French Open – Radwańska: nie powinno się grać w takim deszczu

Agnieszka Radwańska dawno już nie przegrała z tak nisko notowaną rywalką fot.Robert Ghement/EPA

Agnieszka Radwańska dawno już nie przegrała z tak nisko notowaną rywalką fot.Robert Ghement/EPA

Agnieszka Radwańska skrytykowała organizatorów wielkoszlemowego turnieju French Open za to, że dopuścili do rozgrywania spotkań na bardzo mokrych kortach. „Nie powinno się grać w takim deszczu” – zaznaczyła polska tenisistka po porażce w 1/8 finału.

– Jestem zaskoczona i zła, że musiałyśmy grać w takim deszczu. To nie jest impreza z pulą nagród 10 tysięcy tylko Wielki Szlem. Jak można pozwolić, by zawodnicy grali w deszczu? Wciąż jeszcze zostało kilka dni do końca imprezy, więc o co tu chodzi? Jestem wkurzona. Nie mogę grać w takich warunkach. Nie jestem na to wystarczająco zdrowa – zaznaczyła na konferencji prasowej rozstawiona z numerem drugim Radwańska.

Mecz 1/8 finału z Cwetaną Pironkową rozpoczęła w niedzielny wieczór. Z powodu opadów został wówczas przerwany przy stanie 6:2, 3:0 dla Polki. Tenisistki miały wznowić rywalizację w poniedziałek, ale z powodu intensywnych opadów tego dnia nikt nie wyszedł na kort. We wtorek deszcz towarzyszył imprezie niemal cały czas, a zmieniało się tylko jego natężenie. W trudnych warunkach znacznie lepiej poradziła sobie Bułgarka, która w drugiej partii wygrała sześć kolejnych gemów, a w decydującej odsłonie zwyciężyła 6:3.

– Cwetana wyszła dziś na kort i nie miała nic do stracenia. Jest bardzo solidną zawodniczką, a dziś robiła wszystko, co trzeba. Piłki stały się dziś bardzo ciężkie już po kilku uderzeniach. Było też ślisko. Warunki były coraz trudniejsze. Co mogłam zrobić? Sytuacja stawała się coraz gorsza z każdym gemem – podkreśliła krakowianka.

Podczas spotkania próbowała przekonać prowadzącą spotkanie sędzię, że nie powinno się grać przy takiej pogodzie.

– Nie wiem, kto do tego dopuścił. Nie sądzę, żeby przejmowali się tym, co myślimy. Przejmują się raczej innymi sprawami. Kilka lat temu miałam operację ręki i gra takimi piłkami, jakie dziś były na takim korcie jest dla mnie po prostu niemożliwością. Próbowałam. Może grałam gorzej niż w niedzielę, ale zdecydowanie nie powinno to wszystko wyglądać tak jak dziś – podsumowała druga rakieta świata.

W trzecim secie Radwańska poprosiła o przerwę medyczną ze względu na kłopoty z prawą dłonią.

– Ręka zawsze będzie bolała przy takich warunkach. Piłka się robi bardzo ciężka. Obciążenie jest praktycznie trzy razy większe niż zwykle. Z tym nie będzie lepiej. Teraz parę dni przerwy i mam nadzieję, że będę w stanie grać w normalnych warunkach – zaznaczyła podopieczna Tomasza Wiktorowskiego.

Jak przyznała, nigdy chyba jeszcze nie grała na tak mokrych kortach jak we wtorek w Paryżu. Nigdy wcześniej też żaden jej mecz nie trwał trzy dni.

– Nawet w czasach juniorskich, gdzie się grało dwa single czy dwa deble. Ale wiadomo, to zupełnie inne czasy, inna intensywność – zastrzegła.

Jeden z dziennikarzy zapytał, jak zapowiedziałaby jako pogodynka taką pogodę, jaka panuje obecnie w stolicy Francji. „Powiedziałabym: ludzie, nie grajcie w tenisa” – skwitowała.

Radwańska przyznała, że spotkanie zapewne inaczej wyglądałoby, gdyby rywalizacja mogła zostać dokończona w niedzielę. – Nie wiem, czy byłby to wygrany czy przegrany mecz, ale na pewno inaczej by to wyglądało – zastrzegła.

Podkreśliła, że po przerwie związanej z deszczem po drugim secie próbowała nawiązać walkę z Pironkową.

– Było po równo i wszystko się mogło zdarzyć. Starałam się grać agresywnie, ale nie były to warunki dla mnie – zaznaczyła.

27-letnia Polka przyznała, że sytuacja mogła się potoczyć inaczej, gdyby wykorzystała jedną z okazji, które miała. Jej zdaniem nie można jednak powiedzieć, że za bardzo chciała jak najszybciej skończyć ten mecz.

– Wiedziałam, że jest źle i było to czuć, grając w deszczu. Nie chciałam wtedy szybko zejść. Wolałam raczej grać dłużej, ale wygrać – podkreśliła.

Jak dodała, wraz z innymi zawodniczkami i tenisistami wymieniała krytyczne uwagi dotyczące obecnej sytuacji na kortach im. Rolanda Garrosa.

– Nikt nie był zadowolony z tego, że trzymają nas cały czas w oczekiwaniu. Czasem były komunikaty co pół godziny zapowiadające wznowienie meczów, a ewidentnie było widać, że nie ma szans na grę. A tym bardziej w takich warunkach. Chłopaki już chcieli schodzić z kortu w pewnym momencie. To nie jest dla nikogo dobre, a już tym bardziej jak ktoś ma grać nawet pięć setów w takich warunkach – oceniła.

Dwa poprzednie spotkania także rozgrywała na korcie im. Suzanne Lenglen, a łącznie w całej karierze wystąpiła na nim wcześniej ośmiokrotnie, z czego siedem razy wygrała. Kilka dni temu w rozmowie z dziennikarzami zaznaczyła, że jeśli ma do wyboru ten obiekt i kort centralny, to woli grać właśnie na drugim co do wielkości stadionie French Open.

– Czy stracę sympatię do niego po tym, co się dziś stało? Nie przywiązuję wagi do kortu. Tu raczej nie chodzi o obiekt, tylko o warunki do gry – przypomniała.

Za dobrą uznała decyzję organizatorów, by dzień wcześniej już wczesnym popołudniem odwołać wszystkie spotkania. „Bo było wiadomo już wtedy, że jest dzień wolny. A inaczej byśmy siedzieli od godz. 9 rano do 21. Wtedy jest to bardzo męczące, mimo że się tylko siedzi na kanapie i czeka” – zaznaczyła Radwańska.

Jej zdaniem znacznie lepiej w przypadku deszczu reagują organizatorzy innej imprezy wielkoszlemowej – Wimbledonu.

– Tam jak jest kapuśniaczek, to od razu zakrywają korty i całe szczęście. Nie każą wchodzić na kort przy deszczu – podkreśliła.

Jeden z dziennikarzy zapytał, czy porównuje tegoroczną szansę na ćwierćfinał paryskich zawodów z edycją z 2013 roku, gdy jedyny raz w karierze znalazła się w najlepszej „ósemce” tego turnieju.

– Nawet teraz dokładnie nie pamiętam z kim wtedy grałam. To były inne przeciwniczki, inne mecze. Nie da się tak naprawdę tego porównać – oceniła.

27-letnia tenisistka nigdy nie ukrywała, że nie przepada za grą na kortach ziemnych. We wtorek przyznała, że cieszy się, iż ma już za sobą część sezonu na tej nawierzchni.

– Trawa to zupełnie inna historia, inna gra. Cieszę się, że już po ziemi, mimo że wcale nie były złe te mecze. Na pewno lepiej mi się grało niż w tamtym roku, ale trawa jest trawą i tego będę się trzymać – dodała.

Przyznała, że jeszcze nie ma dokładnie zaplanowanego kalendarza startów jeśli chodzi o turnieje na kortach trawiastych. Radwańska jest ambasadorką piłkarskiej reprezentacji Polski, która w czerwcu rozpocznie udział w mistrzostwach Europy. 16 czerwca na Stade de France biało-czerwoni zmierzą się z Niemcami. Krakowianka w tym czasie może brać udział w turnieju w Birmingham.

– Chciałoby się być w obu miejscach naraz, ale muszę chyba jednak myśleć najpierw o swoim tenisie, a potem o kibicowaniu – zaznaczyła.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*