ME koszykarzy – Polska – Słowenia 81:90. Dragic nie do zatrzymania

Goran Dragic był za szybki dla polskich obrońców fot.Markku Ojala/EPA

Reprezentacja Polski koszykarzy przegrała w Helsinkach ze Słowenią 81:90 (22:24, 24:29, 12:21, 23:16) w pierwszym meczu mistrzostw Europy. Piątek będzie dniem przerwy dla drużyn z grupy A, zaś w sobotę biało-czerwoni zagrają z Islandczykami.

Polska: Mateusz Ponitka 22, A.J. Slaughter 12, Przemysław Karnowski 11, Aaron Cel 8, Przemysław Zamojski 7, Adam Waczyński 7, Damian Kulig 4, Adam Hrycaniuk 4, Michał Sokołowski 3, Tomasz Gielo 3, Łukasz Koszarek 0.

Słowenia: Goran Dragic 30, Gasper Vidmar 11, Luka Doncic 11, Klemen Prepelic 10, Anthony Randolph 7, Ziga Dimec 6, Jaka Blazic 5, Edo Muric 4, Aleksej Nikolic 3, Vlatko Cancar 3.

Polacy w inauguracyjnym meczu 40. Eurobasketu musieli uznać wyższość Słoweńców, podobnie jak dzień wcześniej siatkarze podczas mistrzostw Europy rozgrywanych w Polsce. Słoweńscy koszykarze lepiej bronili i mieli wyższą skuteczność rzutów za dwa punkty – trafili 52 proc., przy 44 procentowej skuteczności biało-czerwonych.

Podopieczni trenera Mike’a Taylora mieli o sześć strat (16) więcej niż rywale i jedynie 13 asyst przy 20 takich podaniach koszykarzy serbskiego trenera Igora Kokoskova.

Biało-czerwoni nie byli w stanie zatrzymać lidera Słoweńców, zawodnika Miami Heat Gorana Dragica. Zdobył on 30 punktów, miał cztery asysty, trzy przechwyty i dwie zbiórki. Większość punktów zdobywał z kontrataków, mijając dzięki swojej dynamice i umiejętnościom polskich obrońców.

Tylko pierwsza kwarta, którą biało-czerwoni rozpoczęli w składzie Łukasz Koszarek, Mateusz Ponitka, Aaron Cel i Przemysław Karnowski była wyrównana, w pozostałych dominowali rywale, choć w samej końcówce to biało-czerwoni mieli więcej ochoty do gry i niwelowali wysokie prowadzenie Słoweńców.

Pierwsze punkty zza linii 6,75 m zdobył Cel, ale zaraz odpowiedział Dragic. Aktywny pod koszem Karnowski oraz na obwodzie kapitan Waczyński sprawili, że w połowie kwarty Polska wygrywała 12:10. Kontrataki Słoweńców pozwoliły im odrobić straty i uzyskać minimalna przewagę po 10 minutach (24:22).

Decydująca dla losów spotkania była druga kwarta, a w niej kilka z rzędu strat Polaków, co bezwzględnie wykorzystali rywale. Po 120 sekundach Słowenia prowadził 32:22 i trener Taylor zmuszony był do wzięcia czasu. Po nim gra biało-czerwonych nie uległa zmianie, a po kolejnej kontrze Dragica rywal osiągnął najwyższą w tej części przewagę 34:22.

W końcówce biało-czerwoni zmniejszyli straty do trzech punktów (42:45), ale ostatnie 60 sekund gorszej koncentracji wystarczyło, by Słoweńcy znowu „odskoczyli” i po 20 minutach prowadzili 53:46.

W trzeciej części praktycznie nic nie wychodziło Polakom. Nie pomagały zmiany składu,zawodzili i podstawowi zawodnicy i ich zmiennicy. Tymczasem koszykarze Słowenii wychodzący z ławki punktowali tak, jak podstawowi gracze – pod koszem sprawiał kłopoty Polakom Ziga Dimec, a na obwodzie Jaka Blazic. W 27. minucie po rzucie zza linii 6,75 m tego ostatniego Słowenia miała najwyższą przewagę w spotkaniu, ponad 20-punktową (72:51).

Ostatnia kwarta to skuteczna walka Polaków o zmniejszenie strat. Bardziej agresywne wejścia pod kosz Ponitki, punkty z dystansu Przemysława Zamojskiego i Waczyńskiego pozwoliły zniwelować straty poniżej 10 punktów.

Słoweńcy choć ostatnie siedem minut grali bez środkowych Gaspera Vidmara i Dimeca, którzy musieli opuścić parkiet za pięć fauli, kontrolowali sytuację. Po rzutach walczącego Ponitki w 37. min. Polska przegrywała tylko 79:86 i była to najmniejsza przewaga Słoweńców w drugiej połowie spotkania.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*