Liga NBA – niespodziewana porażka Raptors, „Byki” lepsze od „Grzmotów”

Lauri Markkanen zapewnił zwycięstwo Bulls rzutem na 4,9 s przed końcową syreną fot.Facebook

Będący liderem na Wschodzie koszykarze Toronto Raptors przegrali na wyjeździe po dogrywce 105:106 z 11. drużyną tej konferencji Brooklyn Nets w piątkowym meczu ligi NBA. Niespodziankę sprawili też Chicago Bulls, pokonując u siebie Oklahoma City Thunder 114:112.

Nets dzięki piątkowemu zwycięstwu przerwali dwie serie porażek – musieli uznać wyższość rywali zarówno w ośmiu wcześniejszych spotkaniach, jak i w ośmiu poprzednich meczach na własnym terenie.

„Bardzo potrzebowaliśmy tej wygranej” – przyznał D’Angelo Russell, zdobywca 29 punktów dla drużyny z Nowego Jorku.

W dogrywce zaliczył sześć „oczek”, ale decydujący rzut oddał – na 64 sekundy przed końcem tej części spotkania – Jarrett Allen. Gospodarze na pięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry mieli przewagę siedmiu punktów, ale Raptors – przy dużym udziale Freda VanVleeta – zdołali doprowadzić do dogrywki. Rozgrywający gości miał także swoją szansę na zapewnienie zwycięstwa swojej drużynie w dogrywce, ale spudłował przy próbie z dystansu oddanej tuż przed końcową syreną. Na niespełna minutę do końca niepowodzenie przy „trójce” zaliczył też jego klubowy kolega Kyle Lowry. Ten ostatni miał największy dorobek w swoim zespole – 32 pkt.

Pierwszoplanową postacią w ekipie „Byków” był tego dnia Lauri Markkanen, który rzucił 24 pkt. O jeden punkt więcej miał co prawda Zach LaVine, ale to Fin zapewnił triumf gospodarzom celnym rzutem na 4,9 s przed końcową syreną. Ekipa z Chicago zakończyła złą passę – przegrała bowiem siedem wcześniejszych meczów. W piątek odniosła pierwsze zwycięstwo odkąd trenerem jest Jim Boylen, który cztery dni wcześniej zastąpił Freda Hoiberga. Boylen wcześniej pełnił rolę asystenta w sztabie szkoleniowym Bulls.

„Grzmotom” nie pomogła imponująca forma Russella Westbrooka, który zaliczył w ciągu 35 minut gry 24 pkt, 17 zbiórek i 13 asyst. To drugie z rzędu, piąte w sezonie i 109. w karierze tzw. triple-double tego koszykarza. Tego dnia dodatkowo miał też 10 przechwytów.

Skutecznością w ofensywnie błysnęli zawodnicy San Antonio Spurs, którzy wygrali u siebie z Los Angeles Lakers 133:120. DeMar DeRozan zdobył dla gospodarzy 36 pkt, ale ważną rolę odegrali rezerwowi. „Jeziorowcy” mieli przewagę 15 „oczek”, ale „Ostrogi” w czwartej kwarcie z nawiązką odrobiły stratę i tę część meczu wygrali 44:21. Duży udział mieli w tym Jakob Poeltl i Davis Bertans. W drużynie z Los Angeles z bardzo dobrej strony pokazał się LeBron James – 35 pkt, 11 asyst i osiem zbiórek – ale nie wystarczyło to do odniesienia zwycięstwa.

Gospodarze przerwali zwycięską serię rywali, którzy wygrali cztery swoje wcześniejsze mecze. Zrewanżowali się też Lakers za środową porażkę, kiedy przegrali w „Mieście Aniołów” 113:121.

W innych piątkowych spotkaniach koszykarze Golden State Warriors pokonali na wyjeździe Milwaukee Bucks 105:95, a zawodnicy Philadelphia 76ers wygrali w Detroit z Pistons 117:111. W ekipie „Szóstek” 38 pkt rzucił Jimmy Butler.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*