Koźmiński: mecz z Chile pokazał, że jest wiele problemów

Jakub Błaszczykowski w pierwszej połowie był dynamiczny, w drugiej zgasł fot.Jakub Kaczmarczyk/EPA-EFE/REX/Shutterstock

„Widzieliśmy wiele problemów, mam nadzieję, że uda się je poprawić w kilka dni” – tak piątkowy mecz polskich piłkarzy z Chile, który podopieczni Adama Nawałki zremisowali 2:2, ocenił wiceprezes PZPN ds. szkoleniowych Marek Koźmiński.

Polacy zagrali z Chile dobrą pierwszą połowę, objęli nawet prowadzenie 2: 0, ale z upływem czasu ich gra wyglądała coraz gorzej.

„Przede wszystkim pojawiły się problemy fizyczne, co na tym etapie przygotowań jest absolutnie naturalne. Trzech, czterech piłkarzy pod koniec meczu łapały skurcze. Nie chciałbym wystawiać indywidualnych cenzurek poszczególnym zawodnikom, ale byli tacy, którzy utwierdzili nas, że są w dobrej formie, ale byli i tacy, po których widać było, że mają kłopoty. Wiadomo, że pod względem fizycznym tak to teraz powinno wyglądać. Będzie jeszcze czas na złapanie świeżości, ale o tym przekonamy się już w Rosji, bo wtorkowy mecz z Litwą będzie miał zupełnie innych charakter niż spotkanie z Chile” – ocenił Koźmiński, który reprezentował Polskę na mistrzostwach świata w 2002 roku.

Ekspertów i kibiców w starciu z Chile interesowało jak poradzi sobie Jan Bednarek, który przygotowywany jest do gry w podstawowym składzie, jako zastępca kontuzjowanego Kamila Glika.

„Wszyscy chcieli zobaczyć w akcji Bednarka, aby zweryfikować go w nowej roli – zawodnika podstawowego składu w parze z Michałem Pazdanem. Oceniam jego występ na więcej niż poprawny. Inaczej jednak patrzeć należy na Bednarka, a inaczej Kamila Grosickiego czy Jakuba Błaszczykowskiego. Co do Kuby to były spore obawy, bo przecież wiosną leczył kontuzję i mało grał. W pierwszej połowie był dynamiczny, dużo się działo na jego skrzydle, a po przerwie, jak cały zespół, zgasł” – powiedział Koźmiński.

Wiceprezes PZPN odniósł się też do pojawiających się spekulacji, że być może do pełni sił zdoła jeszcze powrócić Glik, który na jednym z treningów w Arłamowie doznał kontuzji barku.

„Zostawmy Kamila w spokoju, bo te ciągłe pytania o szanse na jego powrót zaczynają przypominać jakieś żarty” – uciął temat Koźmiński.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*