Ekstraklasa piłkarska – Wisła Kraków bez szans w Zabrzu. Nie pomógł Błaszczykowski

Mateusz Matras zapewnił Górnikowi zwycięstwo nad krakowską Wisłą fot.Facebook

Górnik Zabrze pokonał na własnym stadionie krakowską Wisłę 2:0 w poniedziałkowym meczu kończącym 21. kolejkę piłkarskiej ekstraklasy. W wyjściowym składzie gości wystąpił reprezentacyjny pomocnik Jakub Błaszczykowski, który wrócił do Wisły i do polskiej ligi po 12-letniej przerwie.

Poprzednio zagrał w ekipie „Białej Gwiazdy” 26 maja 2007 roku przeciwko ŁKS Łódź. Wtedy założył koszulkę z napisem „Jeszcze tu wrócę” i słowa dotrzymał, choć poniedziałkowy „ponowny debiut” nie był dla niego szczęśliwy.

Krakowski klub był podczas przerwy zimowej targany wieloma problemami finansowymi i organizacyjnymi. Jego licencja była w styczniu zawieszona.

Kibice gospodarzy podskoczyli radośnie już w pierwszej minucie, ale okazało się, że gol dla zabrzan padł ze spalonego. W 10. minucie bramka padła już prawidłowo. Po dośrodkowaniu Jesusa Jimeneza zupełnie niepilnowany Mateusz Matras pokonał krakowskiego bramkarza.

Kolejne minuty przyniosły napór wiślaków. Kilka razy w polu karnym Górnika było groźnie, najbliżej pokonania golkipera gospodarzy był Marko Kolar. Jego mocny strzał obronił Martin Chudy.

Piłkarze trenera Marcina Brosza przetrwali trudne momenty i w 38. minucie podwyższyli prowadzenie. Po centrze Waleriana Gwili pogubiła się krakowska obrona, a Matras – tym razem nogą – trafił do siatki. Ściągnięty zimą z Zagłębia Lubin pomocnik gospodarzy zaliczył skuteczny debiut w nowej drużynie.

Na drugą połowę krakowianie wyszli z oczywistym planem szybkiego odrobienia strat. Tyle, że nie potrafili stworzyć dobrych okazji. Ich strzały zza pola karnego bronił Chudy. Za to po błędach defensywy Wisły dwie wyborne sytuacje zmarnował Igor Angulo. Raz piłkę na linii bramkowej zatrzymał Marcin Wasilewski, potem hiszpański snajper zabrzan spudłował, mając przed sobą tylko bramkarza.

Kontaktowego gola mógł dać przyjezdnym Krzysztof Drzazga, jednak po jego strzale głową z kilku metrów piłka przeleciała tuż nad poprzeczką.

Na więcej nie pozwolili zabrzańscy obrońcy i Górnik utrzymał korzystny wynik do końca.

W niedzielnych meczach zajmująca drugie miejsce Legia Warszawa pokonała na wyjeździe Wisłę Płock 1:0, a Arka Gdynia uległa u siebie 1:2 Koronie Kielce, która jest czwarta w tabeli.

Legia wystąpiła w Płocku bez króla strzelców poprzedniego sezonu Hiszpana Carlitosa, a jedyną bramkę zdobył doświadczony obrońca Artur Jędrzejczyk, który w 65. minucie celnie uderzył głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego.

Podopieczni Portugalczyka Ricardo Sa Pinto w ostatnich siedmiu meczach, licząc z Pucharem Polski, zanotowali sześć wygranych i jeden remis. Przy okazji zrewanżowali się ekipie z Płocka za sierpniową porażkę u siebie 1:4.

Niedzielne zwycięstwo mistrzów Polski oznacza, że mają 42 punkty i tracą trzy do Lechii Gdańsk, a o sześć wyprzedzają trzecią Jagiellonię Białystok.

Wcześniej w niedzielę Korona zdobyła trzy punkty w Gdyni i łącznie ma ich 34, dzięki czemu awansowała na czwarte miejsce, spychając na piąte Lecha Poznań.

Bramki dla kielczan w meczu z Arką zdobyli w pierwszej połowie kostarykański piłkarz niemieckiego pochodzenia Felicio Brown Forbes oraz Bośniak Adnan Kovacevic z rzutu karnego. Gospodarze odpowiedzieli tylko trafieniem Rafała Siemaszki w 74. minucie.

„Były dobre momenty, ale nie wystarczyły do zdobycia nawet punktu. To było brutalne zderzenie z ekstraklasą, bo dzisiaj dwie bramki dostaliśmy po stałych fragmentach gry” – powiedział trener Arki Zbigniew Smółka.

Jego zespół, czekający na zwycięstwo od 26 listopada, jest w tabeli jedenasty (25 pkt).

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*