Pierwszy stracony set Polaków

fot.Maciej Kulczyński/EPA

Polacy w meczu z Kamerunem sprawili sobie drogę przez mękę fot.Maciej Kulczyński/EPA

Polscy siatkarze odnieśli czwarte zwycięstwo w mistrzostwach świata. W sobotę we wrocławskiej Hali Stulecia pokonali Kamerun 3:1 (25:27, 25:23, 25:16, 25:22). Na zakończenie pierwszej fazy turnieju w niedzielę zmierzą się z Argentyną.

Polska: Piotr Nowakowski, Michał Winiarski, Paweł Zagumny, Mariusz Wlazły, Marcin Możdżonek, Mateusz Mika – Krzysztof Ignaczak (libero) – Andrzej Wrona, Dawid Konarski, Fabian Drzyzga, Michał Kubiak, Rafał Buszek.

Miało być szybko, łatwo i przyjemnie. Tak się jednak nie stało. Polacy sami sobie sprawili drogę przez mękę. I to w meczu z outsiderem grupy Kamerunem.

Dzień przed spotkaniem trener Stephane Antiga zamknął trening. A na spotkanie z afrykańską drużyną wydelegował niemal najsilniejszy skład. Do zmian w wyjściowej szóstce doszło tylko na dwóch pozycjach – na libero pojawił się Krzysztof Ignaczak, a na środku zamiast Karola Kłosa wystąpił Marcin Możdżonek.

Wynik spotkania był bez znaczenia, bo i tak tych punktów Polacy nie zabiorą ze sobą do drugiej rundy. Mimo wszystko selekcjoner podkreślał: „chcemy wygrywać wszystkie mecze za trzy punkty, bo to wzmacnia psychikę”.

Kameruńczycy, którzy mieli jedynie iluzoryczne szanse na awans, wyszli na parkiet rozluźnieni. „Przecież my nie mamy już nic do stracenia. Czas zacząć się bawić siatkówką” – powiedział przed spotkaniem niemiecki trener Peter Nonnenbroich.

I tak to właśnie wyglądało. Zwłaszcza w pierwszych dwóch setach. Spięci Polacy kompletnie nie radzili sobie z nową dla siebie w tym turnieju sytuacją. Nagle to nie oni narzucali warunki, a musieli się bronić. Antiga szybko zrobił kolejne zmiany. Długo bez rezultatu. Gdy w pierwszym secie Polacy przegrywali 17:22, patrzyli na siebie bezradnie.

A po drugiej stronie siatki szalał najbardziej doświadczony z Kameruńczyków Jean Patrice Ndaki. Świetnie drużyna spisywała się także w bloku. Wydawało się jednak, że jeszcze nic straconego, kiedy po zagrywce Możdżonka zrobił się remis 22:22. Końcówka była na przewagi, a zimną krew zachowali rywale. Wygrali 27:25, mimo że chwilę wcześniej piłkę setową w górze mieli Polacy.

Podobnie układała się druga partia. Wiele dobrego wniósł jednak Dawid Konarski, który w ataku zastąpił Mariusza Wlazłego. Mimo to biało-czerwoni przegrywali już nawet 15:19. I znowu podniósł ich były kapitan Możdżonek. To on swoją zagrywką odrzucił rywali od siatki i doprowadził do remisu 19:19. Końcówka tym razem należała do Polaków, którzy zwyciężyli 25:23.

Po dłuższej przerwie, która jest zawsze po drugim rozegranym secie, na parkiecie pojawiła się odmieniona reprezentacja Polski. Siatkarze szybko zabrali się do pracy i bez żadnych kłopotów triumfowali 25:16.

Mimo paru problemów w trzecim secie, biało-czerwoni, przy wypełnionej po brzegi Hali Stulecia wygrali 25:22 i w całym spotkaniu 3:1. A ostatni punkt zdobyli blokiem.

Antiga w tym spotkaniu dał zagrać całej dwunastce. Na pochwały zasługują zwłaszcza Konarski, Michał Kubiak i Możdżonek.

Polacy już wcześniej mieli zapewniony awans do kolejnej rundy. O tym, które miejsce zajmą w tabeli zadecyduje wynik ich niedzielnego pojedynku z Argentyną.

Wcześniej we Wrocławiu Serbia wygrała z Wenezuelą 3:0, a Argentyna pokonała Australię 3:0. Biało-czerwoni dotychczas w czterech starciach stracili tylko jednego seta – w sobotę z Kamerunem.

Po meczu powiedzieli:

Paweł Zagumny (rozgrywający reprezentacji Polski): „Kameruńczycy zagrali bardzo dobrze praktycznie przez dwa sety. Nie mogliśmy długo znaleźć na nich sposobu. Później uspokoiliśmy nasza grę, a Kamerun zaczął się mylić i zaczęła rosnąć nasza przewaga. Ostatnie dwa sety były już praktycznie cały czas pod naszą kontrolą. Wiadomo, że na tak dużych turniejach zawsze zdarzają się słabsze mecze. Mam nadzieję, że to było właśnie takie spotkanie dla nas. Nie było u nas mobilizacji od początku na sto procent i nie graliśmy tak agresywnie. Ten mecz też był inny, bo nie będzie miał większego znaczenia w dalsze fazie turnieju. Taki delikatny zimny prysznic może nam się przydać”.

Marcin Możdżonek: (środkowy reprezentacji Polski): „Ten trudny moment w końcu nadszedł. Kamerun nas zaskoczył swoją dobrą postawą. Wcześniej prezentowali się słabo, a nawet katastrofalnie, a dzisiaj było zupełnie inaczej. Jak szliśmy z nimi na wymianę ciosów, to było zupełnie nieskuteczne. Jak zaczęliśmy grać bardziej technicznie, dużo kiwać, to oni mieli duże problemy, bo jesteśmy znacznie lepsza drużyną pod względem technicznym. Argentyna to zupełnie inny zespół od Kamerunu. Paradoksalnie łatwiej się przeciwko takim zespołom gra, bo są poukładane i bardziej przewidywalne”.

(PAP)

Zamieszczone na stronach internetowych portalu www.DziennikZwiazkowy.com materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Codziennego Serwisu Informacyjnego PAP, będącego bazą danych, którego producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Alliance Printers and Publishers na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.
Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*