Loyola nie dała rady. Cudowny finisz Michigan

Ramblers nie awansowali do finału, ale byli największą rewelacją tegorocznego turnieju NCAA fot.Facebook

Michigan Wolverines (3) przerwali sen Kopciuszka z Chicago i pokonali w San Antonio w pierwszym półfinale Final Four Loyola Ramblers (11) 69:57. Bohaterem meczu był pochodzący z Berlina Moritz Wagner, który do 24 punktów dodał 15 zbiórek. W poniedziałkowym finale Michigan zagra z rozstawioną z numerem pierwszym Villanova Wildcats.

Ramblers zagrali w Final Four po 55-letniej przerwie. Wolverines w ostatnich sześciu latach po raz drugi znaleźli się w najlepszej czwórce NCAA. Oni byli faworytami i nie zawiedli, choć przez długi czas nie mogli złapać właściwego rytmu i wcale nie zanosiło się na ich zwycięstwo. W ostatnich minutach byli jednak nie do zatrzymania, wykorzystując znakomitą dyspozycję Moritza Wagnera i serię błędów rywala.

Rozpoczęło się zgodnie z planem. Po rzucie za trzy punkty Charlesa Matthewsa faworyt objął prowadzenie. Jednak dwie minuty później Ramblers wygrywali 4:3. Wtedy do akcji wkroczyli Moritz i Matthews. Dzięki ich akcjom Wolverines w siódmej minucie wygrywali 12:4. Wydawało się, że w tym momencie nastąpi odjazd faworyta, ale zaczął on grać chaotycznie, niedokładnie, niecelnie rzucać. Wykorzystała to Loyola i w 15 minucie po trafieniach Camerona Krutwiga wyszła na prowadzenie 19:15, systematycznie powiększając przewagę. Celny rzut Donte Ingrama w ostatniej sekundzie pierwszej połowy spowodował, że Ramblers schodzili do szatni, prowadząc 29:22.

Akcja za trzy punkty Krutwiga na początku drugiej odsłony dała chicagowianom najwyższą w meczu przewagę 32:22. Grając świetnie w obronie i neutralizując Muhhameda-Ali Abdur-Rakhmana i Zaviera Simpsona jeszcze w 28 minucie prowadzili 43:34. I w tym momencie stanęli, dając okazję Wolverines do złapania wiatru w żagle.

Przewaga systematycznie malała, w 34 minucie po rzucie za trzy punkty Wagnera została ostatecznie zniwelowana. Chwilę później koszykarze z Ann Arbor wyszli na prowadzenie 49:47 i nie oddali go już do końca. Końcówkę wygrali 38:16 przy skuteczności 57 procent. Wagner robił, co chciał i jak chciał, ostatecznie kończąc spotkanie z dorobkiem 24 punktów i 15 zbiórek.

Dotrzymywał mu kroku Matthews (17 pkt), w końcu zaczął trafiać Abdur-Rakhman (7 pkt). Dobra dyspozycja Krutwiga (17 pkt) i Claytona Custera (15 pkt) nie wystarczyła. Zupełnie niewidoczni byli bohaterowie meczów z Nevadą i Miami. Ben Richardson zdobył zaledwie cztery punkty, Ingram o dwa mniej. 17 popełnionych błędów, w tym 11 w drugiej połowie dopełniło dzieła.

Dariusz Cisowski

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*