Lekkoatletyczne MŚ – po proteście Wojciech Nowicki z brązowym medalem

Wojciech Nowicki dorzucił brązowy medal do złotego Pawła Fajdka fot.Robert Ghement/EPA-EFE/REX/Shutterstock

Po złożonym, przez wiceprezesa PZLA Tomasza Majewskiego i dyrektora sportowego Krzysztofa Kęckiego proteście, młociarzowi Wojciechowi Nowickiemu przyznano brązowy medal mistrzostw świata w Dausze. Złoto wywalczył Paweł Fajdek. Przedstawiciele polskiego związku mieli nagranie, na którym widać było, jak trzeci po konkursie Węgier Bence Halasza pali swoją próbę.

Sędziowie przyznali się do błędu i wstawili Nowickiego na trzecie miejsce, ale uznali też, że błąd wyszedł na jaw po konkursie, gdy Halasz nie miał już szans na odpowiednie zmotywowanie się i próbę przeskoczenia Polaka, który w trakcie konkursu był za nim. Węgier był przecież przekonany, że wciąż ma medal. Uznano, że jego mobilizacja mogła być w tej sytuacji inna. Dlatego postanowiono przyznać dwa brązowe medale.

Nowicki w konkursie rzucił 77,69, a Halasz w przekroczonej próbie 78,19. Drugi był Francuz Quentin Bigot – 78,19. A mistrzem świata – po raz czwarty z rzędu – został Fajdek wynikiem 80,50.

Janusz Rozum, sędzia międzynarodowy IAAF, uważa, że decyzja, która doprowadziła do przyznania młociarzowi Wojciechowi Nowickiemu brązowego medalu mistrzostw świata w Dausze, jest kuriozalna. Rzut Węgra Bence Halasza powinien być unieważniony.

„Długo się nie zastanawialiśmy, mimo że to nagranie nie było wcale takie oczywiste. Dopiero w wideo-roomie było widać czarno na białym, że Węgier przekroczył rzut. Ale za to sędzia uznał, że nie jest to do końca oczywiste i nam w pierwszej instancji odrzucono protest. Poczułem się jak w filmie u Barei. Nerwy były straszne, ale emocje trzeba było opanować, żeby nie wywierać na nikim presji. Postanowiliśmy walczyć dalej i się odwołaliśmy. To się udało” – powiedział dziennikarzom Kęcki.

Zdaniem Rozuma lepiej takie rzeczy załatwiać od razu w trakcie konkursu, a nie po jego zakończeniu. Przepisy jednak na to pozwalają, a wszystkie ekipy protest mogą złożyć do 30 minut po zakończeniu danej konkurencji.

„A tu doszło do kuriozalnej decyzji. Nowicki dostanie medal, to znaczy, że rzut Węgra jest unieważniony, a tak nie jest. To teraz pytanie – czy ten rzut był ważny, czy nieważny? Wynik Halasza nadal widnieje, co znaczy, że rezultat nie został unieważniony. A właśnie tak powinno być i Węgier powinien w drodze łaski otrzymać medal. Takie zachowanie sędziów bym zrozumiał” – przyznał Rozum w rozmowie z PAP.

Międzynarodowy sędzia nie zgadza się z argumentacją, że gdyby Węgier wiedział, iż próba jest nieważna, inaczej by rzucał.

„Konkurs był tak wyrównany, że on cały czas rzucał jak najlepiej. Gdyby prowadził od pierwszej kolejki z dwumetrową przewagą – to tak. Wtedy rzuca się inaczej, ale ten zawodnik cały czas walczył o medal. Po trzeciej kolejce był jeszcze drugi, w czwartej stracił i dopiero jak wszyscy poza Fajdkiem wykonali swoje ostatnie próby, on wiedział, że ma pewny medal. Wcześniej nie” – podkreślił Rozum.

Innego zdania jest trenerka Pawła Fajdka Jolanta Kumor. „On, wiedząc, że ma spalony pierwszy rzut, nie ryzykowałby w kolejnych próbach. Mógł przypuszczać, że 78 metrów da mu już medal, więc podjął walkę o złoto. Ryzykował, szedł na maksa i dlatego kolejne podejścia palił” – tłumaczyła.

Kęcki przyznał, że z czymś takim, jak teraz spotkał się po raz pierwszy. „Dobrze jednak, że sędziowie znaleźli takie rozwiązanie – ono nie krzywdzi nikogo” – podkreślił.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*