MŚ piłkarzy ręcznych: Polacy postawili się mistrzom świata

Polacy zaskoczyli dobrą postawą obrońców mistrzowskiego tytułu fot.Eddy Lemaistre/EPA

Polacy zaskoczyli dobrą postawą obrońców mistrzowskiego tytułu fot.Eddy Lemaistre/EPA

Polska przegrała w Nantes z Francją 25:26 (13:13) w swoim ostatnim meczu grupy A mistrzostw świata piłkarzy ręcznych. Biało-czerwoni już wcześniej stracili szanse na awans do 1/8 finału, natomiast gospodarze turnieju i obrońcy tytułu do czołowej „16” wyjdą z pierwszego miejsca w tabeli.

Zespół Tałanta Dujszebajewa wcześniej uległ Norwegii 20:22, Brazylii 24:28 i Rosji 20:24, a wygrał z Japonią 26:25.

Polska zajęła piąte miejsce w grupie A i w sobotę o godz. 16. w Breście zagra z piątą drużyną grupy B – Tunezją w pierwszym spotkaniu o miejsca 17-20.

Spotkanie z mistrzami świata miało posłużyć młodym polskim szczypiornistom jako lekcja piłki ręcznej na najwyższym poziomie. Dla większości już wielkim przeżyciem była gra przeciw takim gwiazdom jak Nikola Karabatic (ostatecznie nie pojawił się na boisku), Luc Abalo, Daniel Narcisse czy Thierry Omeyer.

Selekcjoner reprezentacji Polski Tałant Dujszebajew od kilku miesięcy powtarza jak mantrę, że jego podopieczni muszą zbierać doświadczenia, co ma zaprocentować w przyszłości. Choć zawodnicy powtarzali w przedmeczowych wywiadach, że będą się chcieli pokazać z jak najlepszej strony, nie zmniejszyło to jednak obawy przed blamażem.

Tymczasem postawa biało-czerwonych bardzo zaskoczyła, w tym i samych obrońców tytułu mistrzowskiego, którzy po raz pierwszy na tym turnieju nie wygrywali po pierwszej połowie.

Polacy nie tylko dotrzymywali kroku rywalowi, ale w pewnym momencie to oni prowadzili. Gra cały czas toczyła się mniej więcej gol za gol, ale w 17. minucie po trafieniu Rafała Przybylskiego i udanej kontrze Przemysława Krajewskiego było 7:6 dla gości.

Gdy Adam Malcher chwilę potem obronił drugiego już w tym meczu karnego, był wielka szansa na powiększenie prowadzenia. Jednak najpierw Krajewski nie rzucił karnego, a później Arkadiusz Moryto przegrał pojedynek sam na sam z Omeyerem.

W efekcie „Trójkolorowi” znów odskoczyli na dwa trafienia (10:8 w 22. min.). Jakże wielkie zaskoczenie było, gdy autorami trzech następnych goli byli Polacy. Dwa zaliczył Tomasz Gębala, a jednego 19-letni Moryto, który pokonał Omeyera sprytną wkrętką. Słynny bramkarz po tym zagraniu miał minę bardzo niewyraźną.

Co prawda prowadzenia przyjezdni nie obronili, ale do szatni schodzili przy remisie 13:13, co nie udało się żadnej innej ekipie na tych mistrzostwach.

Francuzi musieli dostać w szatni ostrą reprymendę, bo drugą połowę rozpoczęli od mocnego uderzenia i pięciu goli zdobytych z rzędu. Polacy nie byli w stanie skonstruować choćby jednej akcję. Pierwszy rzut, i to niecelny, oddali w 35. minucie, a pierwsze trafienie zaliczyli trzy minuty później.

Malcher ponownie złapał rytm i obronił trzeciego karnego, który wykonywał tym razem słynny Abalo. Przy stanie 15:18 Moryto nie wykorzystał rzutu z 7 metrów, a potem jego koledzy dwukrotnie zgubili piłkę i to Francuzi wreszcie zaliczyli trafienie.

Biało-czerwoni nie poddawali się i stopniowo odrabiali straty. W 47. minucie zdobyli kontaktowego gola (19:20). O dziwo Polacy nie zwalniali tempa i dążyli do wyrównania. Nie odpuścili nawet na pięć minut przed końcem, gdy przegrywali 22:26. Od tej pory punktowali tylko goście, co nieco irytowało miejscowych kibiców.

Po trafieniach Przybylskiego i Daszka było 24:26. Gdy pozostało jeszcze równo trzy minuty gry, jeden z Francuzów otrzymał dwuminutową karę. Jeszcze w ostatniej minucie wpuszczony na głęboką wodę Moryto wykorzystał karnego, ale obrońcy tytułu umiejętnie przetrzymywali piłkę i zdołali dotrwać do końcowej syreny.

Po meczu powiedzieli:

Tałant Dujszebajew (trener reprezentacji Polski): „To była dla nas super lekcja piłki ręcznej. To, że w spotkaniu przeciwko najlepszej drużynie na świecie był stres, to rzecz zupełnie normalna. To był nasz najlepszy mecz na tych mistrzostwach”.

Michał Daszek (skrzydłowy reprezentacji Polski): „Jesteśmy młodym zespołem i każdy z nas rożnie reaguje na presję. Cieszę się, że dzisiaj podeszliśmy do tego meczu w ten sposób. Przy porażce mógłbym się wypowiadać, że to spotkanie nie miało dla nas żadnego znaczenia, a tak jest sporo plusów i możemy się cieszyć. Obejrzymy go, przeanalizujemy i wyciągniemy kolejne wnioski.

– Można powiedzieć, że jest to dla nas fajny wynik. Nie chodzi o to, że zakończyło się bez punktów, ale wynieśliśmy dużo doświadczenia i plusów na przyszłość. Wiadomo, że stawka była zupełnie inna, bo Francuzi mieli już pewny awans. My też mieliśmy świadomość, że zwycięstwo nic nam nie da. Takie mecze gra się zupełnie inaczej. Mimo braku nerwowości i presji nie był to mecz przyjaźni i każdy chciał go wygrać. Cieszymy się, że tych błędów było coraz mniej i że z meczu na mecz nasza gra wygląda lepiej.

– Poznajemy się nawzajem i potrzebnych nam jest jak najwięcej spotkań. Będziemy czytać swoje zachowania, będzie więcej odwagi. Jeśli chodzi o kontrataki, złapiemy więcej pewności siebie, lepiej się porozumiemy i o wiele łatwiej będzie je wykorzystywać”.

Maciej Gębala (obrotowy reprezentacji Polski): „To był nasz najlepszy mecz na tych mistrzostwach. Francuzi zagrali bez kilku zawodników, ale my też nie mieliśmy tej presji i fajnie nam wszystko wychodziło. Dla nas każde spotkanie jest doświadczeniem i przybliża nas do tego, by z najlepszymi grać jak równy z równym. Graliśmy bardzo dobrze w obronie, wywieraliśmy na nich dużo presji. Widać było, że tak dobry zespół potrafi wyrzucać piłki w aut i robić takie błędy. Czas działa na naszą korzyść. Adam Malcher zagrał dzisiaj na identycznym procencie co Omeyer i na pewno jest to dla niego duży komplement. Fajnie, że trener go +odkopał+ i że może nam pomagać. Wszędzie mamy rezerwy. Trzeba pamiętać, że mamy wielu debiutantów, wiec niektórych ta presja przygniata. Jak się od tego uwolnimy, to pokażemy na co nas stać”.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*