Piłkarska LM – Legia odpadła w drugiej rundzie kwalifikacji

Legia szanse awansu do trzeciej rundy kwalifikacji LM zaprzepaściła tydzień temu w Warszawie fot.Jakub Gavlak/EPA-EFE/REX/Shutterstock

Piłkarze Legii Warszawa odpadli z rywalizacji o awans do Ligi Mistrzów. Polski zespół wprawdzie wygrał na wyjeździe ze Spartakiem Trnawa 1:0 (0:0) w rewanżowym meczu drugiej rundy kwalifikacji, ale w pierwszym spotkaniu przegrał u siebie 0:2.

Po odpadnięciu z walki o Champions League mistrzowie Polski zagrają w trzeciej rundzie kwalifikacji Ligi Europejskiej. Ich rywalem będzie F91 Dudelange z Luksemburga lub Drita Gnjilane z Kosowa (w pierwszym meczu 2:1).

Legioniści kończyli wtorkowy mecz w dziewiątkę. Od 37. minuty grali w osłabieniu, bo za drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę boisko opuścił Marko Vesovic. Czarnogórzec w 37. minucie po fatalnym błędzie stracił piłkę i próbując ratować zespół przed kontratakiem sfaulował byłego gracza Górnika Zabrze Erika Grendela. W 85. równie mało odpowiedzialnie zachował się Chorwat Domagoj Antolic, który obejrzał drugi żółty kartonik.

Do przerwy utrzymał się bezbramkowy remis, choć oba zespoły miały swoje szanse. Goście mogli objąć prowadzenie w 12. minucie. Boris Godal próbował wybić piłkę, ale skiksował i skierował ją prawie do własnej bramki. Ofiarnie interweniował jednak bramkarz gospodarzy Martin Chudy i uratował swój zespół przed stratą gola.

Pięć minut później groźnie strzelił z prawej strony boiska wyróżniający się w pierwszym spotkaniu Erik Jirka. Arkadiusz Malarz z trudem wybił piłkę na rzut rożny.

W 43. minucie świetnym podaniem popisał się Krzysztof Mączyński, ale Jose Kante wbiegając w pole karne zgubił piłkę i wpadł na bramkarza rywali.

Osiem minut po zmianie stron na boisku pojawił się Carlitos, który zmienił Michała Pazdana. W sektorze zajmowanym przez kibiców Legii pojawiły się natomiast race dymne, za które UEFA konsekwentnie nakłada kary.

Po wejściu na boisko Hiszpana Legia prezentowała się dużo lepiej w ofensywie. Król strzelców ekstraklasy z minionego sezonu w 63. minucie dośrodkował z prawej strony boiska, a Inaki Astiz uprzedził bramkarza Spartaka i z bliskiej odległości skierował piłkę do bramki.

Mimo gry w osłabieniu Legia miała przewagę i stwarzała zagrożenie pod bramką gospodarzy. M.in. groźnie z dystansu uderzył Cafu, ale ofiarnie interweniował obrońca Spartaka.

Jednak na pięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry Antolic, mając na koncie już jedną żółtą kartkę, po raz kolejny sfaulował rywala i musiał opuścić boisko.

W doliczonym czasie szansę na doprowadzenie do dogrywki miał Jose Kante, ale piłka po jego strzale trafiła w boczną siatkę. Groźną sytuację miał również Carlitos. Ostatecznie Legia nie zdołała wyrównać losów dwumeczu i doprowadzić do dogrywki.

Mecze trzeciej rundy kwalifikacji Ligi Europejskiej odbędą się 9 sierpnia, a rewanże 16 sierpnia.

Po meczu powiedzieli:

Dean Klafuric (trener Legii): „Ten dwumecz przegraliśmy w Warszawie, a w zasadzie w 93. minucie spotkania przy Łazienkowskiej, kiedy straciliśmy drugiego gola. Jednak w Trnawie moja drużyna pokazała, że jest w stanie grać dużo lepiej. Jestem dumny z zawodników, bo walczyli do końca, choć wszystko toczyło się nie po naszej myśli. Nawet grając w osłabieniu kontrolowaliśmy grę, stwarzaliśmy sytuacje bramkowe i strzeliliśmy gola. W końcówce byliśmy blisko zdobycia kolejnego. Podjęliśmy ryzyko i Carlitos był bliski celu.

– Można dyskutować, czy czerwone kartki Marko Vesovica i Domagoja Antolica były wynikiem głupoty, ale piłkarze byli bardzo zmotywowani, a to naturalne po takim meczu jak w Warszawie. Staraliśmy się kontrolować tę motywację i skierować ją na dobrą drogę. Myślę, że ta motywacja była pozytywna”.

Radoslav Latal (trener Spartaka): „To bardzo miły wieczór, bo awansowaliśmy do kolejnej rundy. Potwierdziło się jednak, że Legia jest silna. Przez pierwsze 15-20 minut byliśmy aktywni i staraliśmy się nie dopuszczać do sytuacji bramkowych. Jednak później to goście przejęli inicjatywę. My z kolei byliśmy niedokładni i traciliśmy wiele piłek.

– Oczywiście pomogły nam czerwone kartki dla rywali, bo gdyby Legia walczyła w pełnym składzie, byłoby nam dużo trudniej. Po przerwie przeciwnik zagrał bardziej ofensywnie i był groźniejszy. Mogliśmy zagrać lepiej w ofensywie i zdobyć bramkę. Jednak wyeliminowanie Legii to dla nas wielki sukces, bo to zawsze była uznana drużyna”.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*