LM siatkarzy – efektowny awans Zaksy

Zaksa nie miała najmniejszych problemów z pokonaniem Jastrzębskiego Węgla fot.Facebook

Siatkarze Zaksy Kędzierzyn–Koźle pokonali u siebie Jastrzębski Węgiel 3:0 (25:21, 25:20,25:12) w rewanżowym meczu 1. rundy play off Ligi Mistrzów i awansowali do kolejnej fazy. Pierwsze spotkanie w Jastrzębiu–Zdroju kędzierzynianie wygrali 3:1.

Zaksa: Benjamin Toniutti, Rafał Buszek, Łukasz Wiśniewski, Mateusz Bieniek, Maurice Torres, Sam Deroo – Paweł Zatorski (libero) oraz Sławomir Jungiewicz, Rafał Szymura, Krzysztof Rejno, Marco Falaschi, Korneliusz Banach, Kamil Semeniuk, Aleksander Maziarz.

Jastrzębski Węgiel: Lukas Kampa, Maciej Muzaj, Grzegorz Kosok, Jason DeRocco, Wojciech Sobala, Salvador Hidalgo Oliva – Jakub Popiwczak (libero) oraz Marcin Ernastowicz, Dardan Lushtaku, Rodrigo Quiroga, Patryk Strzeżek, Damian Boruch, Karol Gdowski, Jakub Turski.

Dla trenera jastrzębian Ferdinando De Giorgiego środowy mecz był swego rodzaju powrotem na „stare śmieci”, bowiem w minionych dwóch sezonach doprowadził Zaksę do mistrzostwa Polski. Włoch został ciepło przywitany przez miejscowych kibiców, a przed spotkaniem uroczyście mu podziękowano za dwa lata sukcesów.

Kędzierzynianie w pierwszym spotkaniu zrobili duży krok w kierunku awansu i w środę potrzebowali dwóch wygranych setów. Mimo dużej stawki pojedynku nie było kompletu na widowni hali w Kędzierzynie–Koźlu. Z Jastrzębia–Zdroju przyjechała niewielka – acz głośna – grupa sympatyków gości.

Gospodarze zaczęli znakomicie – od prowadzenia 10:6 i 15:8. Pomogli im trochę rywale, popełniając proste błędy. W końcówce przyjezdni nieco zmniejszyli straty, ale atak trudnego do zatrzymania Maurice’a Torresa spowodował, że było po secie.

W drugiej partii jastrzębianie znaleźli się „pod ścianą”, bo porażka ich eliminowała z dalszej rywalizacji w LM. Prowadzili co prawda 5:3, potem nie pozwalali przeciwnikom na uzyskanie wysokiej przewagi, jednak losów seta i awansu mnie zdołali odwrócić. Gospodarze bardziej zdecydowanie, pewniej i skuteczniej kończyli swoje akcje. Po autowym ataku Jasona DeRocco skończyły się emocje w kędzierzyńskiej hali, a zawodnicy i kibice Zaksy mogli się cieszyć z awansu. Potem trenerzy obu zespołów pozwolili pograć zmiennikom. Z tej konfrontacji też zwycięsko wyszli podopieczni Andrei Gardiniego, wygrywając do 12.

„To nie był łatwiejszy mecz od pierwszego. Jastrzębie momentami grało bardzo trudną zagrywką, komplikując nam zadanie. Dziękuje zespołowi. Mieliśmy w ostatnich dniach problemy zdrowotne. Do końca rozgrzewki nie wiedziałem, czy wszyscy będą mogli zagrać. Czy zrobiliśmy krok w kierunku Final Four? Na razie jest daleko. A przed nami kolejna runda” – powiedział PAP Gardini.

„Nie tak to sobie wyobrażaliśmy. Zagraliśmy bardzo przeciętny mecz. W pierwszym secie wydawało się, ze po słabej serii zaczynamy się odbudowywać, jednak nie udało się dogonić Zaksy. Początek drugiego seta był fajny, punkt za punkt, ale w którymś momencie rywale nas dopadli, złapali kilka razy w bloku i było po wszystkim” – dodał atakujący jastrzębian Maciej Muzaj.

Podkreślił wagę pierwszego meczu. „Szkoda przede wszystkim dwóch pierwszych setów, w których u siebie zagraliśmy fatalnie. Pewnie lepiej by się grało w rewanżu, gdyby szanse awansu były większe. Musieliśmy dziś zagrać idealnie i liczyć na słabszy dzień Zaksy. Nie udało się niestety” – podsumował.

Jastrzębskiemu Węglowi nie udało się przerwać serii porażek z kędzierzynianami. Ostatni raz w ekstraklasie pokonali Zaksę 9 stycznia 2015 – na wyjeździe 3:1.

Kędzierzynianie w kolejnej rundzie zmierzą się z lepszym w dwumeczu pomiędzy Berlin Recycling Volleys i VfB Friedrichshafen. Pierwsze spotkanie w stolicy Niemiec goście – prowadzeni przez selekcjonera reprezentacji Polski Belga Vitala Heynena – wygrali 3:2. Rewanż w czwartek.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*