Iwański: szanse Radwańskiej i Kvitovej w finale – 50 na 50

fot.Wallace Woon/EPA

Petra Kvitowa na osiem meczów z Agnieszką Radwańską przegrała tylko dwa, ale oba w WTA Finals fot.Wallace Woon/EPA

Tomasz Iwański uważa, że Agnieszka Radwańska nie jest faworytką pojedynku z czeską tenisistką Petrą Kvitovą w niedzielnym finale turnieju WTA Finals w Singapurze, ale też nie stoi na straconej pozycji. „Szanse oceniam 50 na 50” – powiedział były trener Nadieżdy Pietrowej.

Radwańska dotychczas osiem razy rywalizowała z Kvitovą i wygrała tylko dwa z tych meczów. Oba były spotkaniami grupowymi w mastersie. Zdaniem Iwańskiego takie statystyki jednak nie są ważne, zwłaszcza w przypadku pojedynku granego pod koniec sezonu.

– Każdy mecz to inna historia. W imprezie takiej jak WTA Finals, która jest dla tenisistek właściwie nagrodą za dobre wyniki w całym sezonie zdarza się sporo niespodzianek. Kvitova może być bardzo groźna, jeśli będzie trafiać. Leworęczne zawodniczki, które – tak jak ona – uderzają mocno – są niewygodne dla Agnieszki, ale może Czeszka nie będzie trafiać. A nawet jeśli, to Radwańska jest obecnie w bardzo dobrej formie i stać ją na to, by znacząco utrudnić rywalce zadanie za sprawą odpowiedniego sposobu gry. Może to zrobić choćby bazując na swoim doświadczeniu, ma też od tego ludzi w sztabie. Przewidywanie losów meczu w kobiecym tenisie jest jednak bardzo trudną sprawą – zaznaczył.

Podkreślił on, że Kvitova jest nieco bardziej nieprzewidywalna niż Rosjanka Szarapowa, którą Czeszka wyeliminowała w półfinale.

– Szarapowa jednak trzyma pewien stały poziom, a z Kvitovą nigdy nic nie wiadomo. Poza tym na szybkiej nawierzchni serwis leworęcznej tenisistki sprawia więcej kłopotu, trudniej się returnuje. Choć to też zależy od danej osoby. To tak jak z samochodami. Jednemu bardziej się podoba jaguar, innemu – mercedes, a to nie znaczy, że któreś z tych aut jest przez to lepsze. Niezależnie od tego, czy Agnieszka trafiłaby w finale na Kvitovą czy na Szarapową, to nie może zdawać się na to, co zrobi rywalka, tylko postawić na swoją grę i aktywność – argumentował.

Były szkoleniowiec Pietrowej i Jarosławy Szwedowej określił obecną grę krakowianki jako fantastyczną. Według niego to efekt aktualnej formy 26-letniej zawodniczki oraz jej talentu.

– Tyle razy już o tym mówiono i pisano. Myślę, że niektórymi zagraniami, które oglądaliśmy w wykonaniu Polki w ostatnich dniach potwierdziła, że jest – jeśli nie najbardziej utalentowaną – to jedną z najbardziej utalentowanych tenisistek w tourze – ocenił.

W półfinale Radwańska pokonała Hiszpankę Garbine Muguruzę 6:7 (5-7), 6:3, 7:5. W ostatnich dniach pojawiały się głosy, że Polka miała sporo szczęścia w tegorocznej edycji WTA Finals. Do najlepszej czwórki – tak tak Kvitova – awansowała z jednym zwycięstwem w fazie grupowej. Dodatkowo w sobotę grała z wyraźnie podmęczoną Muguruzą, która w Singapurze rywalizuje wciąż w deblu i odczuwała skutki braku dnia przerwy.

– W naszym kraju zawsze dzieli się włos na czworo. Jest takie mądre powiedzenie – szczęście sprzyja lepszym. Agnieszka pokazała w tym turnieju, że walczy do końca, bardzo dobrze grała już w pierwszym meczu w grupie z Szarapową, ale wówczas Rosjanka zaskoczyła swoją dobrą postawą. Kwestia zaskakujących awansów to specyfika fazy grupowej. Miała trochę szczęścia, ale proszę mi pokazać jakiegoś zwycięzcę np. wielkiego Szlema, który nie miał w drodze do sukcesu w którymś meczu szczęścia. Agnieszka temu szczęściu pomogła. Radwańska w tym sezonie miała bilans z Hiszpanką 0-4, nie jest łatwo w takiej sytuacji. Ale pokazała charakter – podsumował Iwański.

Zwrócił uwagę, iż impreza – mimo nieobecności liderki rankingu WTA Amerykanki Sereny Williams – ma prestiż i podczas niej prezentowany jest wysoki poziom.

– Serena jest tylko człowiekiem, a Roberta Vinci podczas US Open pokazała, że Amerykankę da się pokonać. Ogólnie mam nie najlepsze zdanie o poziomie kobiecego tenisa, ale takie zagrania jak np. Radwańskiej w tie-breaku pierwszego seta meczu z Halep, gdzie chodzi o to, by odpowiednio przystawić rakietę i odbić piłkę – to właśnie odróżnia wielkich zawodników od przeciętnych. Krakowianka jest na razie wielka jeśli chodzi o krajowy tenis, ale jeśli wygra WTA Finals, a potem jeszcze Wielkiego Szlema, to będzie też taka w światowym tenisie, bo na razie jest wspaniała, ale brakuje jej jeszcze tego znaczącego sukcesu. Wydaje się obecnie silna mentalnie i mam nadzieję, że zostanie pierwszą osobą z Polski, która wygra mastersa – zaznaczył trener.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*