LN siatkarzy – Włochy – Polska 2:3. Trzeci zwycięski dreszczowiec

Polscy siatkarze zafundowali swoim kibicom trzy zwycięskie dreszczowce fot.Facebook

Polscy siatkarze wygrali z Włochami 3:2 (23:25, 25:22, 23:25, 25:21, 25:23) w ostatnim meczu turnieju Ligi Narodów w Mediolanie. Biało-czerwoni, którzy mają na koncie osiem zwycięstw i cztery porażki, zachowali szanse na awans do turnieju finałowego.

Zwycięstwa po tie-breakach były wizytówką Polaków w Mediolanie. W takim samym stosunku pokonali wcześniej tam Argentyńczyków i Serbów.

W obu wcześniejszych spotkaniach kluczową rolę – zwłaszcza za sprawą swojej zagrywki – odegrał w ekipie dwukrotnych mistrzów świata Bartosz Kwolek. Trener Vital Heynen postanowił jednak w niedzielę dać mu nieco odpocząć i przyjmujący ONICO Warszawa przez pierwsze dwa sety oglądał poczynania kolegów z kwadratu dla rezerwowych.

Ekipa gospodarzy z kolei w sobotę uległa Argentynie 1:3 i na koniec turnieju przed własną publicznością chciała się zrehabilitować. Szkoleniowiec Gianlorenzo Blengini w całej LN postanowił dać odpocząć wielu gwiazdom swojej ekipy, a pozwala ogrywać się w większości młodszym zawodnikom.

Niedzielny pojedynek – podobnie jak cały turniej w Italii – był ważny dla biało-czerwonych w kontekście przedłużenia szans na awans do Final Six. Przed tym spotkaniem zajmowali szóste miejsce, tracąc do wyprzedzających ich Włochów pięć punktów i mając w dorobku o jedno zwycięstwo mniej.

Pierwszy set właściwie od początku nie układał się po myśli Polaków, którzy popełniali wiele błędów. Przy stanie 7:5 dla rywali Heynen w charakterystyczny dla siebie sposób mocno protestował po decyzji sędziów i szybko zarobił żółtą kartkę. Przewaga podopiecznych Blenginiego rosła (15:10), a biało-czerwoni nie byli w stanie nic zdziałać. W końcówce biało-czerwoni zmniejszyli stratę, ale w decydującym momencie znów notowali kosztowne pomyłki. W ekipie Heynena wszyscy zawodzili, po drugiej stronie siatki na plus wyróżnił się za to Roberto Russo, zdobywca ośmiu punktów.

W pierwszej części kolejnej odsłony utrzymywała się niewielka przewaga gości, a za zdobywaniu punktów głównie odpowiadali Maciej Muzaj i Aleksander Śliwka. Nie oznacza to jednak, że nie zdarzały im się wpadki. Po błędzie drugiego z wymienionych przeciwnicy wyszli na prowadzenie 17:15, a szkoleniowiec Polaków tylko się uśmiechnął z bezsilności. Sytuacja stała się jeszcze trudniejsza (17:20), gdy Oleg Antonov zablokował słabiej sobie radzącego tego dnia Bartosza Bednorz. Seria błędów po stronie Włochów pozwoliła mistrzom świata wrócić do gry, a dwa punkty Muzaja przypieczętowały zwycięstwo w tej partii.

Gdy drużyna z Italii znów wypracowała wyraźną przewagę (16:12) w secie numer trzy Heynen postanowił wpuścić Kwolka. Zagrywki Jakuba Kochanowskiego i bloki Karola Kłosa pozwoliły biało-czerwonym wyjść na prowadzenie 20:19. Przy stanie 23:23 jednak Giulio Pinali bez problemu skończył atak, a chwilę później przechodzącej piłki nie zmarnował Simone Gianelli.

Doprowadzenie do piątej partii nie przyszło Polakom łatwo. Po dobrym początku (5:1) dość szybko roztrwonili przewagę. Muzaj zaliczył kilka błędów, ale zrehabilitował się, kończąc dwie ostatnie piłki po stronie gości.

Tie-break był prawdziwą huśtawką emocji. Po autowym ataku Antonova biało-czerwoni prowadzili 10:6. Chwilę później było już 13:9, ale wówczas nastąpił słabszy okres w grze przyjezdnych, którzy stracili trzy punkty z rzędu. Problemy ze skończeniem ataków mieli zarówno Muzaj, jak i Kwolek. Nerwowość wkradała się w poczynania obu zespołów, czego efektem było sporo zepsutych zagrywek. Po stronie Polaków ważne punkty przy grze na przewagi zdobywał Śliwka. Niewiele brakowało, by set skończył się wygraną Italii 22:20, ale sędzia główny sam postanowił skorzystać z wideoweryfikacji, która wykazała, że Kwolek zaatakował po bloku. Ostatni punkt zdobył Kochanowski, kończąc przechodzącą piłkę.

Było to czwarte zwycięstwo z rzędu Polaków. Pozostali oni na szóstym miejscu w tabeli, ale zrównali się z Włochami pod względem liczby wygranych, a stratę punktową zmniejszyli do czterech.

Podopieczni Heynena na zakończenie występu w fazie interkontynentalnej zagrają w przyszłym tygodniu w Lipsku.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*