Piłkarska LM – awans Bayernu Monachium i PSG

Paris Saint-Germain prowadzi w swojej grupie z imponującym bilansem bramek 17:0 fot.Etienne Laurent/EPA

Mimo braku kilku kluczowych piłkarzy, w tym Roberta Lewandowskiego, Bayern Monachium pokonał w Glasgow Celtic 2:1 w 4. kolejce fazy grupowej i zapewnił sobie miejsce w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Wraz z nim z grupy B awansowała także ekipa Paris Saint-Germain.

Lewandowski doznał kontuzji w sobotnim meczu Bundesligi z RB Lipsk i od poniedziałku wiadomo było, że w Szkocji nie zagra. Szef bawarskiego klubu Karl-Heinz Rummenigge zapewnił jednak, że chodziło tylko o środki ostrożności, a uraz kapitana biało-czerwonych nie jest poważny.

Z powodu kontuzji we wtorek zabrakło także Thomasa Muellera oraz Francuza Francka Ribery’ego. Mimo to Bawarczycy potrafili wygrać z niesionymi głośnym dopingiem gospodarzami 2:1. Bramki dla zwycięzców zdobyli Francuz Kingsley Coman (22.) oraz Hiszpan Javi Martinez (77.). Na krótko do wyrównania doprowadził Callum McGregor (74.).

„Nie był to nasz najlepszy występ. Nie mieliśmy wielu okazji, zupełnie inaczej gra się kiedy nie ma napastnika” – powiedział w telewizji Sky kapitan mistrzów Niemiec Holender Arjen Robben.

Bayern ma dziewięć punktów i wyprzedza Celtic o sześć. Ma lepszy bilans bezpośrednich spotkań z tym rywalem, więc na pewno nie da mu się już wyprzedzić. Ostatni w tabeli RSC Anderlecht nie zdobył dotychczas ani jednego punktu, a w 4. kolejce poniósł dotkliwą porażkę na wyjeździe z PSG aż 0:5.

Hat-trickiem w drugiej połowie tego meczu popisał się Layvin Kurzawa (53., 72., 78.), a po jednym golu dołożyli Włoch Marco Verratti (30.) i Brazylijczyk Neymar (45+4.). W barwach gości od 60. minuty grał Łukasz Teodoroczyk.

Paryżanie prowadzą w tabeli z kompletem punktów i imponującym bilansem bramek 17-0. Żadna inna drużyna w historii Champions League nie była tak skuteczna w pierwszych czterech kolejkach.

Tego dnia awans do 1/8 finału mogło zapewnić sobie łącznie siedem drużyn, ale poza Bayernem i PSG ta sztuka nie udała się nikomu więcej. Najbliższy zapewnienia sobie miejsca w fazie pucharowej jest Manchester United, który pokonał na Old Trafford Benficę Lizbona 2:0 i z dorobkiem 12 punktów prowadzi w grupie A. Drugie miejsce zajmuje zespół FC Basel, który również wywalczyłby awans, gdyby pokonał u siebie CSKA Moskwa, a uległ temu rywalowi 1:2. Oba kluby mają po sześć punktów.

Mimo puszczenia dwóch goli, jednym z bohaterów w Manchesterze był bramkarz gości Mile Svilar. W 15. minucie Belg obronił strzał Francuza Anthony’ego Martiala z rzutu karnego, a tuż przed przerwą zatrzymał swojego rodaka Romelu Lukaku w sytuacji sam na sam.

Według serwisu statystycznego OptaJoe, Svilar został najmłodszym w historii rozgrywek bramkarzem, który obronił „jedenastkę”. We wtorek miał dokładnie 18 lat i 65 dni. Jednak w 45. minucie miał pecha i został też najmłodszym… strzelcem gola samobójczego. Po uderzeniu Serba Nemanji Matica z dystansu piłka odbiła się od słupka, a potem od pleców bramkarza i wpadła do siatki. Wynik ustalił w 78. minucie Holender Daley Blind, który wykorzystał „jedenastkę”.

Do dwóch niespodzianek doszło w grupie C. Zaskakuje nie tylko remis 1:1 Atletico Madryt przed własną publicznością z debiutującym w Lidze Mistrzów Karabachem Agdam (Jakub Rzeźniczak rozegrał cały mecz), ale też rozmiary zwycięstwa AS Roma nad Chelsea Londyn. Klub, którego rezerwowym bramkarzem jest Łukasz Skorupski, pokonał mistrza Anglii 3:0 po dwóch bramkach Stephana El Shaarawy’ego (w pierwszej i 36. minucie) oraz jednej Diego Perottiego (63.).

Z kolei w Madrycie omal nie doszło do sensacji. W 40. minucie prowadzenie gościom dał Michel, znany z występów m.in. w hiszpańskiej ekstraklasie (Sporting Gijon i Getafe). Pokonał słoweńskiego bramkarza Jana Oblaka głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego byłego piłkarza Wisły Kraków Wilde-Donalda Guerriera. Dopiero efektowny strzał z dystansu Thomasa Parteya w 56. minucie dał gospodarzom wyrównanie.

Oba zespoły kończyły mecz w dziesiątkę. Czerwone kartki zobaczyli Pedro Henrique (59. minuta, Karabach) oraz Czarnogórzec Stefan Savic (88.).

Atletico, dwukrotny finalista Champions League w poprzednich czterech sezonach, ma niewielką szansę na awans do fazy pucharowej. W czterech meczach zdobył tylko trzy punkty i traci pięć do Romy i cztery do Chelsea. Karabach, który dwukrotnie zremisował z hiszpańskim rywalem, ma dwa „oczka”.

Remisami zakończyły się oba spotkania grupy D. Wojciech Szczęsny obserwował z ławki rezerwowych Juventusu Turyn mecz ze Sportingiem Lizbona, zakończony wynikiem 1:1, natomiast w Pireusie, gdzie Olympiakos podejmował Barcelonę, bramki nie padły. W tabeli prowadzi wicemistrz Hiszpanii z 10 punktami, który jest o krok od 1/8 finału. Juventus zgromadził siedem, Sporting – cztery, a Olympiakos – jeden punkt.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*