zabrzan zdobył jeszcze Igor Angulo.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*