Francja mistrzem świata! Co to był za mecz!!

Francja powróciła po dwudziestu latach na piłkarski tron fot.Felipe Trueba/EPA-EFE/REX/Shutterstock

Piłkarze Francji po raz drugi w historii zostali mistrzami świata, w niedzielnym finale w Moskwie pokonali Chorwację 4:2. Poprzednio „Trójkolorowi” triumfowali w 1998 roku, wówczas ich kapitanem był Didier Deschamps – obecny selekcjoner. 49-latek został trzecią osobą, która w mundialu triumfowała jako zawodnik i trener; po Brazylijczyku Mario Zagallo i Niemcu Franzu Beckenbauerze.

Francuzi byli faworytami spotkania o tytuł, ale jego początek należał do Chorwatów. Piłkarze z Bałkanów do finału przystępowali po trzech meczach, w których były dogrywki, jednak fizycznie nie ustępowali rywalom.

Podopieczni trenera Zlatko Dalica wygrywali niemal każdy pojedynek główkowy i starali się szybko objąć prowadzenie. W 18. minucie mieli jednak wyjątkowego pecha. Argentyński sędzia Nestor Pitana podyktował dla Francji rzut wolny, choć powtórki telewizyjne pokazały, że Antoine Griezmann nie był faulowany. Do piłki podszedł sam poszkodowany, dośrodkował w pole karne, a Mario Mandzukic interweniował tak niefortunnie, że pokonał własnego bramkarza.

Taki obrót sprawy nie załamał Chorwatów i już dziesięć minut później był remis. Ładnym strzałem z około 15 metrów popisał się Ivan Perisic, piłka odbiła się jeszcze od uda Raphaela Varane’a i kompletnie zmyliła Hugo Llorisa.

Jeszcze przed przerwą szczęście znów uśmiechnęło się do Francuzów. Tym razem po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłka trafiła w rękę Perisica i Pitana po obejrzeniu powtórek podyktował rzut karny. Jego pewnym wykonawcą okazał się Griezmann. Po pierwszej połowie „Trójkolorowi” prowadzili więc 2:1, choć z gry nie stworzyli żadnej dogodnej okazji.

W drugiej części spotkania piłkarze Deschampsa nastawili się na kontrataki, a zdobyte w odstępie sześciu minut dwie bramki praktycznie przesądziły losy rywalizacji. W 59. tuż zza pola karnego trafił Paul Pogba, a w 65. z nieco większej odległości Kylian Mbappe. 19-latek został tym samym drugim najmłodszym strzelcem gola w finale mundialu. Najmłodszym pozostaje Brazylijczyk Pele, który w 1958 roku miał 17 lat.

Chorwacja jest najmniejszym krajem-finalistą MŚ od 1950 roku, kiedy grał w nim Urugwaj. W Rosji zespół ten urzekł kibiców walecznością. Zarówno w 1/8 finału, ćwierćfinale, jak i w półfinale pierwszy tracił bramkę, ale ostatecznie to on cieszył się z awansu.

Tym razem, mimo trzybramkowej straty, również do końca piłkarze z Bałkanów dawali z siebie wszystko. Rozmiary porażki zmniejszył Mandzukic, który w 69. minucie zmusił do błędu próbującego wybić piłkę Llorisa.

Takiego finału kibice już dawno nie oglądali. Poprzednio sześć bramek w decydującym spotkaniu padło w 1966 roku. Wówczas Anglia pokonała RFN także 4:2, ale po dogrywce.

Po meczu powiedzieli:

Didier Deschamps (trener Francji): „To niesamowite. Mamy niezwykle młody zespół, który już jest najlepszy na świecie. To nie był wielki mecz w naszym wykonaniu, ale zaprezentowaliśmy przede wszystkim odporność psychiczną. Zdobyliśmy cztery bramki, więc zasłużyliśmy na zwycięstwo. Cała grupa pracowała bardzo ciężko. Mieliśmy trudne momenty na tym mundialu, jednak je przezwyciężyliśmy. Porażka w finale Euro dwa lata temu bardzo nas zabolała, ale również wiele nauczyła”.

Zlatko Dalic (trener Chorwacji): „Przede wszystkim chcę pogratulować Francji. My jesteśmy smutni, ale jednocześnie dumni. Bramka stracona z rzutu karnego podcięła nam skrzydła i od tego momentu grało nam się już bardzo ciężko. Moim zdaniem w finale mistrzostw świata nie powinno się takich +jedenastek+ dyktować. Bardzo chcieliśmy dziś wygrać, ale niestety taka jest piłka nożna. Francja niczym nas nie zaskoczyła. Dwie pierwsze bramki były wyjątkowo pechowe. Jeśli tracisz cztery gole, nie możesz oczekiwać, że wygrasz mecz”.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*