Liga NBA – nie milkną echa zastrzeżenia dwóch numerów koszulek Bryanta

Kobe Bryant jest porównywany do legendarnego Michaela Jordana fot.Mark R. Cristino/EPA/REX/Shutterstock

W mediach w USA nie milkną echa meczu w Los Angeles, podczas którego Lakers zastrzegli dwa numery koszulek – 8 i 24, w których przez 20 sezonów grał jeden z najlepszych koszykarzy w historii NBA – Kobe Bryant. Najdroższy bilet kosztował 30 969 dolarów, najtańszy 685,68.

Kibice Lakers fetowali zdarzenie także przed i po zakończeniu spotkania, przed halą, gdzie zorganizowano koszykarskie miasteczko „Kobeland”. Ceremonia odbyła się w przerwie meczu „Jeziorowców” z mistrzem Golden State Warriors (gospodarze ulegli po dogrywce 114:116).

Szkoleniowiec Golden State, pięciokrotny mistrz z Chicago Bulls w roli zawodnika, Steve Kerr porównał Bryanta do legendarnego Michaela Jordana z zespołu „Byków”.

„Myślę, że praca nóg Kobe’go była jednym z najlepszych elementów jego gry. Najlepszym i prawdopodobnie najbardziej niedocenianym, ponieważ wszyscy skupiali się na zdobyczach punktowych i jego atletyce. Ale to właśnie umiejętność przemieszczania się, zwodów sprawiała, że był tak podobny do Michaela” – ocenił Kerr.

Bryant to także pięciokrotny mistrz NBA (2000-02, 2009-10). Jest 10. graczem Lakers, który dostąpił tego zaszczytu, ale pierwszym w historii NBA z dwoma zastrzeżonymi numerami. Z „8” rozpoczynał karierę w barwach „Jeziorowców”. W sezonie 2006/2007 postanowił ósemkę zmienić na „24”. Przed nim uhonorowani zostali tacy legendarni zawodnicy jak: Wilt Chamberlain (numer 13), Elgin Baylor (22), Gail Goodrich (25), Magic Johnson (32), Abdul-Jabbar (33), O’Neal (34), James Worthy (42), Jerry West (44) i Jamaal Wilkes (52).

„Czuję się wspaniale. Jestem dumny, że mogę być tu w tej chwili z rodziną. Nie chodzi o moje koszulki, tylko o tych, którzy byli w takiej sytuacji przede mną. Dzięki nim osiągnąłem to wszystko w karierze, byli dla mnie inspiracją” – powiedział Bryant wymieniając wybitnych poprzedników m.in. Magica, Abdul-Jabbara, czy O’Neala.

Właścicielka Jeannie Buss nie kryła wzruszenia, podobnie jak sam bohater.

„Jeśli oddzieli się osiągnięcia wywalczone w koszulkach z tymi dwoma numerami, to każdy zawodnik z takimi statystykami wszedłby do Galerii Sław NBA. Dziękuję ci za to, że pozostałeś lojalnym wobec purpury i złota (barwy „Jeziorowców” – PAP), gdy mogłeś łatwo odejść i wierzę, że pozostaniesz +Lakersem+ na całe życie” – podkreśliła Buss.

Bryant w jednym z wywiadów wyjaśnił decyzję o zmianie numeru, przypominając, że w liceum grał najpierw z „24”, a potem „33”. Gdy przyszedł do Lakers ten pierwszy numer miał George’a McClouda, a drugi był już zastrzeżony dla Abdula-Jabbara.

Ceremonia przeszła do historii także dlatego, że zgodnie z tradycją Lakers zastrzegają numery zawodników, którzy zostali wprowadzeni do Galerii Sław NBA. Bryant nie dostąpił jeszcze tego. Jedynym koszykarzem klubu przed „Czarną Mambą”,

którego koszulka zawisła pod kopułą hali przed uroczystością w Galerii Sław, był O’Neal.

Bryant zdobył w lidze 33 643 punktów, co daje trzecie miejsce w klasyfikacji wszech czasów (więcej od niego mają tylko Abdul-Jabbar – 38 387 i Karl Malone – 36 928). W trakcie kariery rozegrał 1346 meczów w sezonie zasadniczym i 220 w fazie play off. Średnio zdobywał odpowiednio 25 i 25,6 pkt.

Został wybrany w drafcie 1996 roku z numerem 13 przez Charlotte Hornets, po czym „Szerszenie” oddały go do Lakers za środkowego Vlade Divaca. Dwukrotny mistrz olimpijski (2008 i 2012), 18. razy wybierany do Meczu Gwiazd NBA, stał się piątym zawodnikiem w historii, który rozegrał 20 sezonów i pierwszym, który przez tak długi czas związany był z tylko jednym klubem.

W pożegnalnym występie przeciwko Utah Jazz (101:96) uzyskał aż 60 punktów, trafiając 22 z 50 rzutów z gry. Karierę zakończył 14 kwietnia 2016 roku w wieku 37 lat.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*