MŚ piłkarek ręcznych – znakomity start Polek. Faworyzowane Szwedki pokonane

Polki w wielkim stylu ograły faworyzowane Szwedki fot.Facebook

Polska wygrała w Bietigheim-Bissingen ze Szwecją 33:30 (17:15) w swoim pierwszym meczu grupy B mistrzostw świata piłkarek ręcznych, które odbywają się w Niemczech.

Polska: Weronika Gawlik, Adrianna Płaczek – Kinga Achruk 9, Karolina Kudłacz-Gloc 7, Kinga Grzyb 6, Joanna Drabik 4, Monika Kobylińska 2, Katarzyna Janiszewska 2, Ewa Urtnowska 2, Romana Roszak 1, Joanna Kozłowska, Sylwia Lisewska, Daria Zawistowska, Joanna Szarawaga.

Pięć bramek zdobytych z rzędu w drugiej połowie w dużej mierze sprawiło, że podopieczne trenera Leszka Krowickiego zwyciężyły w meczu otwarcia ze Szwecją. Po dziesięciu minutach gry w drugiej połowie Polki wygrywały 26:19.

Pierwsza połowa była bardzo wyrównana. Oba zespoły zdobywały gole na zmianę i żadnemu nie udawało się osiągnąć większej przewagi. Formacje ofensywne spisywały się dużo lepiej od defensywnych. Polki miały jednak trochę szczęścia, bowiem rywalki kilkakrotnie trafiały w słupki i poprzeczkę (m.in. przy egzekwowaniu rzutu karnego, nieomylna w tym elemencie Isabelle Gullden). Także dzięki dobrej postawie bramkarki Adrianny Płaczek w końcówce pierwszej połowy biało-czerwone na przerwę schodziły z zapasem dwóch trafień.

W polskiej drużynie wyróżniały się Kinga Achruk (wybrana potem najlepszą zawodniczką meczu), skrzydłowa Kinga Grzyb i kapitan drużyny Karolina Kudłacz-Gloc. Cała ta trójka wykonywała na zmianę bezbłędnie rzuty karne, które w tym pojedynku były często dyktowane.

Polki po przerwie długo utrzymywały dwu-, trzybramkową przewagę. Przełom nastąpił w 38. minucie, kiedy grały najpierw w osłabieniu, a potem w przewadze. Przeciwniczki, które na koncie mają srebrny i brązowy medal mistrzostw Europy, wycofywały bramkarkę, co drużyna Krowickiego skrzętnie wykorzystała i to z nawiązką. Rzadko bowiem się zdarza, żeby zdobyć trzy gole z rzędu rzutami do pustej bramki przez całe boisko. Dwukrotnie ta sztuka udała się Kudłacz-Gloc i raz Achruk (w całym spotkaniu dziewięć trafień).

Przegrywające 19:26 Szwedki jednak się nie poddały i zaczęły odrabiać straty. Polki im w tym pomagały, gdyż zaczęły popełniać sporo prostych błędów. W efekcie przewaga biało-czerwonych stopniała w ciągu czterech minut do 26:23. Po kolejnej serii nieudanych zagrań było już tylko 28:26.

Potem nastąpił kolejny zwrot akcji. Zaczęło się od zagrania Kudłacz-Gloc, której udało się zablokować piłkę nieuchronnie zmierzającą do pustej polskiej bramki. Ponownie Płaczek odbiła kilka ważnych piłek i w 54. min prowadzenie ponownie urosło do pięciu trafień – 32:27. Szwedki jeszcze się nie poddawały, ale upływający czas działał na ich niekorzyść i biało-czerwone obroniły korzystny wynik.

W niedzielę kolejnym rywalem Polek będą Czeszki.

Po meczu powiedziały:

Karolina Kudłacz-Gloc (kapitan reprezentacji Polski): „Gramy zespołowo i ogromnie się cieszymy, kiedy któraś z nas zdobędzie bramkę. Jedna pracuje dla drugiej. Zasłużyłyśmy na to znakomite otwarcie. Drzwi do następnej rundy otwierają się trochę szerzej, ale nie zapominajmy, że to są mistrzostwa i każdy mecz będzie bardzo trudny, nawet z potencjalnie słabszym rywalem. Dużo sił wkładamy w to, żeby ten zespół funkcjonował jako jedność. Także poza parkietem, w hotelu, robimy wiele rzeczy wspólnie. We wcześniejszych latach grając z drużynami skandynawskimi miałyśmy spore problemy. Miałyśmy przewagę, potem robiłyśmy kilka błędów i one nas dochodziły. Potem swoją mentalnością skandynawską wygrywały z nami. Chyba teraz dorosłyśmy do tego, żeby grać jak one, że w trudnych momentach potrafimy odetchnąć mocniej i ponownie odskoczyć od rywalek. Tego bardzo długo się uczyłyśmy”.

Kinga Achruk (rozgrywająca reprezentacji Polski, MVP spotkania): „Szwecja to bardzo mocny i utytułowany zespół, dlatego jestem ogromnie dumna ze wszystkich dziewczyn, bo pokazałyśmy walkę. Nie chcę popadać w euforię, bo musimy się teraz przygotować na jutrzejszy, równie ważny pojedynek z Czechami. Każdy mecz jest na wagę złota, nieważne czy to jest Szwecja czy Norwegia. Pokazałyśmy dziś wielką walkę i serce. Każda zawodniczka, która wyszła na parkiet dołożyła swoją cegiełkę do tego zwycięstwa. Dziś wygrał zespół, a nie pojedyncze zawodniczki. Jest dużo debiutantek, ale wspaniale wkomponowały się w zespół. Dlatego stanowimy kolektyw i w tym tkwi nasza siła”.

Adrianna Płaczek (bramkarka reprezentacji Polski): „Cechowała nas zespołowość. Dzisiaj gryzłyśmy parkiet. Ciężkie spotkanie, walczyłyśmy od początku do końca i zostawiłyśmy na boisku kawał serca. Cieszymy się, że wchodzimy w te mistrzostwa ze zwycięstwem. Szwedki były trochę zaskoczone. To było widać po ich twarzach. Zostało nam teraz kilka chwil na regenerację i skupiamy się na kolejnym, niedzielnym spotkaniu z Czeszkami”.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*