ME siatkarzy – Polacy pokonali Hiszpanów 3:0 i o półfinał zagrają z NIemcami

Polscy siatkarze zdeklasowali Hiszpanię w ćwierćfinale mistrzostw Europy fot.Piroschka van de Vouw/EPA-EFE/REX/Shutterstock

Polscy siatkarze wygrali w Apeldoorn z Hiszpanami 3:0 (25:18, 25:13, 25:16) w 1/8 finału mistrzostw Europy. Biało-czerwoni w tym samym holenderskim mieście w poniedziałek o awans do „czwórki” zagrają z Niemcami.

Polska: Michał Kubiak, Mateusz Bieniek, Fabian Drzyzga, Wilfredo Leon, Piotr Nowakowski, Maciej Muzaj, Paweł Zatorski (libero) oraz Damian Wojtaszek (libero), Dawid Konarski, Marcin Komenda, Artur Szalpuk, Karol Kłos, Aleksander Śliwka, Jakub Kochanowski.

Podopieczni Vitala Heynena miejsce w ćwierćfinale zapewnili sobie w piątą rocznicę wywalczenia mistrzostwa świata podczas imprezy odbywającej się w Polsce.

W sobotę, choć po raz pierwszy grali w Apeldoorn, to po raz kolejny w tym turnieju mogli się poczuć, jakby występowali w kraju. Fani biało-czerwonych stanowili przygniatającą większość wśród ok. 6000 tysięcy osób, które zasiadły na trybunach hali Omnisport. Trzeba było mocno wysilić wzrok, by dostrzec w tym tłumie pojedynczych sympatyków Hiszpanów i Holendrów, którzy grali w tej samej hali kilka godzin wcześniej.

Przed meczem specjalnie dla kibiców mistrzów globu z głośników poleciało „Hej sokoły”, a podczas pierwszego seta kibice skandowali „Gramy u siebie”.

Biało-czerwoni, którzy w fazie grupowej stracili tylko seta, byli zdecydowanym faworytem konfrontacji z ekipą z Półwyspu Iberyjskiego. Ta ostatnia co prawa 12 lat temu triumfowała w czempionacie Starego Kontynentu, ale potem już nie notowała sukcesów na arenie międzynarodowej. W 2009 roku zajęła dziewiąte miejsce, a na kolejny występ w imprezie tej rangi czekała potem osiem lat. W poprzedniej edycji odpadła po fazie grupowej i została sklasyfikowana na 16. pozycji. Teraz awans do 1/8 finału wywalczyła rzutem na taśmę. W ostatniej kolejce spotkań w gr. B niespodziewanie pokonała Niemców 3:1 i dzięki temu zepchnęła z czwartego miejsca w tabeli, ostatniego premiowanego awansem do fazy pucharowej, Słowaków.

Heynen zapowiadał, że nie będzie ryzykował i od początku postawił na najmocniejszy skład. Jego drużyna szybko objęła kilkupunktowe prowadzenie i kontrolowała przebieg pierwszego seta. W pewnym momencie, przy zagrywce Miguela Angela Fornesa, zaczęła mieć kłopoty ze skończeniem ataku, do czego przyczyniła się też skuteczność rywali w obronie. Biało-czerwoni odskoczyli ponownie Hiszpanom, gdy w pole serwisowe udał się Wilfredo Leon. Podobnie jak reszta jego kolegów z drużyny nie błyszczał początkowo w ataku, ale zrehabilitował się za sprawą dwóch asów i kilku dodatkowych zagrywek, które znacząco utrudniły zadanie rywalom.

W drugiej odsłonie do grona największych zmór Hiszpanów, obok gwiazdora włoskiej Sir Safety Perugii, który tym razem zaliczył cztery asy (a w całym spotkaniu siedem), dołączył Michał Kubiak. Gdy kapitan zespołu poszedł na zagrywkę przy stanie 12:8, to biało-czerwoni zdobyli cztery punkty z rzędu. Poprawili skuteczność w ofensywie, dobrze funkcjonował też blok, czego efektem było szybkie powiększanie przewagi (17:10, 22:12). Drugą piłkę setową efektownym zbiciem z drugiej linii wykorzystał Leon, który miał też trzy udane bloki.

Ostatnią partię faworyci zaczęli od prowadzenia 4:0. Tym razem swoje na zagrywce – poza pochodzącym z Kuby przyjmującym – dołożył Mateusz Bieniek. Hiszpanie byli coraz bardziej bezradni i tylko wspierająco klepali się po plecach po kolejnych straconych punktach. Na nic zdawały się zmiany dokonywane przez ich szkoleniowca. W końcówce Heynen wymienił cały skład i rezerwowi zwieńczyli dzieło.

Był to pierwszy od 10 lat mecz biało-czerwonych z tą drużyną z Półwyspu Iberyjskiego. Do poprzedniego także doszło podczas ME. Wówczas obowiązywała inna niż obecnie formuła rywalizacji – pojedynek odbył się na początku drugiej fazie grupowej i Polacy wygrali 3:2, a pięć dni później sięgnęli po tytuł.

We wcześniejszym spotkaniu 1/8 finału w Apeldoorn Niemcy wygrali z gospodarzami 3:1.

Po meczu powiedzieli:

Fabian Drzyzga (rozgrywający reprezentacji Polski): „Nasza gra nie zmieni się w jeden dzień ani na dużo lepszą, ani na dużo gorszą. Najważniejsze, by nie była gorsza. Nie narzekamy na to, jak gramy. Obyśmy utrzymali ten poziom, bo najważniejsza jest stabilność gry, by nie było falowania. Bo w skali 1-10 jest +dziesiątka+, a potem nagle spadek na +dwójkę+. Cieszmy się z tego jak gramy na poziomie 6-8. Cieszę się z tego, jak wygrywamy sety. Usłyszałem od jednej dziennikarki, że wygraliśmy 16 setów, tracąc w nich mniej niż 20 punktów. Nie myślałem o tym, że trener Hiszpanów mnie zna z czasów Olympiakosu Pireus. Bardzo go szanuję i miło wspominam naszą współpracę, ale dziś to dla mnie nie miało znaczenia. Nasi dzisiejsi rywale to bardzo dobrze blokująca i broniąca drużyna, przed czym przestrzegał nas Vital Heynen i jak widać, to się sprawdziło. To zdecydowanie był mecz Wilfredo Leona. Chłopak serwował, atakował i blokował. Na pewno napsuł mocno krwi rywalom. Ja jednak przede wszystkim cieszę się z tego, jak funkcjonowała cała drużyna. Maciej Muzaj, Michał Kubiak, wszyscy. Podczas wczorajszego treningu w hali było dość ciemno, dziś na porannym treningu trzeba było już założyć okulary przeciwsłoneczne. Fajnie by było, jakby organizatorzy już nam oszczędzili takich, że tak powiem, pierdół, bo to są takie denerwujące rzeczy. Wchodzisz do hali, widzisz, że jest ciemno, a oni mówią, że jest wszystko ok. Mam nadzieję, że już nie będzie takich akcji”.

Vital Heynen (trener reprezentacji Polski): „Dziś znacznie ważniejsza niż gra była wspaniała atmosfera. Powiedziałem zawodnikom, by kilka minut przed meczem ją chłonęli. Nie mam słów, by opisać to, co robią polscy kibice. Oczywiście, że patrzę na niemiecką kadrę jako na +mój zespół+. Przecież pracowałem z Lukasem Kampą, Gyorgy Grozerem czy Marcusem Boehme przez pięć lat. Tego nie da się tak po prostu odrzucić. Razem wiele przeżyliśmy – wspaniałe chwile, jak wtedy gdy pięć lat temu wywalczyliśmy brąz mistrzostw świata, czy trudne, gdy nie zakwalifikowaliśmy się do turnieju olimpijskiego w Rio de Janeiro. Spędziłem z nimi niesamowity czas. Mogą być bardzo niebezpieczni, na pewno będą też bardzo zmotywowani. Szykuje się wielka bitwa. Są też naprawdę dobrym zespołem”.

Marcin Komenda (rozgrywający reprezentacji Polski):
„Mieliśmy cały mecz pod kontrolą. Jego przebieg był bardzo podobny do naszych pojedynków grupowych. Rywale nie mieli jak nawiązać z nami walki. Zagraliśmy kolejny świetny mecz i oby tak do końca turnieju. Teraz trzeba się przygotowywać do następnego pojedynku z Niemcami, który będzie bardzo ciężkim spotkaniem”.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*