Liga angielska – Boruc zatrzymał Chelsea, remis Liverpoolu

Artur Boruc po raz drugi z rzędu zachował czyste konto fot.Peter Powell/EPA/REX/Shutterstock

Piłkarze AFC Bournemouth, z Arturem Borucem w bramce, pokonali na własnym stadionie Chelsea Londyn 4:0 w środowym meczu 24. kolejki Premier League. Prowadzący w tabeli Liverpool tylko zremisował u siebie z Leicester City 1:1.

Boruc po raz drugi z rzędu zagrał w ligowym meczu i ponownie zachował czyste konto. Chelsea w pierwszej połowie przez 70 procent czasu gry utrzymywała się przy piłce, a łącznie oddała siedem celnych strzałów, ale blisko 39-letniego bramkarza londyńczycy nie potrafili pokonać.

Zepchnięte do defensywy „Wisienki” w drugiej połowie wyprowadziły skuteczne kontrataki. W 47. minucie prowadzenie dał im reprezentant Norwegii Joshua King, który później ponownie wpisał się na listę strzelców. Z goli cieszyli się jeszcze David Brooks oraz Charlie Daniels.

„Chelsea grała dobrze, ale Boruc popisał się kilkoma światowej klasy interwencjami. Dodało nam to animuszu i sami wzięliśmy się za zdobywanie goli” – powiedział trener Bournemouth Eddie Howe.

To była pierwsza porażka Chelsea różnicą czterech bramek od 1996 roku, kiedy uległa Liverpoolowi 1:5.

W środę na boisko wybiegł też Jan Bednarek. Obrońca reprezentacji Polski został ukarany żółtą kartką, a jego Southampton zremisował u siebie z Crystal Palace 1:1. W 41. minucie prowadzenie gościom dał Wilfried Zaha, natomiast w 77. wyrównał James Ward Prowse.

Liverpool nie zdołał w pełni wykorzystać wtorkowej porażki Manchesteru City z Newcastle (1:2). Piłkarze trenera Juergena Kloppa świetnie zaczęli spotkanie z Leicester, bo już w trzeciej minucie gola zdobył Senegalczyk Sadio Mane. Gospodarze przeważali, ale tuż przed przerwą „Lisy” wyrównały za sprawą Harry’ego Maguire’a.

W drugiej połowie „The Reds” mieli problem ze stworzeniem sobie dogodnej sytuacji, a raz skrzywdził ich sędzia, który nie zauważył faulu na Naby Keicie i nie podyktował ewidentnego rzutu karnego.

„Rywal był dobrze zorganizowany, a murawa pokryta śniegiem dodatkowo utrudniała nam zadanie. Jeśli chodzi o rzut karny, to bardziej oczywistej sytuacji nie jestem w stanie sobie wyobrazić. Dlaczego nie został podyktowany trzeba pytać sędziego, a nie mnie” – podkreślił Klopp.

Liverpool ma teraz pięć punktów przewagi nad broniącym tytułu Manchesterem City. Trzeci ze stratą siedmiu jest Tottenham Hotspur. „Koguty” od 38. minuty i bramki Craiga Cathcarta przegrywały u siebie z Watfordem, ale zdołały wygrać 2:1 dzięki golom w końcowych dziesięciu minutach Koreańczyka Heung-min Sona oraz Hiszpana Fernando Llorente.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*