Piłkarska LM – Lewandowski: Klopp uwolnił we mnie instynkt napastnika

Robert Lewandowski: Juergen Klopp doprowadziło mnie to do miejsca, w którym teraz jestem fot.Peter Powell/EPA-EFE/REX/Shutterstock

Piłkarz Bayernu Monachium Robert Lewandowski nie ukrywa, że wiele zawdzięcza trenerowi Liverpoolu Juergenowi Kloppowi, którego podopiecznym był w przeszłości w Borussii Dortmund. We wtorek Polak zagra przeciwko prowadzonemu przez Niemca Liverpoolowi w Lidze Mistrzów.

„Miał ogromny wpływ na moją karierę. Jestem mu wdzięczny za to, czego razem dokonaliśmy w Dortmundzie. Doprowadziło mnie to do miejsca, w którym teraz jestem. To świetny trener i wspaniały człowiek, wiele się od niego nauczyłem. Uwolnił we mnie instynkt napastnika, a to pozwoliło mi na dalszy rozwój. Nie wiedziałem, że miałem w sobie taki potencjał, większy niż myślałem, co oznacza, że było we mnie coś, czego sam nie dostrzegłem” – podkreślił Lewandowski w rozmowie zamieszczonej na oficjalnej stronie internetowej Europejskiej Unii Piłkarskiej (UEFA).

Polski napastnik, który w sierpniu tego roku skończy 31 lat, był też zawsze pod wrażeniem pasji Kloppa.

„Jego słowa i gesty mają wpływ na wszystkich dokoła, nawet jeśli siedzi na ławce trenerskiej. Kiedy mecz nie układa się po myśli drużyny i piłkarze widzą jego reakcje, to jest to dla nich pobudka. Wtedy chce się biegać i walczyć. On kocha tę grę, uwielbia być w szatni przed spotkaniem. Nie ma wątpliwości, że wkłada w mecz sto procent” – ocenił Lewandowski.

Sam Klopp również nie ukrywał, że cenił sobie możliwość współpracy z Polakiem, a także z Matsem Hummelsem. Obaj piłkarze odeszli z BVB do Bayernu w czasie, gdy Niemiec prowadził dortmundczyków.

„Pracowałem z tymi chłopakami, to fantastyczni zawodnicy. Jestem im naprawdę wdzięczny. Bez nich moja kariera na pewno nie byłaby taka sama. Wszyscy korzystaliśmy na tej współpracy. To część mojego życia i mojej historii. Zawsze będziemy mieli dla siebie ogromny szacunek. Sporo o nich wiem, bardzo ich lubię. Ale zrobimy wszystko, żeby we wtorek nie błyszczeli” – podkreślił Klopp.

We wtorek w Liverpoolu Niemiec i kapitan reprezentacji Polski staną po przeciwnych stronach barykady. Wówczas na Anfield odbędzie się pierwsze spotkanie 1/8 finału Champions League. Rewanż w Monachium zaplanowano na 13 marca.

„Kiedy byłem w Borussii, czasem graliśmy defensywnie i czekaliśmy na sposobność do ataku. Byliśmy jak buldog. Czekaliśmy, aż przeciwnicy podeszli trochę bliżej i byliśmy gotowi odzyskać piłkę i rzucić się do przodu. Liverpool nie jest taki sam, zresztą futbol też jest inny niż osiem lat temu. Juergen pewnie też się zmienił i uczył się na własnych błędach. Liverpool gra inaczej niż BVB w przeszłości, choć są pewne podobieństwa” – uważa Lewandowski.

Liverpool, ubiegłoroczny finalista LM, coraz lepiej radzi sobie w krajowych rozgrywkach. Jest drugi w tabeli Premier League, ale ma tyle samo punktów co prowadzący Manchester City, który rozegrał o jedno spotkanie więcej. Bayern natomiast był mistrzem Niemiec w sześciu ostatnich sezonach, ale po 22 kolejkach obecnego ma dwa punkty straty do Borussii Dortmund, która w poniedziałek wieczorem może powiększyć przewagę.

„Po sześciu latach dominowania w lidze było jasne, że kiedyś musi przyjść zmiana. My osiągnęliśmy może trochę więcej, niż się spodziewaliśmy, a Bayern trochę mniej. Ale przed nami jeszcze długa droga. Gdybym nie brał we wtorek udziału w tym spotkaniu, spróbowałbym kupić na nie bilet” – powiedział Klopp.

Stadion Anfield słynie z głośnej publiczności, która na wszelkie sposoby próbuje onieśmielić rywali. Lewandowski zaznaczył jednak, że to nie jest dla niego problemem.

„Nie mogę się doczekać swojego pierwszego występu na tym stadionie. Wiem, że tamtejsi kibice nie chcą, żebyśmy zdobyli gola, czy żebym ja go zdobył, i wygrali. Ale ja osobiście w takiej atmosferze jestem jeszcze bardziej zmotywowany. To sprawia, że mecz jest szczególny. A jeśli wygramy, to takie zwycięstwo jest jeszcze lepsze” – stwierdził Polak.

Wtorkowe spotkanie na Anfield rozpocznie się o godz. 21. W tym samym czasie Olympique Lyon podejmie Barcelonę.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*