MŚ 2018 – Korea Południowa – Niemcy 2:0. Obrońcy tytułu poza mundialem

Po końcowym gwizdku radość Koreańczyków nie miała końca fot.Diego Azubel/EPA-EFE/REX/Shutterstock

Po raz trzeci z rzędu i czwarty w ostatnich pięciu mistrzostwach świata obrońcy tytułu odpadli w fazie grupowej. Los Francji (2002), Włoch (2010) i Hiszpanii (2014) podzielili Niemcy, którzy po porażce z Koreą Południową 0:2 zajęli ostatnie miejsce w grupie F.

Spotkanie, które piłkarze trenera Joachima Loewa musieli wygrać, by zapewnić sobie awans, potwierdziło, że w Rosji byli oni w słabej dyspozycji. Porażka na inaugurację z Meksykiem, „wymęczone” w ostatnich sekundach zwycięstwo nad Szwecją – to nie był przypadek. Niepewny formy swoich zawodników szkoleniowiec po raz kolejny dokonał kilku zmian w składzie. Parę stoperów tym razem tworzyli Mats Hummels i debiutujący (podobnie jak Leon Goretzka) w mundialu Niklas Suele, a na ławce rezerwowych – po raz pierwszy w MŚ – został Thomas Mueller.

W środę w Kazaniu wszystkie bolączki Niemców znalazły potwierdzenie na boisku. Wolne i schematyczne rozgrywanie piłki, brak pomysłu, kreatywności i mnóstwo niedokładności sprawiały, że ambitni Koreańczycy nie mieli wielkich problemów z rozbijaniem ataków mistrzów świata.

Z olbrzymiej przewagi Niemców w posiadaniu piłki nic nie wynikało. Co więcej, w pierwszej połowie – całkiem bezbarwnej w ich wykonaniu – to rywale byli bliżsi szczęścia. W 19. minucie po uderzeniu z rzutu wolnego Jung Woo-younga błąd popełnił Manuel Neuer, który wypuścił piłkę i musiał interweniować po raz drugi, by zażegnać niebezpieczeństwo. Sześć minut później lider i kapitan Azjatów Son Heung-min za bardzo skupił się na sile strzału, a za mało na precyzji i w dogodnej sytuacji posłał piłkę w trybuny.

Niemcy odpowiedzieli tylko strzałem Timo Wernera w… 39. minucie. To była ich pierwsza w miarę składna i groźna akcja.

Początek drugiej połowy wlał zapewne trochę optymizmu w serca niemieckich kibiców, bo w krótkim czasie dwukrotnie gorąco zrobiło się pod koreańską bramką. W 48. minucie „główkę” Goretzki efektownie obronił Cho Hyun-woo, a trzy minuty później z 11 metrów przestrzelił Werner. Loew na nieporadność swojej drużyny zareagował dwoma zmianami, wprowadzając do gry Mario Gomeza i Muellera.

Tymczasem świetną okazję zaprzepaścił Moon Seon-min, który zamiast podać do lepiej ustawionych kolegów pogubił się w dryblingu w polu karnym.

Z każdą mijającą minutą rosła przewaga obrońców tytułu, choć ich akcje były szarpane, a piłkę tracili często po szkolnych błędach. W 87. minucie po dośrodkowaniu słabo spisującego się Mesuta Oezila nie trafił w piłkę głową, a ta odbiła się od jego… barku i wyszła za boisko. Po kilkudziesięciu sekundach strzelił Toni Kroos, ale na posterunku był bramkarz rywali.

W pierwszej minucie doliczonego czasu gry jedna z kontr przyniosła Koreańczykom rzut rożny. Po dośrodkowaniu powstało spore zamieszanie, a piłka trafiła pod nogi Kim Young-gwona, który umieścił ją w siatce. Amerykański arbiter gola nie uznał, gdyż jego asystent dopatrzył się spalonego. Główny jednak otrzymał sygnał od arbitrów obsługujących system VAR i skorzystał z możliwości zobaczenia powtórki. Po chwili wskazał na środek boiska i Koreańczycy oszaleli ze szczęścia.

Zszokowani Niemcy zaczęli dopytywać trenerów, ile czasu sędzia doliczył i rzucili się do ataku. Zaangażował się nawet Neuer i skończyło się to… stratą drugiego gola. Po nieudanym dryblingu do wybitej spod jego nóg piłki popędził Son Heung-Min i skierował ją do pustej bramki. 2:0. Jeszcze Hummels miał szansę zmniejszyć rozmiary porażki, ale z bliska ponownie niecelnie strzelił głową.

Po końcowym gwizdku radość Koreańczyków nie miała końca, a załamani Niemcy padli na murawę.

Po meczu powiedzieli:

Shin Tae-yong (trener Korei Płd.): „Z jednej strony czuję wielką radość, a z drugiej pustkę, bo przecież pokonanie mistrzów świata nie oznacza, że będziemy dalej grać w mundialu. Powiedziałem piłkarzom przed meczem, że mamy nie więcej niż jeden procent szans, by wygrać, ale muszą wierzyć, że są w stanie właśnie dziś tego dokonać. Zastanawiałem się, jakie błędy mogą popełnić Niemcy, którzy musieli zwyciężyć, by awansować dalej. Późno, ale je popełnili. Myślę, że bardziej ofensywna strategia mogłaby nas zgubić”.

Cho Hyun-woo (bramkarz Korei Płd.): „Nie rozegrałem dotychczas tak perfekcyjnego meczu jak ten. Cała drużyna walczyła dla naszego narodu. Jeszcze po końcowym gwizdku nie mogłem uwierzyć, że udało nam się pokonać Niemcy. To coś fantastycznego”.

Joachim Loew (trener Niemiec): „Za wcześnie jest, aby kategorycznie odpowiedzieć na pytanie, czy dalej będę trenerem reprezentacji. Potrzebuję kilku, kilkunastu godzin, żeby +przetrawić+ to, co się stało. Rozczarowanie jest oczywiście ogromne, jednak musimy temu dzielnie stawić czoła. Zawiedliśmy zwłaszcza w ataku, dziś po raz drugi w tym turnieju nie udało nam się zdobyć gola. Drużynie brakowało lekkości, polotu. Patrząc przez pryzmat trzech spotkań wygląda na to, że zasłużenie zostaliśmy wyeliminowani. We wszystkich turniejach od 2006 roku docieraliśmy co najmniej do półfinału. Teraz nasza przygoda skończyła się bardzo szybko i za to w imieniu drużyny mogę przeprosić”.

Oliver Bierhoff (menedżer reprezentacji Niemiec): „W szatni panuje kompletna cisza. Wszyscy są głęboko rozczarowani i w smutku przeżywają to, co się stało. Wielka frustracja, wielkie rozczarowanie. Wiedzieliśmy, że czeka nas trudny mundial, ale takiego rozstrzygnięcia się nie spodziewaliśmy. Teraz trzeba wszystko przemyśleć, poszukać przyczyn niepowodzenia. +Jogi+ (Loew – PAP) podpisał niedawno nową umowę do 2022 roku. Myślę, że nie jest to ani dobry moment, ani zasadne, by po jednym nieudanym turnieju zakwestionować wszystko, co osiągnął wcześniej. Mocno wierzę, że będzie jednak kontynuował pracę”.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*