Piłkarski PP – Arka i Korona uzupełniły grono półfinalistów

Korona Kielce pewnie pokonała Zagłębie Lubin i awansowała do półfinału PP fot.Facebook

Broniąca trofeum Arka Gdynia zremisowała u siebie z pierwszoligowym Chrobrym Głogów 1:1, ale dzięki wygranej 2:0 w pierwszym meczu awansowała do półfinału piłkarskiego Pucharu Polski. Zagra w nim również Korona Kielce, która pokonała 2:0 KGHM Zagłębie Lubin.

W porównaniu do ostatniej wygranej 5:0 ligowej konfrontacji z Sandecją Nowy Sącz trener Arki Leszek Ojrzyński zdecydował się wystawić w pierwszym składzie na Chrobrego tylko jednego zawodnika – był nim środkowy obrońca Michał Marcjanik.

Zmieniona „11” Arki nie tylko nie roztrwoniła zaliczki z pierwszego meczu, ale już w 22. minucie objęła prowadzenie. Po wrzucie z autu Marcina Warcholaka bułgarskiego bramkarza Anatolija Gospodinowa efektowną główką pokonał Filip Jazvic.

120 sekund później chorwacki boczny pomocnik mógł podwyższyć prowadzenie, jednak po fatalnym błędzie lewego obrońcy głogowskiego zespołu Karola Danielaka zmarnował sytuację sam na sam z golkiperem rywali.

Do końca pierwszej połowy gra toczyła się pod dyktando gdynian, którzy nie wykorzystali kilku kolejnych dogodnych okazji. Najpierw obok słupka uderzali Rafał Siemaszko i Jazvic, następnie precyzji zabrakło Michałowi Żebrakowskiemu i Siemaszce, którzy znaleźli się przed Gospodinowem, a tuż przed przerwą po rzucie rożnym piłki z bliska nie zdołał umieścić głową w siatce gości Dawid Sołdecki.

Początek drugiej połowy był niemrawy, a pierwsi z tego marazmu otrząsnęli się zawodnicy Chrobrego, którzy w 69. minucie po akcji rezerwowych doprowadzili do wyrównania. Z prawej strony zagrywał Bartosz Machaj, a skutecznym uderzeniem popisał się Damian Kowalczyk. Piłka odbiła się jeszcze od stopera Arki Adama Dancha i zmyliła Krzysztofa Pilarza.

W 89. minucie Kowalczyk mógł zapewnić przyjezdnym zwycięstwo, ale po kiksie Marcusa Viniciusa ograł już bramkarza gospodarzy, jednak źle podał do kolegi z drużyny i sytuacja została zaprzepaszczona. Z kolei w doliczonym czasie po rzucie rożnym Jazvic główkował w poprzeczkę.

Korona do rewanżu przystąpiła z jednobramkową zaliczką. W porównaniu z pierwszym meczem, drużyna Zagłębia do Kielc przyjechała z nowym szkoleniowcem. W poniedziałek z posadą pożegnał się Piotr Stokowiec, a dzień później działacze „Miedziowych” ogłosili, że na ławce trenerskiej zastąpi go były reprezentant Polski Mariusz Lewandowski.

Na więcej zmian w składzie, w porównaniu do ostatniego meczu ligowego, zdecydował się szkoleniowiec gospodarzy. Od początku spotkania wystawił Zlatana Alomerovica, Elhadji Pape Diawa oraz Fabiana Burdenskiego. Z kolei trener Lewandowski od pierwszych minut dał zagrać Aleksandrowi Todorovskiemu i Łukaszowi Janoszce.

Przed meczem minutą ciszy uczczono pamięć zmarłego w poprzedni poniedziałek byłego selekcjonera reprezentacji Polski i trenera m.in. Legii Warszawa Janusza Wójcika.

Spotkanie dużo lepiej zaczęli gospodarze, którzy dłużej utrzymywali się przy piłce, szukając okazji na objęcie prowadzenia. To udało się już w ósmej minucie, kiedy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Gorana Cvijanovica, najlepiej w polu karnym rywali odnalazł się Bartosz Rymaniak, zdobywając pierwszą bramkę w meczu.

Goście, choć próbowali rzucić się do odrabiania strat, nie potrafili przebić się przez dobrze dysponowaną w tym dniu kielecką defensywę. Jedyną groźną akcję Zagłębie miało w 38. minucie, kiedy po błędzie Rymaniaka w sytuacji sam na sam z Alomerovicem znalazł się Łukasz Janoszka, jednak piłka po jego uderzeniu odbiła się od zewnętrznej części słupka i opuściła boisko. Chwilę później zaskoczyć bramkarza Korony próbował Jakub Świerczok, ale strzelał niecelnie.

Po zmianie stron obraz gry nie uległ większej zmianie. Częściej przy piłce utrzymywali się piłkarze Korony, nie dając rywalom zbytnio rozwinąć skrzydeł w ofensywie.

Kielczanie blisko podwyższenia wyniku byli w 68. minucie, kiedy piłka, po zgraniu Jakuba Żubrowskiego, trafiła pod nogi Łukasza Kosakiewicza. Były zawodnik Chojniczanki zdołał oddać strzał na bramkę Martina Polacka, ale jego próba okazała się niecelna.

Zagłębie próbowało odpowiedzieć dwie minuty później strzałem głową Tuszyńskiego, ale futbolówka odbiła się od poprzeczki i pozostała na placu gry. Chwilę później błąd przy wybiciu piłki popełnił Alomerovic, ale skończyło się bez większych konsekwencji dla gospodarzy.

W 77. minucie „Miedziowi” znów próbowali zagrozić bramce Korony, jednak w ostatniej chwili piłkę spod nóg Krzysztofa Janusa wybił Jakub Żubrowski. Podrażnieni kielczanie ruszyli do ataku, co zakończyło się drugą bramką w tym spotkaniu. W 82. minucie po zamieszaniu w polu karnym, piłka trafiła pod nogi Fabiana Burdenskiego, który mocnym strzałem podwyższył wynik meczu na 2:0.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*