Ekstraklasa piłkarska – tłok na dole tabeli

Górnik Łęczna fot.Facebook

Górnik Łęczna odniósł w Niecieczy pierwsze zwycięstwo od dwóch miesięcy fot.Facebook

Pierwsze od dwóch miesięcy zwycięstwo Górnika Łęczna i druga wygrana w trzech ostatnich meczach Górnika Zabrze sprawiły, że bardzo spłaszczyła się dolna część tabeli, z której wyłonionych zostanie dwóch spadkowiczów. Do końca sezonu pozostały trzy kolejki.

Ekipa z Lubelszczyzny wygrała w Niecieczy z Termalicą Bruk-Bet 2:0. Na zwycięstwo czekała od 27 lutego. Dzięki temu w sobotę zdobyła więcej punktów niż w poprzednich dziewięciu występach.

Prowadzenie gościom zapewnił w 31. minucie Przemysław Pitry, a w 88. minucie wynik ustalił wprowadzony za strzelca pierwszego gola Jakub Świerczok.

Funkcję trenera Górnika pełnił Andrzej Rybarski. Jurij Szatałow, nominalny szkoleniowiec, obserwował spotkanie z trybun. Zakaz prowadzenia drużyny w Niecieczy (i wcześniej w Kielcach) to kara za niewłaściwie zachowanie w meczu z Wisłą Kraków. Wówczas sędzia usunął go z ławki rezerwowych.

– Każdy widział, co się działo, ja tylko podziękuję wszystkim zawodnikom za niesamowitą walkę. W Kielcach zrobiliśmy krok do przodu, 1:1 przed tygodniem, dziś tak samo, w następnym meczu musi być kolejny – powiedział Rybarski.

Z kolei gospodarze przegrali po raz pierwszy w tzw. grupie spadkowej. Mają obecnie 22 pkt i zajmują 13. pozycję w tabeli. Tylko o dwa wyprzedzają oba Górniki oraz ostatnie obecnie Podbeskidzie – 19 pkt, które jednak w niedzielę może powiększyć dorobek w wyjazdowej potyczce z Jagiellonią Białystok.

Jeszcze bardziej niż w Łęcznej nadzieje na utrzymanie odżyły w Zabrzu. Górnik, który niemal przez cały sezon zamykał tabelę, w ostatnich trzech meczach wywalczył siedem punktów. W piątek pokonał Śląsk Wrocław 2:1. Gola na wagę zwycięstwa strzelił już w doliczonym przez sędziego czasie gry Sebastian Steblecki.

Wcześniej na listę strzelców wpisali się Bośniak Armin Cerimagic w 17. minucie i Kamil Biliński, który w 84. zdobył jedyną bramkę dla wrocławian.

– Po meczu nasza szatnia eksplodowała. Dziękuję kibicom za doping i wsparcie w tym bardzo ważnym dla nas meczu. Będziemy kibicować Śląskowi, żeby wygrał z naszymi rywalami – podkreślił trener zabrzan Jan Żurek.

Po raz 10. z rzędu nie przegrała Korona. Tym razem przerwała dobrą passę Wisły. Porażka krakowian 1:3 w Kielcach jest pierwszą, od kiedy ich trenerem został Dariusz Wdowczyk.

Nie zmienia się natomiast widowiskowy styl gry „Białej Gwiazdy” pod wodzą tego szkoleniowca – w ośmiu spotkaniach kibice zobaczyli w sumie 35 bramek.

Wszystkie gole dla gospodarzy zdobyli w sobotę obcokrajowcy – Hiszpan Airam Cabrera (16. w sezonie), Białorusin Dmitrij Wierchowcow i Ukrainiec Serhyj Pyłypczuk. Do bramki Korony piłkę posłał dwukrotnie Paweł Brożek. Urodzony w… Kielcach napastnik po raz 129. i 130. wpisał się na listę strzelców w rozgrywkach ekstraklasy. Jednego trafienia brakuje mu do 10. w klasyfikacji wszech czasów Fryderyka Scherfkego.

Wisła i Korona mają po 25 pkt, i podobnie jak Śląskowi – 24, już niewiele im brakuje, by zapewnić sobie utrzymanie.

W górnej części tabeli w niedzielę Piast może dogonić prowadzącą Legię Warszawa. Potrzebuje do tego zwycięstwa nad Pogonią Szczecin.

Gliwiczanie już od czwartku mają świadomość szansy, bo tego dnia lider przegrał w Lubinie z KGHM Zagłębiem 0:2 po golach Jakuba Tosika i Krzysztofa Piątka. Ten drugi zdobył gola w każdym z trzech spotkań z Legią w tym sezonie.

– Oglądałem właśnie dwa mecze Pogoni, kiedy ktoś zadzwonił z informacją o porażce Legii w Lubinie. A co mnie to obchodzi? To jej problem – przyznał trener Piasta Radoslav Latal.

Za plecami czołowej dwójki toczy się walka o trzecią pozycję, która zagwarantuje udział w europejskich pucharach. W czwartek było na niej Zagłębie – 29 pkt, ale w piątek o jeden wyprzedziła je Cracovia, która drugi raz w tym sezonie wygrała w Chorzowie z Ruchem. Tym razem w najskromniejszych rozmiarach po golu zdobytym głową w czwartej minucie przez Miroslava Covilo.

Lech Poznań, który podobnie jak Legia szykuje się do poniedziałkowego finału Pucharu Polski, zremisował z Lechią Gdańsk 0:0. To czwarty mecz bez zwycięstwa drużyny trenera Jana Urbana, która straciła szanse na obronę tytułu.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*