LM piłkarzy ręcznych – Vive awansowało do Final Four

Karol Bielecki zdobył dla Vive Kielce 9 bramek fot.Herbert Neubauer/EPA

Karol Bielecki zdobył dla Vive Kielce 8 bramek fot.Herbert Neubauer/EPA

Piłkarze ręczni Vive Tauron Kielce pokonali we własnej hali Vardar Skopje 33:31 (16:14) w rewanżowym meczu ćwierćfinałowym i awansowali do turnieju Final Four Ligi Mistrzów. Przed tygodniem w Macedonii polski zespół wygrał 22:20. Turniej finałowy LM odbędzie się w dniach 30-31 maja w Kolonii.

Vive: Marin Sego, Sławomir Szmal – Michał Jurecki 6, Grzegorz Tkaczyk, Tobias Reichmann, Piotr Chrapkowski, Julen Aginagalde 3, Karol Bielecki 8, Mateusz Jachlewski, Manuel Strlek 3, Denis Buntic 4, Zeljko Musa, Uros Zorman 5, Tomasz Rosiński 1, Ivan Cupic 3.

To był drugi w historii występ Vive Tauronu Kielce w ćwierćfinale Ligi Mistrzów piłkarzy ręcznych. Podobnie jak przed dwoma laty, również i tym razem żółto-biało-niebiescy wywalczyli awans do Final Four.

Przez pierwsze 10 minut spotkania wynik oscylował wokół remisu, a gra toczyła się według zasady „bramka za bramkę”. W dziewiątej minucie na tablicy świetlnej widniał remis 5:5. Wtedy przyśpieszyli kielczanie uciekając Vardarowi po rzutach Hiszpana Julena Aginagalde i Michała Jureckiego na dwa trafienia. Nie był to jednak jeszcze dystans nie do nadrobienia dla szczypiornistów ze Skopje, którzy w 19. minucie dogonili gospodarzy (8:8).

Wtedy nadarzyła się szansa dla gości. Po przewinieniach na ławkę kar w ciągu kilkudziesięciu sekund odesłani zostali Jurecki i Chorwat Uros Zorman. Mimo że w polu zostało tylko czterech kieleckich graczy, to nie pozwolili rywalom wykorzystać przewagi, co więcej, grający w przewadze Vardar nie był wówczas w stanie zdobyć ani jednej bramki. W 22. minucie mistrzowie Polski odskoczyli na trzy trafienia. Ostatecznie pierwsza połowowa upłynęła przy stanie 16:14 dla Vive.

W drugiej połowie kielczanie mieli problemy ze zbudowaniem wyższej przewagi. Vardar ambitnie gonił doprowadzając kilkakrotnie do remisu. Od 34. minuty niezwykle uaktywnił się grający w zespole ze Skopje syn trenera Vive Alex Dujshebaev, który okazał się najbardziej skutecznym zawodnikiem tego spotkania trafiając do bramki dziewięciokrotnie.

Od 40. minuty mecz stał się bardzo wyrównany i emocjonujący. Wynik niemal do końca oscylował wokół remisu. Po raz ostatni wyrównany stan (30:30) pojawił się na tablicy wyników w 58. minucie. Ostatnie 150 sekund należało już jednak do Vive, które ostatenie pokonało Vardar 33:31.

Po meczu powiedzieli:

Tałant Dujszebajew (trener Vive Turon Kielce): „Chciałbym podziękować wszystkim moim zawodnikom, którzy rozegrali dziś bardzo ciężki mecz. Awansowaliśmy dalej! Szkoda mi tylko mojego przyjaciela Raula Gonzaleza, trenera Vardaru i mojego syna Alexa, że nie dostali się do Final Four. Życzę im wszystkiego najlepszego. Pragnę podziękować naszym kibicom, którzy zgotowali w Hali Legionów najlepszą atmosferę od 15 miesięcy, czyli od czasu, kiedy zostałem trenerem Vive. W tym spotkaniu zagraliśmy dużo lepiej w ataku niż w obronie. Jestem niezadowolony z zachowania Michała Jureckiego w końcówce (dostał trzeci raz karę dwóch minut i czerwoną kartkę – PAP). Zawodnik powinien mieć szacunek do drugiego zespołu i do końca walczyć, a nie prowokować. Teraz chwila odpoczynku i zaczynamy przygotowania do Final Four Pucharu Polski”.

Karol Bielecki (zawodnik Vive Tauron Kielce): „To było zacięte spotkanie. Osiągnięcie takiego wyniku dużo nas kosztowało. Walczyliśmy z całych sił, choć momentami w obronie, nie tak jakbyśmy chcieli. Awansowaliśmy i to jest dla nas najważniejsze. Myślami jednak bliżej nam do przygotowań do Pucharu Polski i to jest nasz następny krok, który chcemy zrobić”.

Raul Gonzalez (trener Vardaru Skopje): „Kielczanie bardzo dobrze zagrali zarówno w pierwszym, jak i drugim spotkaniu. Gratuluję mojemu przyjacielowi Tałantowi i życzę mu jak i drużynie powodzenia w Final Four. Dziękuję także mojemu zespołowi. Myślę, że przede wszystkim awans przegraliśmy u siebie, w Skopje. W tym spotkaniu chcieliśmy więcej – wygrać i awansować do turnieju finałowego. Aby osiągnąć ten cel walczyliśmy mocno od pierwszej do ostatniej minuty, ale nie udało się. Rywalizowaliśmy przecież z jedną z najlepszych drużyn na świecie, bo taką są Kielce. Jest niedosyt, ale postawa moich zawodników utwierdza mnie w przekonaniu, że są wspaniałym zespołem, najlepszym, jaki mógłbym sobie wymarzyć”.

Alex Dujshebaev (zawodnik Vardaru Skopje): „Zespół, który przegrywa w całym sezonie tylko jeden mecz, musi być jednym z najlepszych w Europie. Takie są Kielce. W ubiegłym tygodniu spotkanie w Skopje nie ułożyło się po naszej myśli. To nie był najlepszy wynik. Dziś walczyliśmy do ostatniej chwili. Nie brakowało po naszej stronie szans, ale jednak nie udało się”.

(PAP)

 

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*