MŚ 2018 – Niemcy – Szwecja 2:1. Zwycięstwo w osłabieniu, po golu w ostatniej minucie

Bramka w ostatniej minucie pozostawiła piłkarzy Niemiec w grze o awans fot.Friedeman Vogel/EPA-EFE/REX/Shutterstock

Broniący tytułu mistrza świata Niemcy byli „nad przepaścią” przez długi okres meczu grupy F ze Szwecją, ale ostatecznie pokonali ekipę „Trzech Koron” 2:1 i znacznie przybliżyli się do awansu do 1/8 finału.

W pierwszej kolejce podopieczni selekcjonera Joachima Loewa przegrali z Meksykiem 0:1 i musieli przynajmniej zremisować ze Szwecją, aby zachować szansę na występ w fazie pucharowej. Zależało im jednak na zwycięstwie, ponieważ wtedy wygrana z Koreą Południową w środę dałaby im awans niezależnie od wyniku rozgrywanego jednocześnie spotkania Szwecji z Meksykiem.

W roli głównej – najpierw jako czarny charakter, a potem jako bohater – wystąpił w Soczi Toni Kroos. To on źle podał piłkę przy wyprowadzaniu akcji spod własnej bramki w 32. minucie, a rywale wykorzystali ten błąd i objęli prowadzenie. Na listę strzelców wpisał się Ola Toivonen, który przelobował bramkarza Manuela Neuera.

Kroos zrehabilitował się w piątej doliczonej minucie drugiej połowy, kiedy popisał się ładnym, technicznym strzałem z okolic bocznej linii pola karnego, ustalając wynik na 2:1. Wtedy mistrzowie świata grali już w dziesiątkę, ponieważ sędzia Szymon Marciniak pokazał dwie żółte kartki Jerome’owi Boatengowi – tę drugą w 82. minucie.

Mecz w Soczi miał niezwykle emocjonujący przebieg. Zgodnie z oczekiwaniami podopieczni Loewa od samego początku szturmowali bramkę rywali. Po akcji w trzeciej minucie celne strzały na bramkę oddali Julian Draxler i Jonas Hector, ale oba uderzenia zablokowali obrońcy reprezentacji „Trzech Koron”.

Szwedzi przetrwali jednak pierwszych kilkanaście minut, a później ataki mistrzów świata osłabły. Co więcej, Skandynawowie sami zaczęli coraz częściej zapuszczać się pod bramkę rywali. Pierwszy raz znalazł się tam już w 11. minucie Marcus Berg, który, wzięty w kleszcze przez dwóch niemieckich obrońców, przewrócił się tuż przed oddaniem strzału na bramkę Manuela Neuera. Sędzia Szymon Marciniak nie dopatrzył się jednak faulu, nie skorzystał też z możliwości obejrzenia powtórki (jednym z asystentów VAR był Paweł Gil).

Zwarte szeregi w defensywie i groźne kontrataki dawały Szwedom coraz więcej pewności siebie, czego efektem był gol Toivonena. Sensacyjny wynik 1:0 utrzymał się do przerwy, a gdyby nie zmienił się do końca meczu, wówczas po raz trzeci z rzędu obrońca trofeum zakończyłby udział w mundialu na fazie grupowej.

Drugą połowę Niemcy rozpoczęli tak samo, jak pierwszą, ale tym razem przyniosło to efekt. Już w 48. minucie z lewego skrzydła w pole karne dośrodkował Timo Werner, tor jej lotu lekko zmienił wprowadzony po przerwie Mario Gomez, a do siatki trafił Marco Reus. Pomocnik Borussii Dortmund znalazł się w pierwszym składzie kosztem Mesuta Oezila, którego zabrakło w wyjściowym składzie ważnego turnieju po raz pierwszy od 2010 roku.

Tym razem Szwedzi nie potrafili wyprowadzić już tak składnych akcji, a dominacja Niemców stawała się coraz wyraźniejsza z każdą minutą. Mistrzowie świata byli przy piłce przez 71 procent czasu gry, wymienili też łącznie 619 celnych podań, podczas gdy rywale mieli ich zaledwie 167. Napór podopiecznych Loewa zelżał tylko na chwilę po drugiej żółtej kartce dla Boatenga, ale w końcówce znów nie pozwolili ekipie „Trzech Koron” ani na chwilę oddechu.

Marciniak doliczył dodatkowe pięć minut do czasu gry i właśnie ta ostatnia okazała się zgubna dla Szwecji. Po faulu w pobliżu bocznej linii pola karnego Kroos podał do Reusa, ten zatrzymał piłkę w miejscu i przygotował ją do strzału dla partnera, a pomocnik Realu Madryt nie dał szans świetnie spisującemu się wcześniej Robinowi Olsenowi.

Selekcjoner Loew prowadził drużynę narodową po raz setny. W przyszłości będzie zapewne dobrze wspominał 79. zwycięstwo swoich podopiecznych, jednak na pewno kosztowało go ono wiele nerwów. Pod jego wodzą Niemcy mieli też 11 remisów i 10 porażek.

Niemcy są na drugim miejscu w tabeli z trzema punktami i bilansem goli 2-2. Identyczny dorobek mają Szwedzi, którzy są sklasyfikowani niżej, bo przegrali w bezpośrednim meczu z mistrzami świata. Liderem po zwycięstwie nad Koreą Południową 2:1 jest Meksyk z sześcioma punktami i bilansem 3-1, a Azjaci pozostają z zerowym dorobkiem (1-3). Każda z drużyn ma jeszcze szansę na awans, każda może też zostać wyeliminowana.

Po meczu powiedzieli:

Joachim Loew (trener Niemiec): „Zwyciężyliśmy i to jest najważniejsze. Tym bardziej, że mecz był dla nas bardzo trudny. Graliśmy w końcówce w dziesiątkę, pojawiły się problemy ze zmęczeniem. Po pierwszej połowie, gdy wynik nie był dla nas korzystny, powiedziałem zawodnikom, że nie mogą tracić nerwów, że mamy jeszcze 45 minut na zmianę rezultatu. Udało się, rywale nie wytrzymali naszej presji. Gramy dalej. Zasłużyliśmy na wygraną, ponieważ wierzyliśmy w nią, pokazaliśmy charakter. Szwecja miała tylko dwie okazje. Widzieliśmy, że nawet taki zawodnik jak Toni Kross może popełnić błąd tego rodzaju (przy bramce dla Szwecji). Tym bardziej ucieszyłem się, gdy strzelił drugiego gola”.

Toni Kross (strzelec zwycięskiego gola dla Niemiec): „Oczywiście pierwszy gol był po moim błędzie. Przy 400 podaniach w ciągu meczu może się zdarzyć jedno, dwa, które nie trafią tam, gdzie powinny. Teraz trzeba odpocząć, ponieważ nie mamy wiele czasu przed meczem z Koreą Południową. Momentami graliśmy naprawdę dobrze. Byliśmy bardzo krytykowani, czasami słusznie, i wielu ludzi w Niemczech byłoby zadowolonych, gdybyśmy dziś zostali wyeliminowani”.

Janne Andersson (trener Szwecji): „To była prawdopodobnie najtrudniejsza końcówka meczu w mojej karierze. Nadal mamy szansę wyjścia z grupy, zawodnicy w to wierzą. Ale oczywiście trochę emocjonalnie jesteśmy rozczarowani, gdyż nie udało się utrzymać jednego, wymarzonego punktu. Trzeba +lizać rany+ po porażce i jak najlepiej przygotować się do ostatniego meczu grupowego z Meksykiem”.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*