Piłkarska LM – Gmoch: sezon Lewandowskiego, ale nie wiem, czy Bayernu

Uwaga polskich kibiców w fazie grupowej LM będzie skupiona na Robercie Lewandowskim i Wojciechu Szczęsnym fot.Bartlomiej Zborowski/EPA

Uwaga polskich kibiców w fazie grupowej LM będzie skupiona na Robercie Lewandowskim i Wojciechu Szczęsnym fot.Bartlomiej Zborowski/EPA

Były trener reprezentacji Polski Jacek Gmoch uważa, że w obecnym sezonie Ligi Mistrzów jedną z najważniejszych postaci będzie Robert Lewandowski z Bayernu Monachium. Jak jednak dodał, niewiadomą dla niego jest postawa całego zespołu z Bawarii.

We wtorek rozpocznie się faza grupowa LM – ponownie bez polskiego klubu, ale z kilkoma piłkarzami reprezentacji Adama Nawałki. Uwaga polskich kibiców będzie zwrócona m.in. na Bayern i Lewandowskiego.

– Robert może być topową postacią w tym sezonie. Wreszcie mamy piłkarza, który gra regularnie w jednej z najlepszych drużyn na świecie. Kiedyś był Zbigniew Boniek w Juventusie Turyn i Romie, ale to były inne czasy i trudno porównywać – powiedział były selekcjoner reprezentacji Polski (1976-78).

Bayern trafił do grupy F, gdzie wystąpią także Arsenal Londyn, Dinamo Zagrzeb i były klub trenera Gmocha – Olympiakos Pireus. Mistrz Niemiec w 1. kolejce zmierzy się w środę na wyjeździe właśnie z Olympiakosem.

– W Grecji dużo mówi się i pisze o Lewandowskim. Mam do niego szczególny sentyment, grał przecież w Zniczu Pruszków, a ja pochodzę z tego miasta. Kiedy byłem doradcą prezesa w Panathinaikosie Ateny, polecałem Roberta, jednak wtedy podjęto inną decyzję. Stwierdzono, że potrzeba nazwiska. Ale może to dobrze dla naszego zawodnika. Jego kariera znakomicie się rozwinęła, jest umiejętnie prowadzony i w każdym klubie robi postępy – przyznał Gmoch.

Były trener m.in. Panathinaikosu, AEK Ateny i Olympiakosu uważa, że zespół z Pireusu może mieć duże problemy z wyjściem z grupy.

– Olympiakos jest hegemonem w Grecji, to bardzo stabilny finansowo klub, w przeciwieństwie do innych. Wygrywa jak chce i z kim chce. Problem jednak w tym, że grecka liga to tak naprawdę rozgrywki jednego zespołu. W Pireusie pocieszają się, że w przeszłości potrafili wygrać w grupie Ligi Mistrzów z Arsenalem (3:1 u siebie w sezonie 2011/12), ale tym razem – moim zdaniem – będzie trudno. Brak rywalizacji w kraju może utrudnić zadanie Olympiakosowi w LM. Jeśli jednak wśród faworytów zdarzą się dwie-trzy kontuzje, szanse mogą się nieco wyrównać – podkreślił polski trener.

Za faworyta grupy uchodzi Bayern, ale według Jacka Gmocha jest już innym zespołem niż w przeszłości.

– Może to odważne stwierdzenie, ale wydaje mi się, że – nawet biorąc pod uwagę kontuzje – formuła Pepa Guardioli w Monachium trochę się wyczerpuje. W Bundeslidze Bawarczycy mają komplet punktów, jednak ratują zwycięstwa w ostatnich minutach, jak teraz z FC Augsburg (kontrowersyjny rzut karny w końcówce meczu). Może brakuje zrozumienia między trenerem i piłkarzami? Poza tym rywale wiedzą, że Bayern atakuje głównie skrzydłami i coraz częściej potrafią znaleźć na to receptę – przyznał były selekcjoner reprezentacji Polski.

Jeszcze nigdy w historii Ligi Mistrzów, czyli od sezonu 1992/93, triumfator nie obronił pucharu w kolejnej edycji. Czy tym razem będzie inaczej i najlepszy zespół poprzedniego sezonu (Barcelona) powtórzy swoje osiągnięcie?

– Trudno w tej chwili ocenić, za wcześnie na porównywanie poszczególnych drużyn. Różnice nie są duże, a gdy wypadnie jeszcze jakiś ważny piłkarz – np. Leo Messi w Barcelonie czy Cristiano Ronaldo w Realu – ma to ogromny wpływ na grę tych zespołów. Ich brak powoduje, że drużyny stają się zupełnie inne – stwierdził Gmoch.

Na dodatek, jego zdaniem, nie ma zbyt wielu talentów na piłkarskim rynku.

– Zapotrzebowanie jest ogromne, a podaż niewielka. Kopalnia talentów gdzieś się wyczerpała, przykładem Brazylia. Tamtejsza reprezentacja opiera się głównie na Neymarze. Kiedy go zabrakło w decydującej fazie mundialu 2014, widzieliśmy efekty – podkreślił.

Kto, w takim razie, jest faworytem obecnej edycji LM?

Na razie za mało wiemy o czołowych zespołach, np. Barcelonie, Realu. Wspomniany Bayern jest inną drużyną niż w poprzednim sezonie. Za jednego z faworytów mógłby uchodzić np. Manchester City, ale już wiadomo, że w 1. kolejce nie zagra często kontuzjowany ostatnio Sergio Aguero. Manchester United jest jeszcze trochę w lesie, tam trzeba poczekać, aż młodzież na dobre wejdzie do zespołu. Z kolei np. Arsenal nie wzmocnił się latem. Zobaczymy, co pokażą takie zespoły jak Sevilla czy Valencia. Hiszpańskie kluby, podobnie jak np. FC Porto, mają świetne rozeznanie na rynku transferowym, zwłaszcza wśród graczy z Ameryki Południowej i Afryki – przyznał były selekcjoner.

Jednym z wydarzeń poprzedniego sezonu LM była gra Juventusu, który dotarł aż do finału, eliminując po drodze Real. Czy po letniej rewolucji kadrowej stać „Starą Damę” na powtórkę?

– Obawiam się, że nie. Odejście takich zawodników jak Andrea Pirlo, Carlos Tevez czy Arturo Vidal odbija się na grze drużyny. To przecież piłkarze, którzy stanowili trzon zespołu – przypomniał Gmoch.

Były piłkarz reprezentacji Polski i Legii Warszawa prowadził jako trener m.in. Larisę, Olympiakos, AEK Ateny, Panathinaikos, Aris Saloniki, Athinaikos, Ethnikos, Ionikos i Panionios. Dwukrotnie wywalczył mistrzostwo Grecji (z Larisą i Panathinaikosem). Oprócz tego w roli trenera „Koniczynek” zdobył m.in. Puchar Grecji i awansował do półfinału Pucharu Europy (1985).

W lutym 2010 roku znalazł się w gronie pięciu najlepszych trenerów w historii greckiej ligi. Plebiscyt zorganizowano z okazji 50-lecia ekstraklasy piłkarskiej w tym kraju.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*