MŚ 2018 – Polska – Senegal 1:2. Fatalny początek mundialu

Gol Grzegorza Krychowiaka był jedynym miłym akcentem przegranego meczu z Senegalem fot.Abedin Taherkenareh/EPA-EFE/REX/Shutterstock

„Zagraliśmy słaby mecz” – przyznał wprost po ostatnim gwizdku Wojciech Szczęsny. Biało-czerwoni ulegli w Moskwie Senegalowi 1:2 w swoim pierwszym spotkaniu piłkarskich mistrzostw świata.

Ocena polskiego bramkarza jest surowa, ale bardzo trafna. Na pierwszy celny strzał biało-czerwonych trzeba było zaczekać aż do 50. minuty, kiedy z rzutu wolnego uderzał Robert Lewandowski. Przed przerwą podopieczni trenera Adama Nawałki praktycznie nic nie pokazali, a w dodatku pechowo stracili bramkę.

Senegal bowiem również nie prezentował się rewelacyjnie. Największa gwiazda „Lwów Terangii” Sadio Mane w ofensywie był niewidoczny. W 37. minucie na strzał z dystansu zdecydował się jednak Idrissa Gueye. Trudno ocenić, czy piłka leciała w światło bramki, ale po tym jak odbiła się od Thiago Cionka wpadła do siatki obok kompletnie zdezorientowanego Szczęsnego.

Od początku drugiej połowy Polacy dłużej utrzymywali się przy piłce, ale w 60. minucie popełnili bardzo kosztowny błąd. W stronę własnej bramki piłkę wycofał Grzegorz Krychowiak, który nie zauważył wbiegającego na murawę, a opatrywanego wcześniej Mbaye Nianga. Nie widział go również Jan Bednarek, który przegrał z nim pojedynek biegowy. Napastnik Torino przejął piłkę, minął wybiegającego poza pole karne Szczęsnego i bez trudu trafił do pustej bramki.

Biało-czerwoni kilkakrotnie zagrozili później senegalskiej bramce. W 70. minucie z trudnej sytuacji tuż obok słupka uderzał Milik, w 79. główkę Dawida Kownackiego obronił bramkarz, a w 82. zablokowano strzał Maciej Rybusa.

W 86. minucie winę częściowo odkupił Krychowiak. Z rzutu wolnego dośrodkował Kamil Grosicki, a 28-letni pomocnik bardzo ładnym uderzeniem głową zdobył kontaktowego gola.

Wynik nie uległ już zmianie, co oznacza, że Polacy nie przełamali złej passy w pierwszych meczach w mistrzostwach świata. To była trzecia z rzędu porażka, a szóste spotkanie bez zwycięstwa.

Wtorkowy mecz był 100. w karierze w narodowych barwach Jakuba Błaszczykowskiego. Zajmuje pod tym względem drugie miejsce w klasyfikacji wszech czasów, ex aequo z Grzegorzem Latą. Na czele rankingu znajduje się Michał Żewłakow – 102 występy.

Wcześniej w drugim spotkaniu grupy H Japonia niespodziewanie pokonała Kolumbię 2:1. W niedzielę to Polacy zmierzą się z zespołem z Ameryki Południowej, a Azjaci z Senegalem.

Piłkarze reprezentacji Polski po meczu powiedzieli:

Kamil Grosicki: „Wygrywamy i przegrywamy jako zespół. Tu nie ma co winić kogoś za utratę bramki czy cokolwiek. Zagraliśmy dzisiaj słabo. Mimo wszystko mieliśmy ten mecz pod kontrolą. W pierwszej połowie straciliśmy kuriozalną bramkę, w drugiej połowie znowu. I ciężko nam było cokolwiek zrobić. Mało tworzyliśmy z przodu sytuacji. Nie tak miało to wyglądać. Mieliśmy grać szybko, zmieniać strony. Mówiłem przed mundialem, że Senegal to najsilniejszy rywal w naszej grupie. Ale walczymy dalej. Teraz mecz z Kolumbią. Po dzisiejszym ciosie będziemy zdecydowanie mocniejsi w niedzielę”.

Grzegorz Krychowiak: „Na pewno przed gwizdkiem sędziego byliśmy, może nie to, że pewni swego, ale wierzyliśmy w sukces. Mieliśmy skład, która pozwalał grać w piłkę. Choć ta agresywna gra przeciwnika uniemożliwiała nam utrzymanie się przy piłce, zwłaszcza w środkowej części boiska. No i wszyscy widzieliśmy, jak to się potoczyło. Żółta kartka w pierwszej połowie sprawiła, że musiałem uważać, aby nie dostać czerwoną”.

Maciej Rybus: „Na papierze wyglądało, że mamy ofensywny skład, z wieloma zawodnikami, którzy potrafią grać pod bramką rywali, kreować sytuacje. Tymczasem takie okazje z akcji stworzyliśmy może dwie… Bramkę zdobyliśmy po rzucie wolnym. Wcześniej był jeszcze strzał Roberta Lewandowskiego, również z rzutu wolnego. I to wszystko. Teraz mecz z Kolumbią, który będzie dla nas jak finał. Dwie drużyny, które przegrały pierwsze mecze, mają przysłowiowy nóż na gardle. Musimy zrobić wszystko, żeby liczyć się dalej w tym turnieju. Jesteśmy w stanie mentalnie się odbudować po tej porażce”.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*