Nie żyje znany trener bokserski Andrzej Gmitruk

Andrzej Gmitruk zmarł we wtorek nad ranem w swoim domu w Hipolitowie fot.Facebook

Nie zyje jeden z najbardziej cenionych polskich trenerów bokserskich Andrzej Gmitruk. Miał 67 lat. Był szkoleniowcem m.in. Andrzeja Gołoty, Tomasza Adamka, Artura Szpilki czy Mateusza Masternaka.

Informację potwierdził rzecznik Polskiego Związku Bokserskiego Janusz Stabno. „Polski boks i cały sport poniósł wielką stratę” – powiedział PAP Stabno.

„Dzisiejszego poranka tj. 20 listopada doszło do tragicznego zdarzenia w Hipolitowie. O godzinie 4.00 nasza jednostka została zadysponowana do pożaru domu jednorodzinnego. W wyniku pożaru śmierć poniósł jeden z najlepszych trenerów kadry bokserskiej” – poinformowała na portalu społecznościowym Ochotnicza Straż Pożarna z pobliskiej Długiej Kościelnej. Obie miejscowości znajdują się w gminie Halinów koło Warszawy.

Oficer prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Mińsku Mazowieckim aspirant Marcin Zagórski przekazał PAP: „Uległ spaleniu, nadpaleniu plastikowy stolik. Natomiast śledczy i technik, którzy byli na miejscu, na tę chwilę nie wskazali przyczyny zgonu. Jednak wstępnie możemy przekazać, że raczej nie ma ona związku z pożarem”.

W dniu rocznicy śmierci syna Gmitruk zapalił na tarasie swojego domu świeczkę ku jego pamięci. Przez tę świeczkę ogień zajął cały stolik na tarasie – informuje we wtorek współpracownik trenera w oświadczeniu zamieszczonym na Twitterze.

– 67-letni Gmitruk zmarł we wtorek nad ranem w swoim domu w Hipolitowie koło Warszawy. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie jego śmierci. Na środę zaplanowana jest sekcja zwłok zmarłego – poinformowała Barbara Sobotka, zastępca prokuratora rejonowego w Mińsku Mazowieckim.

Zaledwie 10 dni temu Gmitruk był w narożniku Szpilki w wygranej walce z Mariuszem Wachem w kategorii ciężkiej na gali w Gliwicach. Wcześniej był szkoleniowcem takich sław polskiego pięściarstwa, jak Gołota i Adamek. Ostatnio współpracował także m.in. z Maciejem Sulęckim i Izu Ugonohem, a wcześniej przez jakiś czas pomagał w karierze np. Masternaka i Ewy Piątkowskiej.

„Nie wiem czemu się tak dzieje, że tacy ludzie odchodzą. Jest mi bardzo przykro i nie wiem co powiedzieć… Ale dziś w nocy odszedł jeden z największych kozaków, jakich znałem Andrzej Gmitruk. Trener i wspaniały człowiek” – napisał na Twitterze Szpilka.

W roli selekcjonera Gmitruk pracował z olimpijskimi reprezentantami Polski i Norwegii. Biało-czerwonych prowadził m.in. w igrzyskach olimpijskich w Seulu (1988 r.), gdzie Gołota zdobył brązowy medal w wadze 91 kg, podobnie jak Jan Dydak (67 kg), Henryk Petrich (81 kg) i Janusz Zarenkiewicz (+91 kg).

Gmitruk święcił też sukcesy z Adamkiem – doprowadził go do zawodowego mistrzostwa świata w wagach półciężkiej i junior ciężkiej.

Przez jakiś czas był jednocześnie szkoleniowcem i promotorem-menedżerem w Panix Europe, potem z innymi promotorami organizował gale bokserskie, był cenionym ekspertem i komentatorem telewizyjnym. Najdłużej, bo ponad 40 lat, pracował jako trener.

„Jako zawodnik zacząłem późno przygodę z boksem i trwała ona krótko. Ale pamiętam jeden z turniejów tzw. Pierwszego Kroku, kiedy pokonałem przed czasem aż trzech rywali, a na widowni był Jerzy Kulej (dwukrotny mistrz olimpijski – PAP)” – wspominał w jednym z wywiadów dla PAP.

Jako zawodnik Gmitruk boksował krótko w warszawskiej Polonii, szybko zajął się pracą trenerską. Prowadził m.in. Legię Warszawa, która seryjnie zdobywała tytuły mistrza Polski.

„Już w 1975 roku znalazłem się w sztabie prowadzącym statystyki ciosów zadawanych przez uczestników mistrzostw Europy w Katowicach. Projekt został zlecony przez miejscową AWF, nie było internetu, więc wszystkie proste, sierpowe, podbródkowe i inne uderzenia liczyliśmy na piechotę. Potem byłem w gronie osób pomagających najlepszym kadrowiczom, m.in. Jerzemu Rybickiemu, złotemu medaliście olimpijskiemu z 1976 roku, i Henrykowi Średnickiemu, mistrzowi świata z 1978. Lata 80. to m.in. sukcesy na igrzyskach w Seulu. Potem wyjechałem do Norwegii, a po powrocie do ojczyzny zająłem się boksem zawodowym. I dziś, po latach obserwacji, mogę powiedzieć, że najlepiej z jego kondycją niestety nie jest…” – mówił.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*